Domiaru podatkowego nie trzeba już płacić od razu, lecz dopiero po uprawomocnieniu się decyzji. Firmy mogą odetchnąć.
1 stycznia 2009 r. to ważny dzień dla wszystkich podatników — tego dnia weszła bowiem w życie rewolucyjna zmiana w ordynacji podatkowej. Firma niezadowolona z decyzji organu skarbowego nie musi już wykonywać jej od ręki. Wystarczy złożyć odwołanie, aby płacenie domiaru odwlec w czasie, aż do uprawomocnienia się decyzji. W praktyce może to oznaczać wstrzymanie wykonalności nawet na kilka lat, do ostatecznego wyroku sądowego.
— To zmiana systemowa, która znacznie zwiększy bezpieczeństwo przedsiębiorców w relacjach z fiskusem — mówi Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki.
Obowiązujące do końca 2008 r. zasady były bardzo niekorzystne dla podatników. Zakładały z góry, że to skarbówka zawsze ma rację i dlatego domiar należy płacić od razu. Boleśnie odczuło to na swojej skórze mnóstwo firm. Wystarczy przypomnieć Optimusa i JTT Computer, byłych liderów sektora IT. Obie musiały natychmiast wpłacić na konto fiskusa wielomilionowe kwoty za rzekome zaległości. Po kilku latach procesu sąd uniewinnił obie firmy i uznał, że decyzje skarbówki były bezprawne. Nie uchroniło to jednak JTT od bankructwa, a Optimus uległ podziałowi i zmienił profil działalności.
W ocenie ekspertów, nowe zasady są bardzo korzystne dla podatników, mimo kilku wyjątków od reguły.
— To bardzo ważna zmiana. Fiskus nie będzie już łamał firm błędnymi decyzjami — mówi Tomasz Michalik, doradca podatkowy z kancelarii MDDP.
W 2007 r. fiskus nałożył na 30 tys. firm 1,7 mld zł domiarów podatkowych.