Czytasz dzięki

Francuskie miasta poległy na foreksie

Raty kredytów, jakie francuskim miastom udzielał bank Dexia, były uzależnione od notowań zagranicznych par walutowych, choć same miasta nic o tym nie wiedziały.

Zobacz więcej

Asnieres, fot. Wikipedia, Metropolitan

Francuskie miasta poniosły znaczne straty na kredytach, których oprocentowanie było uzależnione od notowań z rynków zagranicznych, takich jak kwotowania par walutowych, czy instrumentów opartych na poziomie stóp procentowych. Pikanterii sprawie nadaje fakt, że bank Dexia, który udzielał kredytów, nigdy nie poinformował klientów wprost o ryzyku związanym z pożyczkami.

- To bomba z opóźnionym zapłonem dla wielu samorządów – alarmował Sebastien Pietrasanta, burmistrz podparyskiego Asnieres.

Władze 80 – tysięcznego miasta pozwały Dexię w związku z zaciągniętym kredytem powiązanym z… notowaniami japońskiego jena do dolara amerykańskiego. To samo planuje zrobić 170-tysięczne Saint-Etienne, które stoi przed perspektywą wzrostu odsetek do 8 proc. Przyczyna to powiązanie zaciągniętych kredytów z notowaniami instrumentów opartych na stopach procentowych w Wielkiej Brytanii i Japonii.

Dexia, która stała się jedną z pierwszych ofiar kryzysu w strefie euro (dwukrotnie otrzymała pomoc od Francji i Belgii, a obecnie jest w trakcie podziału na dwie jednostki), posiada w bilansie ryzykowne kredyty municypalne o wartości 2 mld euro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy