Krajowi inwestorzy w poszukiwaniu zysków nie ograniczają się już tylko do oferty polskich TFI. Coraz więcej klientów dostrzega potencjał zagranicznych funduszy, które jeszcze kilka lat temu omijane były szerokim łukiem. W drugim kwartale na zakup ich jednostek uczestnictwa Polacy wydali 0,6 mld zł, a od początku roku aktywa funduszy zagranicznych wzrosły o 1,1 mld zł, czyli o 25 proc. — wyliczyły Analizy Online.
![BEZ PRZESADY: Mark Mobius, szef Templeton Emerging Markets Group, uważa, że obawy o skutki ograniczenia QE3 przez Fed dla rynków wschodzących są wyolbrzymione. [FOT. WM] BEZ PRZESADY: Mark Mobius, szef Templeton Emerging Markets Group, uważa, że obawy o skutki ograniczenia QE3 przez Fed dla rynków wschodzących są wyolbrzymione. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/34dc1a0f-e712-4445-8d42-6168556e25c3/5deb286f-a027-53cd-876f-86f8e6481a25_w_830.jpg)
Na koniec czerwca zagraniczni powiernicy zarządzali 5,3 mld zł — to o 1,6 mld zł więcej niż przed rokiem. I choć wciąż dzieli ich ogromny dystans do krajowych instytucji, które w portfelach zgromadziły już 169 mld zł, to jednak widać, że rozpoczęta w ubiegłym roku walka o polskiego klienta przynosi wymierne rezultaty.
Firmy ostro wzięły się za rozwijanie sieci dystrybucji i dostosowanie oferty produktowej do oczekiwań Polaków stale poszukujących bezpieczeństwa, a prawdziwym strzałem w dziesiątkę okazały się fundusze z jednostkami uczestnictwa rozliczanymi w złotych, które cieszą się największą popularnością wśród klientów.
— Z punktu widzenia inwestora istotnie zmniejsza to ryzyko walutowe, realizujące się, gdy waluta lokalna ulega osłabieniu względem waluty rozliczeniowej funduszu— ocenia Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.
Michał Duniec, dyrektor działu analiz w Analizach Online, zwraca uwagę, że wysoka dynamika wzrostu aktywów była głównie zasługą napływu pieniędzy do kilku rozwiązań dedykowanych globalnym rynkom obligacji i tylko w niewielkim stopniu wynikała z poprawy koniunktury na światowych parkietach.
Oznacza to, że beneficjentem nowych wpłat został przede wszystkim Franklin Templeton, który od lat promuje tego typu rozwiązania. Z danych na koniec lipca wynika, że w portfelach funduszy Franklina oferowanych w Polsce zgromadzono 1 mld USD, czyli 3,15 mld zł.
— Wysokie zainteresowanie funduszami obligacji doprowadziło do zmiany struktury aktywów instytucji zagranicznych w Polsce. Obecnie ponad 60 proc. pieniędzy stanowią rozwiązania oparte na rynku obligacji, podczas gdy 5 lat temu było to niespełna 10 proc. To jest dowodem awersji do ryzyka wśród polskich inwestorów. Może również spowodować spore niedopasowanie struktury aktywów do bieżącej koniunktury na rynku kapitałowym — dodaje Michał Duniec.
Widać jednak, że krajowi inwestorzy powoli przekonują się do agresywniejszych inwestycji. Pierwszy od wielu miesięcy, prawie5-procentowy wzrost odnotowały także rozwiązania akcyjne. Przy czym w największym stopniu pęczniały portfele produktów inwestujących na rynkach rozwiniętych oraz wschodzących. Zdaniem analityków Analiz Online, wartość aktywów zagranicznych TFI byłaby większa, gdyby nie kapryśna koniunktura na globalnych parkietach. Wyrażony w dolarze Indeks MSCI AC World w minionym kwartale zanurkował o 1,2 proc., a MSCI Emerging Markets aż 9,1 proc.