Bankructwo Enronu i upadek firmy doradczej Andersen zmieniają rynek usług konsultingowych. Sieć Taxand sądzi, że zna kierunek zmian.
Coraz częściej Taxand, międzynarodowa sieć doradztwa podatkowego, podbiera klientów firmom wielkiej czwórki: Delloitte & Touche, PricewaterhouseCoopers, Ernst & Young czy KPMG. Początkowo jej klientami były wyłącznie spółki, które odchodząc z wielkich firm zabierali ze sobą partnerzy firm tworzących Taxand.
— Ale to się zmienia, spółki zaczynają się same do nas zgłaszać. W wielu krajach Europy Zachodniej (m.in. w Niemczech) wprowadzono już zasadę, że ta sama firma nie może świadczyć usług audytorskich i konsultingowych. Unia Europejska przyjęła odpowiednią dyrektywę, która wejdzie w życie w 2008 r. Ale myślę, że wcześniej sami klienci wybiorą taką drogę, także w Polsce — uważa Frédéric Donnedieu de Vabres, przewodniczący sieci Taxand i partner w Arsene, jej francuskim dziale.
Wszystko na to wskazuje.
— Stosujemy przepisy amerykańskie, które zabraniają korzystania z usług doradczych i audytowych w tej samej firmie. Ponieważ to pierwszy rok naszej działalności, nie mamy obowiązku przeprowadzania audytu, a w przyszłym skorzystamy z usług jednej z firm wielkiej czwórki. Ale już usługi doradztwa podatkowego świadczy dla nas niezależna firma — mówi Arkadiusz Nocuń, dyrektor finansowy producenta opakowań Sonoco.
Drugi cykl
Polski oddział sieci to Accreo, który dołączył do Taxanda we wrześniu 2005 r.
— Cieszymy się z tego. Jedno z pierwszych pytań zadawanych mi przez naszych klientów we Francji brzmi: czy macie oddział w Polsce? — mówi Frédéric Donnedieu de Vabres.
Jego zdaniem, po pierwszej fali inwestycji francuskich w latach 90. nadchodzi druga.
— Wszyscy obserwują, jak poszło pionierom i na tej podstawie podejmują decyzje o wejściu do Polski — ocenia francuski doradca podatkowy.
Nie podaje nazw spółek, choć uważa, że można się spodziewać inwestycji m.in. sieci handlowych i spółek użyteczności publicznej.
Accreo zyskuje dzięki Taxand coraz więcej klientów, zapowiada rekrutację kolejnych pracowników (dziś jest ich 23), w tym specjalistów ds. marketingu i już niedługo zacznie na siebie zarabiać.
— Najwięcej mamy klientów z Hiszpanii z sektora nieruchomości, doradzaliśmy już w kilku międzynarodowych transakcjach z ich udziałem. Ale przychodzą do nas też klienci, którzy początkowo nie byli zainteresowani — mówi Magdalena Burnat-Mikosz, partner w Accreo.
Na fali
Sieć Taxand działa od roku, ale szybko rośnie.
— Szybciej niż zakładaliśmy. Startowaliśmy z dwiema spółkami: we Francji i Hiszpanii. Obecnie w sieci jest 23 członków. Do lata grupa wzrośnie do 30 krajów — zapowiada Frédéric Donnedieu de Vabres.
Taxand ma klientów wśród największych giełdowych spółek, firm, które w przyszłości będą notowane, oraz private equity. Obecnie w ponad 20 spółkach sieci pracuje 1100 osób. Taxand twierdzi, że jego ceny są o 15-20 proc. niższe od stawek wielkiej czwórki.
Okiem eksperta
Nie będzie aż tak źle
W większości krajów regulatorzy dostrzegają, że ze współpracy audytorów i doradców z tej samej firmy płyną korzyści dla wszystkich zaangażowanych stron. Na przykład instytucje regulacyjne w USA stwierdziły, że chociaż firmy audytorskie nie mogą reprezentować spółek publicznych w sądzie w sprawach z zakresu doradztwa podatkowego, to wydaje się logiczne i do zaakceptowania, że usługi doradztwa podatkowego mogą świadczyć spółkom eksperci wywodzący się z firmy, która jednocześnie jest audytorem tych spółek. W bardzo niewielu krajach prezentuje się odmienne podejście, co w konsekwencji oznacza ścisłe ograniczenia w tym zakresie.
VIII dyrektywa UE nie pozostawia wątpliwości w kwestiach niezależności audytora. To on określa, czy świadczenie przez jego firmę usług innych niż związane z audytem może ograniczać jego niezależność. Dyrektywa precyzuje przy tym, że ewentualne przepisy na poziomie poszczególnych krajów członkowskich UE nie powinny prowadzić do ograniczania firm audytorskich co do świadczenia audytowanym spółkom usług innych niż audyt.
Antoni F.
Reczek
prezes spółki audytorskiej PricewaterhouseCoopers