Firmy w służbie demografii

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 25-11-2014, 00:00

Gazele Biznesu: Do programu Karta Dużych Rodzin zgłosiło się dotychczas 313 podmiotów. Tylko, ale chęć dołączenia deklaruje co drugi przedsiębiorca

16 grudnia minie równe pół roku, odkąd Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej uruchomiło swój pionierski program Karta Dużej Rodziny. Cel inicjatywy jest prosty: ma włączać polski biznes w krajową politykę prorodzinną. Firma, która wchodzi do programu, oferuje zniżki na swoje produkty i usługi rodzinom wielodzietnym. Jeśli program się rozkręci, rodziny te powinny odczuć realną ulgę w swoim portfelu, co w długim horyzoncie powinno wspierać dzietność w kraju. Czy można powiedzieć, że eksperyment wypalił?

Co miesiąc lepiej

Po pół roku od uruchomienia programu wyniki są umiarkowanie optymistyczne. Ministerstwu udało się zdobyć kilku potężnych partnerów — zarówno wśród spółek, w których udziały ma skarb państwa (np. PKO BP, Lotos czy PKP Intercity), jak wśród prywatnych firm (np. Carrefour, Alma, Luxmed czy Vistula). Oprócz tego, do programu dołączyło trochę lokalnych, często zupełnie małych firm, np. stołeczny bar mleczny „Pod Barbakanem”, antykwariat Librarium z Bełchatowa czy salon fryzjerski „U Pawła” z Mławy. To pokazuje, że program rozwija się w oczekiwanym kierunku — chcą w nim uczestniczyć zarówno najmniejsze firmy, jak i duże ogólnopolskie korporacje.

— Jesteśmy zadowoleni z tego, co udało nam się dotychczas osiągnąć. Stale zgłaszająsię do nas firmy, które chcą wziąć udział w programie i popularność karty z miesiąca na miesiąc rośnie. Ponadto, trzeba pamiętać, że mieliśmy po drodze wakacje, przez co negocjacje sporej części umów musiały być na jakiś czas zawieszone — mówi Małgorzata Marcińska, wiceminister pracy.

Jednak trzeba przyznać, że liczba partnerów na razie nie robi wrażenia. Obecnie w programie bierze udział 313 podmiotów, w dodatku część to instytucje publiczne (np. Ministerstwo Finansów, 13 parków narodowych, 7 Centralnych Ośrodków Sportowych i wiele państwowych muzeów). Jak na kraj, w którym działa około 1,8 mln przedsiębiorstw, nie jest to imponujący wynik.

Przyjemne z pożytecznym

Jest jednak duża szansa, że program będzie szybko się rozwijał, bo zainteresowanie nim wśród przedsiębiorców jest spore. Jak wynika z badania „PB” wśród małych i średnich firm (sklasyfikowanych w rankingu Gazele Biznesu), prawie połowa z nich — 44 proc. — wyraziło zainteresowanie programem. Pozostałe 56 proc. deklaruje, że nie przyłączy się do inicjatywy, ale w większości są to firmy, które nie tyle nie chcą, co nie mogą wejść do programu — bo nie sprzedają nic, co mogłyby kupić duże rodziny (np. sprzęt górniczy).

— To są optymistyczne wyniki. Jeśli prawie połowa przedsiębiorców w Polsce jest skłonna wejść do programu, to znaczy, że Karta Dużej Rodziny to wartościowa i cenna inicjatywa — mówi Małgorzata Marcińska.

Wiceminister przekonuje, że z punktu widzenia firm wejście do programu to łączenie przyjemnego z pożytecznym. Z jednej strony przedsiębiorstwo wspiera polskie rodziny i krajową demografię, a z drugiej — program pomaga firmie zwiększać przychody.

— Oczywiście, motywacje przedsiębiorców są bardzo różne. Niektórzy kierują się kwestiami społecznymi, bo na sercu leży im dzietność w Polsce, inni sami pochodzą z rodzin wielodzietnych, więc czują z nimi emocjonalną więź. Wielu przedsiębiorców mówi jednak wprost, że dzięki programowi chcą zyskać przewagę nad konkurencją i dotrzeć do nowej grupy klientów, zgodnie z zasadą: duża rodzina to duże zakupy. Nie ma w tym absolutnie nic złego, wręcz przeciwnie — tak to powinno działać — mówi Małgorzata Marcińska.

Nie tylko CSR

Potwierdzają to eksperci od społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Przedsiębiorcy nie powinni traktować Karty Dużej Rodziny jako inicjatywy charytatywnej, tylko jako zwykłą, długookresową inwestycję.

— Oczywiście, cenne jest, jeśli szef firmy kieruje się dobrocią serca albo miłością do kraju. Założenie Karty Dużej Rodziny, jak i innych działań CSR-owych, jest jednak szersze. Ma pomagać firmie w budowaniu wizerunku, w docieraniu z ofertą do nowych klientów i zwiększaniu przychodów, a dzięki temu ma wspierać całościowy rozwój przedsiębiorstwa, jak i społeczeństwa — mówi Magdalena Andrzejczuk z Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Jak twierdzi wiceminister Marcińska, przedsiębiorcy, którzy przyłączyli się do programu, rzeczywiście są z tego kroku zadowoleni.

— Nie odnotowaliśmy jeszcze żadnego przypadku, w którym przedsiębiorca zrezygnowałby z udziału w programie, bo musiałby udzielać zbyt wielu zniżek i notowałby przez to straty. Wręcz przeciwnie. Z naszych rozmów z przedsiębiorcami wynika, że program działa tak, jak założono, tzn. korzystają na nim wszyscy: duże rodziny, firmy i społeczeństwo — mówi Małgorzata Marcińska.

Warto też pamiętać, że jeśli firma ma przystąpić do programu, to warto, aby zrobiła to jak najszybciej — tym większy będzie efekt wizerunkowy.

— Wydawałoby się, że im mniej firm respektuje Kartę, tym łatwiej się wyróżnić na tle konkurencji, przyłączając się do programu. To jednak błędne myślenie, każdy moment przystąpienia do akcji jest dobry, bo to po prostu wartościowa i skuteczna inicjatywa — przekonuje Magdalena Andrzejczuk.

Z myślą o rodzinie

Karta Dużej Rodziny to inicjatywa, która pierwotnie została wymyślona kilka lat temu w samorządach — jako pierwszy wprowadził ją w Polsce Wrocław. Przeniesienie jej na poziom krajowy postulował w maju 2013 r. prezydent Bronisław Komorowski. Program opracowało i wdrożyło na wiosnę 2014 r. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej.

Karta przysługuje rodzinom z przynajmniej trójką dzieci, niezależnie od dochodu. Jest wydawana bezpłatnie, każdemu członkowi rodziny. Rodzice mogą korzystać z karty dożywotnio, dzieci — do 18. roku życia lub do ukończenia nauki, maksymalnie do osiągnięcia 25. roku. Do programu przystąpiło dotąd 313 podmiotów, w tym wiele firm prywatnych. Oferują one posiadaczom Karty zniżki — od kilku do kilkudziesięciu procent (poziom ustalany jest w trakcie negocjacji z resortem pracy).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu