Flanka wschodnia jest jak Sońka

aktualizacja: 13-02-2017, 12:34

Rynki nieruchomości ściany wschodniej ostrożnie rozprostowują kości. Jak za szybko podźwigną się z niskich cen, utykają po paru krokach

Podlaskie pogranicze miało jakiś czas temu wzięcie w literaturze, więc rynek mieszkaniowy najwyraźniej podchwycił klimat. Jak granica długa, najlepiej sprzedaje się to, co małe i stosunkowo tanie, ale wybierać trzeba rozważnie, bo nie w każdym mieście zakup pod wynajem w ogóle się opłaca. Tymczasową ambasadorką wschodniej ściany zostaje pastuszka Sońka — leciwa bohaterka powieści Ignacego Karpowicza, którą — mimo powolnych ruchów — trudno od razu przejrzeć na wylot.

Mina w Białymstoku

Tam, gdzie najzimniej, sporo się buduje. Inwestor, który chciałby kupić nowe mieszkanie w Suwałkach, nie miałby więc problemu z zupełnym brakiem oferty, ale jeśli interesowałoby go coś bardziej przestronnego niż 45-metrowy standard, należałby do wyjątków. Lokal idealnie dopasowany do rynku nie miałby więcej niż 50 mkw., a jego cena wahałaby się w przedziale 3-3,3 tys. zł za mkw. — im większy, tym stawka za mkw. niższa, bo powyżej 60 mkw. spada już do 2,5-2,7 tys. zł. Jak twierdzi Karol Przyborowski z Podlaskiego Biura Nieruchomości, inwestor wynajmujący takie typowe, niewielkie i dwupokojowe mieszkanie może oczekiwać od 900 zł do 1,1 tys. zł miesięcznie, przy czym najlepiej jest wybrać coś w centrum, mimo że najszersza oferta czeka w północnej, sypialnej części miasta. Klientów zagranicznych raczej nie wypatruje się natomiast ze wschodu, bo częściej niż zza najbliższej granicy, kapitałowi zdarza się przypłynąć z portfeli zatrudnionych w Wielkiej Brytanii. Przesadnego popytu wschodnich sąsiadów nie widać nawet w znacznie większym Białymstoku, na myśl o którym szeptucha Sońka — czyli ludowa uzdrowicielka — mogłaby tylko pokręcić głową. — Białostocki rynek jest dosyć niepewny, a inwestowanie w mieszkanie na wynajem niekoniecznie opłacalne. Lokali czekających na najemców jest teraz dużo, najszybciej znajdują ich te tańsze z rynku wtórnego albo od deweloperów. W starszym budownictwie w pobliżu centrum średnia cena to około 3-3,5 tys. zł za mkw. — komentuje Agnieszka Glińska z Domena Nieruchomości. Chociaż można odnieść wrażenie, że Podlasie daje się już poznać po przeciętnej cenie 3 tys. zł za mkw., pozorom nie można dać się zwodzić, bo tamtejsze miejscowości nie zawsze pokazują tylko swoje łagodne, miejskie twarze.

Petrodolary w Lublinie

Inne oblicze ma na przykład Biała Podlaska, która rozpoczyna na trasie inwestora województwo lubelskie.

— Dynamika w Białej Podlaskiej nie jest tak duża jak na rynkach wielkomiejskich, ale dzięki temu odporność na różne wahania jest większa, bo zakupy nieruchomości rzadko traktowane są wyłącznie jako inwestycja. Na rynku wtórnym za wyremontowane mieszkanie o powierzchni 40-50 mkw. zapłacić trzeba około 2,5-3,5 tys. zł za mkw., a za większe i w gorszym stanie bliżej 2,5 tys. zł — komentuje pośrednik Andrzej Welik, dodając, że już od 250 tys. zł można kupić dom z czasów dawnego ustroju, a taki z ostatnich lat — za 400-550 tys. zł. Jeśli przez Białą Podlaską próbowałyby się przedostać na południe jeszcze jakieś uroki, które szeptuchy rzuciły na ceny nieruchomości, przepędzi je popyt z Lublina, który od lat napędza KUL. W związku z dużym zapotrzebowaniem studentów w mieście trwa właśnie sezon na mieszkania na wynajem, które w zależności od położenia mogą przynieść do 2 tys. zł miesięcznie. Jak się okazuje, na takie ceny można liczyć, wynajmując lokal o trochę podwyższonym standardzie i w pobliżu akademii medycznej, którym zainteresowani będą studenci z Arabii Saudyjskiej. — Wśród ofert skierowanych do takich najemców rozpiętość cenowa jest spora, ale za nowe i wyposażone mieszkanie zapłacić trzeba w granicach 5,5-6 tys. zł za mkw. Ofertowe stawki za lokale w podstawowym standardzie i przy większych uczelniach dochodzą do 4,8-5,5 tys. zł za mkw., a na Starym Mieście są jeszcze wyższe, jednak mimo wielu zapytań pojawiają się tylko pojedyncze oferty — tłumaczy Edyta Bartnik z Lubelskiej Giełdy Nieruchomości. Specjalistka zapewnia też, że w dobrych miejscach raczej nie ma zbyt wielkiego pola do negocjowania, ale przy powierzchniach większych niż 60 mkw. można namówić sprzedającego na obniżkę o 10-15 proc.

Taniej w Padwie

Pod względem rozmiarów popytu z lubelską starówką spokojnie mogłaby konkurować ta z Zamościa, ale lokale w najbardziej zabytkowych kamienicach tzw. Padwy północy też nie czekają długo na inwestora.

— W Zamościu dużo się buduje, ale w pobliżu starówki wybierać można tylko z ofert w budownictwie z lat 60.-80., gdzie ceny za mkw. mieszczą się z reguły w przedziale 2,5-3 tys. zł. Za mkw. nowego mieszkania zapłacić trzeba natomiast 3,2 tys. zł — twierdzi Robert Pikus z agencji nieruchomości Lokum, zaznaczając przy tym, że od kwietnia sytuacja na rynku zaczęła się trochę pogarszać w związku ze zmianami w prawie i gasnącymi możliwościami programu MdM. Wyraźnego ożywienia trudno też szukać za granicami województwa, bo reprezentujący Podkarpacie rynek Przemyśla jest raczej w stagnacji. Przeznaczając na mkw. 3,6-3,7 tys. zł, wydamy stosunkowo dużo — jak na warunki miasta — ale kupimy za to nieużywane mieszkanie w nowym, atrakcyjnie położonym osiedlu. Na rynku wtórnym, 40-50-metrowe lokale z dwoma pokojami kosztują już mniej, bo w granicach 2,8-3,2 tys. zł za mkw., w zależności od tego, jaki jest ich standard. — W Przemyślu najbardziej opłaca się inwestować w lewej części miasta, w której zlokalizowane są najpopularniejsze osiedla. Miesięczny czynsz, jakiego można się spodziewać, to około 1-1,3 tys. zł, czyli tyle, ile można też zapłacić za mkw. w kamienicy bliżej starówki, ale wymagającej remontu. Mieszkania w starych budynkach, które zostały już odnowione, kosztować mogą 2,5-2,8 tys. zł za mkw. — komentuje Zbigniew Foryś z firmy Nieruchomości Galiszkiewicz i Kurpiel. Na przemyski rynek warto było z resztą dotrzeć też dla samego znalezienia kapitału obcokrajowców — znalazł się jednak w tańszej, prawej części miasta, bo tam Ukraińcy kupują głównie magazyny.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu