Fitness chce otworzyć się wcześniej

opublikowano: 20-04-2020, 22:00

Plan odmrażania gospodarki przewiduje, że kluby fitness ruszą na sam koniec. Branża apeluje o przyspieszenie.

Od poniedziałku znów można wybrać się na jogging w parku czy lesie, ale drzwi do klubów fitness są, i przynajmniej przez jakiś czas pozostaną, zamknięte. Zgodnie z rządowym planem odmrażania gospodarki siłownie i kluby fitness mają powrócić do działalności w czwartym, ostatnim etapie — wraz z salonami masażu i solariami, a także teatrami i kinami, które zobowiązano do funkcjonowania w „nowym reżimie sanitarnym”. Przedstawiciele branży, która od połowy marca praktycznie zawiesiła działalność i ponosi dotkliwe straty, apelują o skrócenie tego czasu.

— Apelujemy o to, by przyspieszyć otwarcie klubów fitness. Można to zrobić w trzecim etapie, czyli wraz z otwarciem zakładów fryzjerskich i kosmetycznych oraz — z ograniczeniami — gastronomii. Jesteśmy w stanie wprowadzić wiele restrykcji sanitarnych, o których stosowaniu rząd w swoim planie nie wspomina. Kontrola liczby ćwiczących jednocześnie w klubach osób jest prosta, można uruchamiać np. co drugą bieżnię, wyłączyć z użytkowania szatnie i prysznice, dezynfekować sprzęt, pracownicy będą oczywiście wyposażeni w maseczki i płyny odkażające — mówi Tomasz Napiórkowski, założyciel Polskiej Federacji Fitness.

Przedstawiciele branży twierdzą, że w klubach łatwiej będzie utrzymać reżim sanitarnyniż np. u fryzjerów, którzy muszą mieć fizyczny kontakt z klientem. Powołują się też na przykład Czech, w których przygotowania do otwarcia klubów już trwają. Na tempie zależy im przede wszystkim dlatego, że miesiące letnie są tradycyjnie najgorsze dla branży, bo klienci uprawiają wtedy aktywność fizyczną na świeżym powietrzu.

— Branża jest w bardzo trudnej sytuacji i nie może liczyć na to, że przed upadłościami uratują nas pieniądze od rządu. Kluby muszą jak najszybciej znowu rozpocząć działalność, bo wtedy będą miały szansę na przetrwanie. W scenariuszu, w którym mogłyby się otworzyć dopiero w wakacje, branża potrzebowałaby gigantycznego zastrzyku pieniędzy, który szacuje na 1 mld zł, a to nierealistyczne — mówi Tomasz Napiórkowski.

Federacja Pracodawców Fitness, zrzeszająca duże sieci klubów, takie jak Calypso i Zdrofit, szacowała w ubiegłym tygodniu, że w tym roku przychody branży będą o około 40 proc. niższe niż rok wcześniej, jeśli kluby zostaną otworzone przed 1 czerwca, a nieco mniej, jeśli przed 1 maja. W zależności od scenariusza chodzi więc o kwoty rzędu 1,65-2,25 mld zł.

— Przyspieszenie otwarcia nawet o 1 miesiąc to dla wielu klubów — z których 87 proc. to indywidualni polscy przedsiębiorcy — być albo nie być. Zazwyczaj bowiem obiekty nie są zwolnione z ponoszenia czynszów, które w branży stanowią około 30-50 proc. kosztów, zależnie od miasta i lokalizacji. Mamy jednocześnie świadomość, że niezależnie od tego, czy otwarcie nastąpi w maju czy w czerwcu, powrót do normalności i zbudowanie przychodów przynajmniej podobnych do tych, które obiekty sportowo-rekreacyjne osiągały przed pandemią, zajmie wiele miesięcy — mówi Adam Śliwiński z Federacji Pracodaców Fitness.

Przedstawiciele klubów chcą, by po pandemii czynsze były uzależnione od obrotów.

— Jest to kluczowe, by branża mogła się podnieść po okresie zamknięcia. W przeciwnym razie kluby nie będą w stanie udźwignąć dotychczasowych obciążeń czynszowych przy znacznie niższych przychodach, tym bardziej że po otwarciu będą się zmagać nie tylko z obniżonymi wpływami, ale też dodatkowymi kosztami. Liczymy się bowiem z wieloma obostrzeniami sanitarno-epidemiologicznymi, które będziemy musieli spełnić po pandemii, ale na to jesteśmy gotowi — mówi Adam Śliwiński.

Branża fitness znalazła wsparcie u Adama Abramowicza, rzecznika małych i średnich przedsiębiorstw. Już w sobotę jego biuro skierowało do ministra zdrowia opinię, w której negatywnie odnosi się do otwierania klubów fitness, a także podobnych placówek, dopiero w czwartej fazie znoszenia ograniczeń.

„Wnoszę o zmianę w projekcie rozporządzenia, polegającej na określeniu daty umożliwienia prowadzenia działalności gospodarczej [związanej z aktywnością fizyczną — red.] na 4 maja 2020 r., jak również o precyzyjne dookreślenie możliwości prowadzenia działalności ukierunkowanej na sauny, baseny, siłownie czy kluby fitness” — głosi opinia biura rzecznika.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane