Polski rząd nie powinien poprzestać na regule wydatkowej — radzi Europejski Bank Centralny.
Władze Europejskiego Banku Centralnego (ECB) sugerują Polsce ograniczanie deficytu w finansach publicznych.
— Polski dług w relacji do PKB jest, po węgierskim, drugim najwyższym spośród krajów Unii Europejskiej spoza strefy euro. Kryzys spowodował wyraźny wzrost deficytu. Rząd powinien wprowadzić wiarygodny program konsolidacji finansów — mówi Gertrude Tumpel-Gugerell, członek zarządu ECB, która była w piątek z wizytą w Narodowym Banku Polskim.
Rekomendacja ECB jest zbieżna ze wskazówkami formułowanymi wcześniej przez Komisję Europejską, która również zaleca Polsce zaciskanie pasa. Przeciwnego zdania jest Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który po ostatniej misji (zakończonej w marcu), przekonywał, że Polska nie powinna spieszyć się z obniżaniem deficytu, by nie przeszkadzać gospodarce w wychodzeniu z kryzysu.
"Rząd powinien podjąć działania zaradcze, głównie ograniczające wydatki budżetowe. Polityka fiskalna powinna być wbudowana w silniejsze ramy prawne, surowo ograniczające wzrost wydatków" — zaleca ECB w opublikowanym w maju raporcie konwergencji.
Polski rząd częściowo wprowadza te zalecenia. W ubiegłym tygodniu resort finansów przedstawił projekt tzw. reguły wydatkowej — zasady mówiącej, że wydatki nie mogą rosnąć szybciej niż inflacja powiększona o 1 pkt proc. Reguła dotyczy jednak tylko 9 proc. wydatków budżetowych.
— To użyteczne narzędzie i dobrze, że Polska je wprowadza. Trzeba jednak pamiętać, że powinien być to tylko jeden z elementów programu konsolidacji finansów — zaznacza Gertrude Tumpel-Gugerell.