Francuzi zerkają na Freeserve
Kolejny raz pojawiły się pogłoski o sprzedaży firmy Freeserve, brytyjskiego dostawcy bezpłatnych usług internetowych. Cena transakcji na razie nie jest znana. Tymczasem akcje spółki straciły w tym roku ponad 80 proc. swojej wartości.
Wanadoo, należąca do France Telecom spółka zajmująca się sprzedażą internetową, jest najpoważniejszym kandydatem do przejęcia brytyjskiego providera darmowego Internetu — Freeserve. Zarząd spółki notowanej na londyńskiej giełdzie ogłosił wczoraj, że trwają rozmowy z kilkoma zainteresowanymi firmami, a Wanadoo przyznało się, że uczestniczy w tych negocjacjach. Obecna wartość Freeserve, według notowań z londyńskiego parkietu, wynosi zaledwie 1,6 mld GBP (10,4 mld zł) , czyli ponad 80 proc. mniej niż na początku roku. Ale brytyjska spółka może pochwalić się 2 mln abonentów, co dla FT stanowi kąsek nie do pogardzenia. Na transakcji skorzystają obie strony. Jest bowiem szansa na udostępnienie internetowych usług oferowanych przez Freeserve w brytyjskiej sieci kablowej NTL, która w 25 proc. należy do Francuzów.
Deutsche zrezygnował
W maju przez rynek przemknęły pogłoski o dużym zainteresowaniu, jakie wobec Freeserve przejawiał T-Online, należący do Deutsche Telekom niemiecki dostawca Internetu. Nieoficjalnie mówiono, że Niemcy zaoferują za akcje brytyjskiego providera nawet 6-6,5 mld GBP (39-42 mld zł) . Rozmowy zakończyły się jednak fiaskiem, a dziś wiadomo, że cena, jaką obecnie proponują kandydaci, jest znacznie niższa.
Wyniki nie zachęcają
Problemy Freeserve nie kończą się jednak na kiepskich notowaniach giełdowych. Strata netto w ostatnim kwartale wyniosła17,8 mln GBP (118,5 mln zł), podczas gdy w tym samym okresie roku ubiegłego — tylko 8,5 mln GBP (56,6 mln zł).
Analitycy twierdzą, że przyczyną złych wyników sieciowego providera jest to, że oferuje on nieograniczony dostęp do Internetu. W końcu września firma przyznała, że duży popyt na połączenia internetowe spowodował blokady na łączach, co zakończyło się odcięciem części internautów od sieci.