Fiskus poślizgnie się na mydle

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2017-03-28 22:00
zaktualizowano: 2017-03-28 19:37

Producenci kosmetyków i środków czystości będą niepotrzebnie włączeni w monitoring dostaw olejów, które skarbówka wzięła pod lupę.

1 mld zł — na tyle wyceniono wyłudzenia VAT na rynku oleju rzepakowego, który często oszuści sprzedają jako biopaliwo. Fiskus, chcąc walczyć z przestępcami, przedstawił projekt rozporządzenia w sprawie monitoringu dostaw wszystkich olejów roślinnych. Dostawcy, odbiorcy i przewoźnicy będą musieli rejestrować przewóz w specjalnym systemie, a jeśli tego nie zrobią albo się pomylą, zapłacą słone kary.

Fotolia

Rykoszetem dostaną dostawcy olejów do produkcji kosmetyków i środków czystości, mimo że na tym rynku przestępcy nie grasują. Chodzi na przykład o rafinowany olej z ziaren palmowych (Palm Kernel Oil) lub rafinowany olej kokosowy wykorzystywany do produkcji mydeł.

— Producent kosmetyków zostanie objęty obowiązkiem monitorowania, mimo braku ryzyka uszczupleń podatku od towarów i usług. Problemem będzie też prawidłowe zaklasyfikowanie roślinnych surowców kosmetycznych do odpowiednich pozycji PKWiU bądź kodów CN. Dlatego transport olejów roślinnych wykorzystywanych do produkcji kosmetyków powinien być wyłączony z obowiązku monitorowania — mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

Przekonanie urzędników nie będzie łatwe, bo fiskus nie przewidział konsultacji społecznych w sprawie projektu kontrowersyjnego rozporządzenia. Organizacja reprezentująca przedsiębiorców przedstawiła zastrzeżenia publicznie.