Firmy usługowe odważniej przerzucają koszty na klientów

  • Ignacy Morawski 1
opublikowano: 09-07-2019, 22:00

Mocny popyt konsumpcyjny sprawia, że coraz więcej firm decyduje się na zmianę cenników. Efektem jest rosnąca inflacja cen usług

Przeczytaj tekst i dowiedz się:

  • dlaczego usługi są coraz droższe 
  • których usług cena rośnie najszybciej
  • czy tempo wzrostu utrzyma się w przyszłości 

Kilka dużych firm w głośnych deklaracjach informowało ostatnio, że będzie podnosić ceny. Zrobił tak m.in. mBank, LuxMed (w obu przypadkach informacje były na czołówce „Pulsu Biznesu”), Cyfrowy Polsat, Orange, Play. To raczej nie przypadek, że te deklaracje pojawiły się niemal jednocześnie. Najnowsze dane GUS pokazują, że inflacja cen usług konsumpcyjnych wyniosła w czerwcu 3,5 proc. i była najwyższa od lipca 2012 r. Szybko rośnie też odsetek usług, które drożeją w tempie ponad 3 proc. A odsetek usług, które drożeją w tempie ponad 6 proc., na wiosnę przekroczył odsetek usług, które tanieją.

Efekt uboczny

Silny popyt konsumpcyjny sprawia, że firmom coraz łatwiej przenosić koszty na klientów. Taki musi być efekt uboczny bardzo szybkiego wzrostu gospodarczego. Jak dobrze wiedzą menedżerowie odpowiedzialni za sprzedaż oraz makroekonomiści, ceny usług zmienić jest bardzo trudno — są one „lepkie”, czyli rzadko dostosowują się do zmian popytu i kosztów. Trzeba bowiem nie tyko zmienić całą politykę cenową, ale też zadbać o dobre relacje z klientem. Skoro duże firmy ruszyły z cenami, to oznacza, że wyczuły dobry moment, kiedy klientom będzie łatwiej zaakceptować wyższe ceny. A jest łatwiej, bo średnio rzecz biorąc, dochody konsumentów rosną szybko na tle historycznym.

A koszty firm rosną z bardzo różnych powodów. Można wyróżnić dwie grupy presji kosztowych: płace i regulacje. Dziś przeciętny pracownik w sektorze przedsiębiorstw zarabia o 21 proc. więcej niż trzy lata temu. A zmiany regulacyjne w takich dziedzinach, jak bankowość, gospodarowanie odpadami czy energetyka, dokładają do kosztów.

Najszybciej drożały w pierwszych miesiącach roku usługi odbioru odpadów komunalnych oraz bilety lotnicze na trasach krajowych i międzynarodowych. W tym pierwszym przypadku przyczyną są m.in. zaostrzające się regulacje w sprawie segregowania odpadów, a w tym drugim wzrost cen ropy (ten z 2018 r. — ceny biletów zawsze reagują opóźnieniem) oraz wzrost płac pilotów.

Kolejne miejsca na liście najszybciej drożejących usług zajmują te branże, w których praca stanowi większość kosztów wykonania usługi i w których jednocześnie bardzo brakuje pracowników — są to wszelkie usługi związane z utrzymaniem domu (prace remontowe, sprzątanie, elektrycy, hydraulicy itp.), opieką nad osobami starszymi czy usługi związane z higieną osobistą, takie jak fryzjerskie. Dość wysoko na liście są również usługi medyczne, szczególnie związane z lekarskimi praktykami specjalistycznymi. Powód jest oczywisty — rosnące płace zwiększają popyt na usługi prywatnej służby zdrowia, a jednocześnie podaż lekarzy jest ograniczona, podobnie jak technologiczne możliwości zwiększania wydajności.

To jeszcze nie koniec

Jeżeli deklaracje mBanku i firm telekomunikacyjnych są prawdziwe, to wciąż przed nami jest wzrost cen usług finansowych i telekomunikacyjnych. W pierwszych miesiącach roku dynamika cen w tych branżach była ujemna. Wydaje się również, że w przyszłości szybciej niż obecnie mogą rosnąć ceny transportu publicznego. W okresie wyborczym władze samorządowe nie chcą wchodzić w drogę kampaniom, ale przy rosnących płacach i cenach energii trudno będzie utrzymać niską dynamikę cen biletów transportu publicznego.

Wzrost cen usług to w takiej gospodarce jak Polska zjawisko naturalne, wynikające z powolnego zbliżania się poziomu płac w Polsce do średniej europejskiej. Obecnie średnie ceny usług w Polsce są aż o 60 proc. niższe niż w Niemczech, podczas gdy średnie ceny towarów są o 30 proc. niższe niż w Niemczech. Powód różnicy między usługami a towarami jest taki, że w usługach płace stanowią znacznie większy element kosztów niż w przemyśle — więc niższe płace mocniej obniżają ceny usług niż towarów (do tego dochodzi fakt, że towary sprzedaje się na wielu rynkach, a usługi dostarcza się lokalnie). I jednocześnie wraz z konwergencją dochodów do poziomów zachodnioeuropejskich usługi muszą drożeć szybciej niż towary.

Można więc oczekiwać, że usługi będą drożały tym bardziej, im mocniejszy będzie popyt konsumpcyjny stymulowany rosnącymi płacami i nowymi transferami społecznymi, choć inflacja cen usług nie powinna być już dużo wyższa niż obecnie. Historia pokazuje, że nie da się przerzucać kosztów na klientów dużo szybciej, niż dzieje się to w tym momencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski, SpotData

Polecane