Francuzi zaopiekują się polskimi pacjentami

Alina Treptow
opublikowano: 2016-05-24 22:00

Przymiarki do wejścia do Polski robi francuska grupa Vivalto Santé. Interesują ją prywatne sieci medyczne.

W Polsce inwestor interesuje się szpitalami, które należą do prywatnych właścicieli. Jednak również tych, które mają kontrakt z publicznym płatnikiem.

Ten rok minie w sektorze ochrony zdrowia pod znakiem niebiesko-biało-czerwonym. Po Brytyjczykach polski sektor ochrony zdrowia wzięli na celownik Francuzi. Na początku roku Orpea zainwestowała w Medi-sytem, spółkę specjalizującą się w opiece długoterminowej, teraz przyszła kolej na kolejnego francuskiego gracza — sieć szpitalną Vivalto Santé, która, według naszych informacji, planuje w Polsce inwestycje.

— Vivalto Santé postrzega polski rynek usług medycznych jako obiecujący, który — podobnie jak portugalski — w ciągu najbliższych kilku lat będzie dynamicznie się rozwijał. Francuską sieć interesują placówki medyczne z przychodami powyżej 5 mln EUR. Obecnie trwają rozmowy z kilkoma podmiotami, z szansą na sfinalizowanie jednej do końca 2016 r. — mówi Maciej Barczewski z kancelarii Sykuna Barczewski Partnerzy, reprezentującej w Polsce francuskiego inwestora.

Daniel Caille, prezes i dyrektor generalny w Vivalto Santé, na łamach francuskiej prasy informował, że grupa planuje ekspansję zagraniczną — oprócz byłych kolonii francuskich w Afryce na jej celowniku są kraje Europy — Wielka Brytania, Hiszpania, Portugalia oraz Polska. Za granicą planuje rozwijać się głównie poprzez przejęcia i o ile w Afryce rozważa być również operatorem szpitali, to w Europie chce być jednocześnie właścicielem szpitalnych nieruchomości. Na inwestycje za granicą ma 150-200 mln EUR. Zdaniem prezesa, wyceny w sektorze ochrony zdrowia wynoszą dziś 7-9 EBITDA. Inwestycje Francuzów mają przełożyć się na wyniki — do 2021 r. spółka planuje podwoić obroty do 600 mln EUR. Już na koniec tego roku mają wynieść 400 mln EUR. Obecnie w skład francuskiej grupy wchodzi 15 prywatnych szpitali, gdzie na pacjentów czeka 2,8 tys. łóżek. W Polsce, według naszych informacji, inwestor interesuje się szpitalami, które należą do prywatnych właścicieli. Jednak również tych, które mają kontrakt z publicznym płatnikiem. Nie planuje przejmować szpitali od samorządów. Przypomnijmy, że kilka lat temu również publiczne szpitale przyciągały zagranicznych inwestorów. Ameos, szwajcarskikoncern medyczny, robił podchody pod publiczny szpital w Tczewie. Sieciami szpitalnymi w Polsce interesowało się też amerykańskie Centene oraz czeski Agel. Akwizycje udały się Czechom, jednak nie z Agela, ale z funduszu Penta, i nie w szpital publiczny, lecz prywatny — zainwestował w sieć szpitalną EMC Instytut Medyczny. Szpitalny projekt może okazać się nie tak prosty — w tym roku wejdą w życie zapisy, ograniczające zakup udziałów w polskich szpitalach przez prywatnych inwestorów do maksymalnie 49 proc. Zdaniem ekspertów, zahamują one prywatyzację szpitali. Niewielu inwestorów zdecyduje się bowiem na zakup publicznego szpitala, nie zdobywając nad nim kontroli. Między innymi z tych powodów część ekspertów polskiego rynku medycznegopowątpiewa, że nad Wisłą zostaną zrealizowane kolejne duże inwestycje.

— Podejście nowego rządu nie sprzyja przedsiębiorcom w prywatnym sektorze ochrony zdrowia. Pojawiają się kolejne, negatywne dla nich propozycje. W następnym kontraktowaniu ich szanse na umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia jeszcze zmaleją. Wszystko przez nowe kryteria konkursów, dotyczące między innymi liczby przeprowadzonych operacji. Są tak duże, że będą je w stanie spełnić jedynie publiczne szpitale. Nie pomaga również brak stabilności — dziś trudno przewidzieć, jak polski sektor ochrony zdrowia będzie wyglądał w przyszłości — mówi Adam Rozwadowski, prezes Enel-Medu. Krzysztof Jeżowski, ekspert Pharmed Consulting, choć również uważa, że inwestowanie w polski system ochrony zdrowia jest coraz bardziej ryzykowne, to nadal ma sens.

— Sprzyja temu demografia oraz ciągle niska penetracja sektora przez prywatnych inwestorów. Zachęcić inwestorów mogłyby również dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne — uważa ekspert.