Fitness musi połączyć siły

Przedsiębiorczość: Na polskim rynku fitness rządzą małe kluby. Dla nich to ostatni dzwonek, by bronić się i zacieśnić współpracę, bo inaczej wypchną je zagraniczne sieci

W drugiej połowie września odbyło się oficjalne otwarcie lokalu niemieckiej sieci fitness McFit w Warszawie przy ulicy Ostrobramskiej. Sieć ma ponad 200 klubów w swoim rodzimym kraju. Natomiast w Rzeszowie klub otworzył brytyjski City Fit. Firma ma bardzo ambitne plany, jeśli chodzi o rozwój na terenie naszego kraju, gdzie planuje uruchomić nawet 50 klubów. I nie tylko ona. Swoje plany inwestycyjne dotyczące Polski ogłosiła także holenderska sieć Fit for Free oraz szwedzka Fitness24Seven.

Zobacz więcej

Zagraniczne korporacje z branży fitness nie postrzegają drobnych i rozproszonych klubów jako dużej konkurencji. — Do tego polski rynek fitness przez inne kraje jest postrzegany jako niezwykle wzrostowy. Nasze społeczeństwo dopiero zaczyna się interesować fitnessem — mówi Robert Kamiński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Fitness. Marek Wiśniewski

— Ponadto kilka innych dużych zagranicznych sieci, nawet jeśli nie ma jeszcze sprecyzowanych planów co do inwestycji na naszym rynku, to uważnie mu się przygląda — zwraca uwagę Robert Kamiński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Fitness (PZPF).

Łatwy łup

Zdaniem Roberta Kamińskiego, w Polsce może dziś funkcjonować ok. 2,2 tys. rodzimych klubów fitness. Większość z nich to pojedyncze obiekty, ponad połowa działa na rynku zaledwie 3-5 lat.

— Największa polska sieć Calypso ma 21 klubów, w dalszej kolejności istnieje ok. 5-6 sieci, które posiadają do 10 klubów — mówi Robert Kamiński. Duże rozproszenie polskiego rynku fitness wpływa na zainteresowanie nim zagranicznych korporacji, które uważają, że drobne, pojedyncze kluby nie będą dla nich konkurencją. Ale nie tylko to zachęca je do inwestycji. Fitness to w Polsce bardzo młody rynek.

— Generalnie polski rynek fitness przez inne kraje jest postrzegany jako niezwykle wzrostowy. Nasze społeczeństwo się rozwija i dopiero zaczyna interesować się kulturą fizyczną. Powoli kształtuje się także postrzeganie fitness jako usługi dostępnej dla wszystkich, a nie tylko sportowców — mówi Robert Kamiński. Jego zdaniem, trzy lata temu wartość tego rynku sięgała ok. 1 mld zł, a dzisiaj ok. 1,5 mld zł. I wciąż jest na nim dużo miejsca. Stopień penetracji, czyli stosunek osób ćwiczących do całej populacji, wynosi ok. 4 proc. W Niemczech jest to 8 proc., a w krajach skandynawskich ok. 12 proc.

— Moim zdaniem może u nas ćwiczyć drugie tyle osób, co obecnie — twierdzi Robert Kamiński. Warto jednak, żeby choć część tego tortu trafiła do firm z polskim kapitałem.

— Nie mam nic przeciwko obecności zagranicznych sieci na naszym rynku. One mają także ogromne plusy, choćby w postaci budowania świadomości dotyczącej fitnessu. Duże akcje marketingowe takich sieci w jakiejś mierze pomogłyby wypłynąć również małym polskim klubom — tłumaczy Robert Kamiński. Jego zdaniem jednak, niewątpliwie obecność silnych kapitałowo zagranicznych korporacji może doprowadzić do zniknięcia wielu małych polskich klubów. Dlatego muszą one znaleźć sposób, żeby funkcjonować na tym rynku, nim będzie dla nich za późno.

