Czy to sygnał, iż w przeciągu 24 godzin zobaczymy realizację zysków i tak wyczekiwane osłabienie złotego? Nie można tego wykluczyć, zwłaszcza, że na światowych rynkach ponownie zaczyna zyskiwać na wartości dolar, a ropa tanieje pomimo utrzymującego się napięcia wokół Iranu.
Złoty: Wczoraj wiceminister finansów przyznała, że resort nie ma instrumentów, które mogłyby doprowadzić do osłabienia się naszej waluty, i tak naprawdę nie leży to w jego gestii. Kilka minut po tym złoty odnotował swoje historyczne rekordy i notowania weszły w konsolidację. Inwestorzy znają stare powiedzenie, że interwencja potwierdza trend – jeżeli je odwrócimy to możemy dojść do równie ciekawych wniosków … Zresztą znajdując fundamentalne powody do dalszych zakupów złotego nie można zapominać o zdrowym rozsądku – tak szybkie tempo aprecjacji, bądź deprecjacji danej waluty jest trudne do utrzymania w krótkim terminie, co wymusza korektę. Może być ona równie gwałtowna, jak wcześniejsze umocnienie złotego, zwłaszcza, że było ono zasługą funduszy spekulacyjnych. Tym samym, nie można wykluczyć, że w ciągu kilku dni powrócimy w okolice 3,30 zł za euro. O godz. 13:32 za euro płacono 3,27 zł, dolar był wart 2,0820 zł, frank 2,0140 zł, a funt 4,11 zł.
Euro/dolar: Utrzymujące się napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, a także wypowiedzi przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego, którzy zwracali uwagę na problem inflacji, doprowadziły wczoraj do wzrostów na rynku EUR/USD. Lokalny szczyt został ustanowiony dzisiaj rano na poziomie 1,5763, zaledwie 4 pipsy powyżej 50 proc. zniesienia spadków rozpoczętych 3 lipca b.r. W kolejnych godzinach notowania powróciły w okolice 1,57 i wydaje się, że na tym nie koniec. Po zachowaniu się cen ropy widać, że „znawcy tematu” bagatelizują irańskie zagrożenie stawiając na rozwiązania dyplomatyczne, a za umocnieniem dolara przemawia i analiza techniczna i zaplanowane na godz. 16:00 wystąpienia szefa FED i Sekretarza Skarbu w amerykańskim Senacie. Nie można wykluczyć, że pierwszy wspomni o rosnącej inflacji, a drugi przedstawi „wizję” poprawy sytuacji na rynku nieruchomości. W efekcie testowanie przez EUR/USD okolic 1,56 w perspektywie najbliższych godzin wydaje się prawdopodobne. O tym, czy uda się zejść niżej mogą zadecydować nastroje na amerykańskiej giełdzie, która w ostatnich dniach przypomina rollercoaster. Jeżeli Wall Street zakończy dzień na wyraźnych plusach to najpóźniej w poniedziałek rano przetestujemy okolice 1,5533 na EUR/USD wyznaczane z 61,8 proc. zniesienia Fibonacciego wzrostów z drugiej połowy czerwca b.r. O godz. 13:32 za jedno euro płacono 1,5705 USD.
Funt/dolar: Zgodnie z oczekiwaniami Bank Anglii pozostawił dzisiaj stopy procentowe na poziomie 5,00 proc. Bezpośrednio po tej decyzji notowania GBP/USD nie zmieniły się znacząco, gdyż spadki odnotowaliśmy już wcześniej. Przyczyniły się do tego pogarszające się nastroje na rynku nieruchomości – wskaźnik cen Halifax spadł w czerwcu o 2,0 proc. m/m i 6,1 proc. r/r. Nie bez znaczenia było także nieznaczne umocnienie się dolara względem głównych światowych walut. Co dalej? Analiza techniczna sugeruje kontynuację trendu spadkowego rozpoczętego 1 lipca b.r. Wcześniej musi jednak dojść do udanego testu okolic 1,9650. Być może dojdzie do tego już jutro, jeżeli dzisiejsze wystąpienia Bena Bernanke i Haenry’ego Paulsona, a także poprawa klimatu na Wall Street pomogą dolarowi. O godz. 13:32 za funta płacono 1,9738 USD.
Sporządził:
Marek Rogalski
Główny Analityk
First International
Traders Dom Maklerski S.A.
www.fitdm.pl