Michel Bon, dyrektor zarządzający France Telecom, może stracić pracę. Podobno rząd Francji, większościowy akcjonariusz telekomu, prowadzi rozmowy z Noelem Forgeardem, prezesem Airbusa.
Rząd Francji negocjuje z Noelem Forgeardem, prezesem Airbus Industrie, bo chce go mianować dyrektorem zarządzającym France Telecom (FT) — doniósł dwutygodnik finansowy „L’Expansion”. Zarówno telekom, ministerstwo finansów, jak i producent samolotów odmawiają komentarza. Z kolei Dow Jones doniósł, że osoba „zbliżona do Noela Forgearda” zaprzecza, jakoby prowadzono z nim rozmowy.
Kością niezgody między rządem, właścicielem 55,5 proc. akcji FT, a Michelem Bonem jest niemiecki operator komórkowy MobilCom, w którym FT ma 28,5 proc. Michel Bon nie chce wykorzystać opcji zakupu pozostałych walorów spółki. Z kolei rząd uważa, że bankructwo niemieckiej spółki „rzuciłoby cień na dążenia do zbliżenia francusko-niemieckiego” — doniósł „L’Expansion”. Decyzja o zakupie MobilCom zostanie podjęta 12 września. Kłopoty FT z MobilCom trwają od lutego, kiedy przedstawiony przez Gerharda Schmida, byłego prezesa spółki, plan inwestycji w sieć 3G przewidywał wydatki rzędu 11 mld EUR (44,9 mld zł).
Zwolnienie Michela Bona nie byłoby niczym zaskakującym, bo w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy pracę stracili także inni prezesi telekomów, którzy w ferworze ekspansji i zakupów licencji UMTS zadłużyli swoje spółki. W październiku ubiegłego roku z BT Group odszedł Peter Bonfield, w lipcu Deutsche Telekom opuścił Ron Sommer, we wrześniu Royal KPN zostawił Paul Smits.
FT również ma problemy finansowe. Akcje spółki potaniały w tym roku o 75 proc. Dług sięga 60,7 mld EUR (247,7 mld zł). Jeśli koncern zdecyduje się dokupić akcje MobilCom, wzrośnie on o kolejne 6 mld EUR (24,5 mld zł). W 2001 r. FT miał stratę, bo odpisał 3,7 mld EUR (15,1 mld zł) pożyczki dla MobilCom udzielonej w 2000 r. w ramach transakcji zakupu pakietu akcji.