Fińscy elektrociepłownicy wycofali się z walki o SPEC, ale mimo to wierzą w duże miasta — i ich śmieci.
Licytację roku w branży elektrociepłowniczej — sprzedaż warszawskiego SPEC — wygrali Francuzi z Dalkii. Fortum, koncern energetyczny z Finlandii, oferty ostatecznie nie złożył, ale przekonuje, że jeszcze jest w stanie dokonać desantu na stolicę.
— Trudno przewidzieć dzisiaj, co będzie się działo na rynku w ciągu następnych lat. A my zdecydowaliśmy się inwestować w Polsce i będziemy uważnie przyglądali się rozwojowi wydarzeń w branży elektrociepłowniczej, również na rynku warszawskim — mówi Mikael Lemström, prezes Fortum Power and Heat Polska.
Fiński koncern — po wybudowaniu elektrociepłowni w Częstochowie — inwestuje przede wszystkim we Wrocławiu (gdzie ma sieć dystrybucyjną) i na Śląsku — tam ma zakłady w Bytomiu i Zabrzu.
— Za 4-5 lat w Zabrzu będzie działać nowy zakład, który zaopatrzy w ciepło także Bytom. Połączymy miejskie systemy ciepłownicze. We Wrocławiu postawimy elektrociepłownię gazową za 1,5 mld zł, w kwietniu powinien zakończyć się przetarg na najważniejsze maszyny — zapowiada Mikael Lemström.
Prezes mówi, że dla silnych koncernów nieopłacalne jest utrzymywanie małych, lokalnych zakładów. Dlatego Fortum ma zamiar wycofać się z mniejszych miast.
— W zeszłym roku sprzedaliśmy 26 małych ciepłowni, w tym roku dołączy do nich ok. 30 kolejnych, w przyszłym będziemy kontynuować ten proces — mówi Mikael Lemström.
W dużych miastach Finowie chcą zarabiać przede wszystkim na spalarniach śmieci, zwłaszcza że ich powstanie wymusić mogą unijne normy.
— Spalarnie śmieci powinny być budowane w dużych miastach, w punktach dobrze skomunikowanych z siecią ciepłowniczą. To najbardziej efektywne i rozsądne wyjście. Wystartowaliśmy już w przetargu w Poznaniu, przyglądamy się możliwości zbudowania spalarni w okolicach Katowic i Wrocławia — mówi prezes.