Fiskus i sanepid biją na alarm

Jarosław Królak
30-03-2009, 07:05

Firmy mogą odwlekać i sabotować kontrole – uważają urzędnicy. Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki, im radzi: zmieńcie pracę.

Od 7 marca zaczęły obowiązywać przepisy, ograniczające uprawnienia służb kontrolnych. Urzędnicy alarmują, że nieuczciwe firmy łatwo odwleką nalot kontrolerów. 

- Choć nie wszczynaliśmy jeszcze kontroli według nowych zasad, obawiamy się, że uniemożliwią nam one prowadzenie działań – mówi „Pulsowi Biznesu” Alicja Jurkowska z Urzędu Kontroli Skarbowej (UKS) w Warszawie.

- Szczególnie obawiamy się, że nowe możliwości skrzętnie będą wykorzystywać przestępcy, dopuszczający się nadużyć w sektorze paliwowym czy handlu złomem. Dostali sporo czasu na przygotowanie się do kontroli, zatuszowanie nieprawidłowości w dokumentacjach czy załatwienie korzystnych zeznań świadków – dodaje Janusz Kozłowski z wrocławskiego UKS.

Przerażony jest też przedstawiciel Sanepidu.

- Firma może nas nie wpuścić. I co? Mamy prosić pomoc policję? To absurd – zżyma się Wiesław Rozbicki z warszawskiego Sanepidu.

Krytyki przepisów do wiadomości nie przyjmuje Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.

- Opór urzędniczego lobby mnie nie dziwi. Jeżeli urzędnicy nie chcą działać według nowych zasad, to niech zmienia pracę – ripostuje Adam Szejnfeld.

Więcej w dzisiejszym „PB”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Fiskus i sanepid biją na alarm