Fiskus łupi składy

Krzysztof Buczek
02-05-2003, 00:00

Forsowana przez resort finansów interpretacja regulacji podatkowych rujnuje składy celne. To rozłoży handel w strefie przygranicznej — alarmują przedsiębiorcy.

Wielu przedsiębiorcom prowadzącym składy celne zajrzało w oczy widmo bankructwa.

Od października 2002 r. według przepisów ustawy o podatku od towarów i usług, sprzedaż towarów w składzie celnym jest dokonywana poza terytorium Polski i nie podlega VAT. Ale fiskus ma inny pomysł na ich opodatkowanie.

— Gdy sprzedaż towaru w składzie celnym nie podlega opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, umowa taka podlega opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC) na zasadach ogólnych — wyjaśniała w 2002 r. Irena Ożóg, ówczesny wiceminister finansów w piśmie do spółki Lech, prowadzącej skład celny.

Nie jest to wcale oczywiste dla przedsiębiorców.

— Ministerstwo obciążyło nas jednym podatkiem tylko dlatego, że nie płacimy drugiego. Żaden przepis nie nakłada wyraźnie podatku PCC na sprzedaż towarów w składach celnych — uważa Lesław Kapka, prezes Stowarzyszenia Polskie Składy Celne, współwłaściciel spółki Viola.

— Oprócz podatku dochodowego musimy płacić PCC. Jego stawka wynosi 2 proc. ceny sprzedaży, a przecież najczęściej marża przedsiębiorcy nie osiąga tego poziomu. Doprowadza to krajowe składy celne do bankructwa. Z sześciu składów w Stalowej Woli działa połowa, a zagraniczne centra dystrybucyjne przenoszą się do naszych południowych sąsiadów, gdzie nie ma takich obciążeń. Jak tak dalej pójdzie, cały handel w strefie przygranicznej zostanie zahamowany — dodaje Zbigniew Janik, prezes Tasta Armatura, producenta elementów rurociągów stalowych, który prowadzi skład celny.

Zgodnie z intencją ustawodawcy (według uzasadnienia do rządowego projektu obecnej ustawy o PCC) i orzecznictwem NSA, obowiązek uiszczenia podatku od czynności cywilnoprawnych powstaje, gdy strona sprzedająca realizuje transakcję poza ramami wykonywanej działalności gospodarczej. Urzędnicy resortu od dawna doskonale o tym wiedzą. W jednym z pism Departament Podatków Lokalnych i Katastru Ministerstwa Finansów wyjaśnia, że „ustawa o podatku od czynności cywilnoprawnych dotyczy obrotu nieprofesjonalnego w przeciwieństwie do ustawy o podatku od towarów i usług, która reguluje zasady opodatkowania obrotu profesjonalnego, dokonywanego najczęściej w ramach prowadzonej działalności gospodarczej”. Wygląda na to, że resort nie może się zdecydować, czy sprzedaż w składach celnych ma charakter profesjonalny, czy też nie.

Wyższy podatek to nie jedyny problem składów celnych. Nadszedł czas na urzędniczą ofensywę.

— Niedawno odwiedził nas naczelnik urzędu skarbowego w Tomaszowie Lubelskim. Ten sam, który kontrolował nas przez ostatnie trzy lata i nie stwierdził nieprawidłowości. Tym razem okazało, że mamy kilka milionów złotych zaległości w zapłacie podatku PCC. Zablokowano nam rachunek bankowy i zajęto majątek spółki. Odwołaliśmy się do NSA. W podobnej sytuacji jest wiele innych składów — twierdzi Lesław Kapka.

Jego zdaniem, w skali całego kraju takie zaległości składów celnym mogą sięgać kilka miliardów złotych. To niezły kąsek dla budżetu. Resort finansów mógłby w drodze rozporządzenia zaniechać poboru podatku PCC od składów celnych. Jak twierdzą nasi informatorzy, nie zrobi tego w trosce o zachowanie zasady równego traktowania przedsiębiorców, a przede wszystkim — o dochody gmin. Te ostatnie mogłyby upomnieć się o rekompensatę z budżetu państwa.

— Paradoksalnie gminy i tak na całej sprawie nic nie zyskają, bo firmy prowadzące składy celne nie są w stanie płacić PCC, a na ich upadłości straci i samorząd, i państwo — dodaje Lesław Kapka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Buczek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Fiskus łupi składy