Franklin zaoferuje fundusze po polsku

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 19-10-2015, 22:00

Krajowy inwestor jest jak inżynier Mamoń. Lubi inwestować w te aktywa, które dobrze zna. Czas więc na fundusze po polsku — uznał Franklin Templeton.

Dokładnie dwa lata temu „Puls Biznesu” pisał o planach Franklina Templetona dotyczących utworzenia w Polsce TFI. Dziś okazuje się, że amerykański gigant zarządzania jest bliski realizacji celu. Z naszych informacji wynika, że już na dniach firma dostanie zielone światło od KNF, a to oznacza, że krajowym powiernikom przybędzie kolejny rywal, z którym będą musieli walczyć o klientów. „Chcemy uzupełnić nasz portfel o produkty dostosowane do polskich warunków oraz odpowiadające na zjawisko home-bias [silne przywiązanie inwestorów do krajowego rynku finansowego — red.]. W tym celu będziemy tworzyć nową spółkę do zarządzania lokalnymi funduszami. Na tym etapie nie chcemy ujawniać więcej szczegółów” — brzmi oficjalny komunikat Franklina Templetona.

Lepsze, bo polskie

Rozsądny ekonomicznie inwestor powinien dążyć do geograficznej dywersyfikacji portfela, bo jest to jeden z najlepszych sposobów ograniczania ryzyka inwestycyjnego. Okazuje się jednak, że Polacy wciąż preferują te klasy aktywów, które są im znane najlepiej i wolą inwestować „po polsku”. Tendencja do lokowania ogromnej części kapitału w aktywa powiązane z rodzimymi rynkami nosi nazwę home-bias i jest główną przeszkodą w rozwoju biznesu zagranicznych powierników w Polsce. Z najnowszych danych Analiz Online wynika, że w pierwszym kwartale tego roku do portfeli funduszy zarządzanych przez międzynarodowe TFI napłynęło zaledwie 120 mln zł, a ich wartość aktywów szacowana jest łącznie na 6,9 mld zł, podczas gdy w krajowych towarzystwach ulokowane jest ponad 230 mld zł. Na tym tle i tak całkiem nieźle radzi sobie Franklin Templeton, którego udział w rynku zagranicznych funduszy sięga 70 proc. Statystyki wypadają nieco gorzej, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że firma jest obecna w Polsce ponad 15 lat. W tym czasie paleta produktowa amerykańskiego giganta zdążyła się solidnie rozbudować i nie można powiedzieć, że nie jest dostosowana do preferencji lokalnych inwestorów. Znajdziemy tam zarówno fundusze typu SICAV o różnych strategiach, z ekspozycją na rynki niemal całego świata i dostępne w dolarach lub euro, jak również kilkanaścierozwiązań typu PLN hedged, a więc likwidujących problem awersji Polaków do ryzyka walutowego.

Ostra konkurencja

Nowe przedsięwzięcie ma być rozszerzeniem planów rozwoju w Polsce, która jest dla Franklina kluczowym rynkiem. Wspierać ma też samo otoczenie — niskie oprocentowanie lokat i poprawa koniunktury na giełdzie powinno zachęcić Polaków do inwestowania za pośrednictwem TFI. Firma będzie musiała się jednak zmierzyć z lokalnymi powiernikami i zachęcić dystrybutorów do współpracy. A to nie jest wcale takie łatwe. Przekonało się o tym Amundi TFI, które zarządzanie „po polsku” rozpoczęło w lutym 2014 r., zapowiadając wówczas rychły podbój krajowego rynku. Towarzystwo rodem z Francji chciało do 2016 r. pozyskać 4 mld zł aktywów, a klientów zaczęło kusić klasycznymi funduszami polskich akcji czy obligacji. Przewagą miało być bankowe zaplecze sprzedażowe — Amundi należy do Credit Agricole i Societe Generale. Na razie jednak apetyt nie został zaspokojony, bo dotychczas firmie udało się pozyskać do portfeli 590 mln zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Partner merytoryczny

EY

Partnerzy

Polecane