Siła tylko w grupie

A walka nie jest równa. Z zachodnimi dużymi sieciami nie można wygrać. Dysponują one nieporównanie większym kapitałem niż polskie kluby i dawno wypracowały już know-how. Polski fitness ma jednak także szansę z sukcesem z nimi współistnieć. Musi się tylko nauczyć działać w grupie. W tym celu Robert Kamiński powołał do życia Polski Związek Pracodawców Fitness.

— Wiele pojedynczych klubów nie bardzo wie, jak funkcjonować na tak zmieniającym się rynku. Nasza Federacja chce ich w tym wspierać — zapewnia Robert Kamiński. Związek organizuje m.in. różnego rodzaju śniadania biznesowe i szkolenia, dzięki którym przedsiębiorcy z branży fitness mogą wymieniać się doświadczeniami pomiędzy sobą, a także od niezależnych ekspertów pozyskiwać wiedzę niezbędną w prowadzeniu biznesu.

— Uczymy właścicieli klubów m.in. sposobów pozyskiwania kapitału, redukcji kosztów oraz, tego jak być bardziej konkurencyjnym, co dzisiaj często polega głównie na obniżaniu ceny karnetu, a mogłoby opierać się na przykład na właściwym zarządzaniu kosztami — opowiada Robert Kamiński.

PZPF reprezentuje również swoich członków przed różnego rodzaju instytucjami w walce o ich prawa. W tym momencie pracuje choćby nad tym, żeby kluby fitness mogły korzystać z 8-procentowej stawki VAT. Tworzy również grupy zakupowe, którym łatwiej negocjować przystępne stawki z dostawcami różnych usług i towarów. Udało się już nawiązać współpracę z firmą energetyczną, dzięki czemu właściciele klubów mogą kupić energię w przystępnej cenie. W planach są także wspólne akcje marketingowe. Ponadto członkowie związku mogą korzystać z narzędzia do badania lojalności klientów i siły rynkowej klubu.

— Badanie tworzy raport ze wskazówkami, co jest słabą, a co mocną stroną danego klubu. Pokazuje również, jakie efekty przynoszą konkretne działania — mówi Robert Kamiński. W planach jest również m.in. współpraca z branżą rehabilitacyjną.

— Pracujemy nad tym, żeby fitness połączyć z rehabilitacją, ponieważ naszym zdaniem te dwie branże mają ze sobą wiele wspólnego. Aż 8 na 10 pacjentów rehabilitacyjnych powinno uprawiać sport — twierdzi Robert Kamiński. PZPF działalność rozpoczął w maju tego roku. Do tej pory udało mu się zrzeszyć 121 klubów, w tym największe polskie sieci. Składka członkowska wynosi tysiąc złotych rocznie za jeden klub.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Branża potrzebuje związku

MIKOŁAJ NAWACKI

właściciel sieci Calypso Fitness Club

Dobrze, że na rynku fitness pojawił się Polski Związek Pracodawców Fitness. Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj polski rynek fitness jest bardzo rozdrobniony. Funkcjonowanie w ramach związku wielu polskim klubom fitness umożliwi wymianę doświadczeń, zdobycie niezbędnej wiedzy, a także łatwiejszą komunikację z potencjalnymi klientami, dzięki wspólnym akcjom marketingowym. Projektów jest zresztą znacznie więcej. To nie tyle forma obrony przed zagranicznymi sieciami, bo przed tym nie sposób się obronić, co szansa, żeby korzystając ze wspólnych doświadczeń, polskie kluby mogły rozwijać się na rynku, który dzisiaj bardzo szybko rośnie. Zawsze będziemy młodym rynkiem w porównaniu z Zachodem, bo tam fitness jest dużo bardziej rozwinięty. Widzimy jednak, że i u nas świadomość społeczeństwa jest coraz większa. Dlatego też nie demonizowałbym obecności zagranicznych sieci na naszym rynku, wydaje się, że jest tu jeszcze sporo miejsca dla wszystkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fitness musi połączyć siły