Frankowy precedens w Śląskim

Bank przegrał proces z frankowiczami. Z ustnego uzasadnienia wynika, że sąd unieważnił umowę kredytową. Ciekawy precedens.

Wkrótce na rynku wydawniczym pojawić ma się książka jednej z kancelarii prawnych, opisująca wszystkie wyroki w sprawach frankowych, jakie do tej pory zapadły. Nie będzie w niej orzeczenia w sprawie frankowicze z Białegostoku kontra ING Bank Śląski z ubiegłego tygodnia, a szkoda. Spór jest dość typowy: 10 lat temu kredytobiorcy zaciągnęli dług na budowę domu — 125 tys. zł denominowany we franku szwajcarskim. Przez lata spłat dług, zamiast maleć, znacząco urósł, co było wynikiem zmian kursu CHF/PLN. Robert Mazur, reprezentujący powodów przed sądem, w rozmowie z PAP powiedział, że saldo kredytu wynosiło w momencie składania pozwu w 2016 r. 144 tys. zł.

Zobacz więcej

Fot. Bloomberg

Frankowicze zaskarżyli w sądzie zapisy umowy dotyczące powiązania kredytu złotowego z frankiem. Jak informuje Robert Mazur, w I instancji sąd orzekł, że są one nielegalne, kredyt jest złotowy, ale oprocentowany według stawki LIBOR. Sąd II instancji, do którego odwołał się bank, stwierdził, że cała umowa jest nieważna. Tak przynajmniej relacjonuje kancelaria reprezentująca frankowiczów, odwołując się do uzasadnienia słownego. Na uzasadnienie pisemne trzeba będzie zaczekać dwa tygodnie.

Z treści wyroku ogłoszonego 7 czerwca wynika jedynie, że sąd „zasądza od pozwanego na rzecz powodów solidarnie kwotę 0,19 zł (dziewiętnaście groszy) z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od 21 kwietnia 2018 r.” plus zwrot 360 zł tytułem kosztów sądowych.

Piotr Utrata, rzecznik ING BSK, mówi, że do czasu zapoznania się z uzasadnieniem bank nie komentuje sprawy.

— W związku z tym, że wyrok został wydany w konkretnej sprawie, jego skutki są ograniczone wyłącznie do stron zakończonego procesu. Wyrok ten nie ma żadnego wpływu na ważność lub skuteczność innych umów indeksowanych do CHF, których stroną jest bank. Zatem umowy te są ważne i powinny być wykonywane zgodnie z ich postanowieniami — mówi Piotr Utrata.

Jeśli sąd w uzasadnieniu potwierdzi nieważność umowy, sprawa nabierze precedensowego charakteru. Nie dlatego, że inni frankowicze będą się na niego powoływać, choć to poważny atut w ich ręku, ale ze względu na brak praktyki, jak bank ma postępować w takim przypadku. Pojawia się pytanie, jak rozumieć stwierdzenie braku ważności umowy: czy klient ma zwrócić zaciągnięty dług, w jakiej wysokości, w jakim trybie (jednorazowo, w ratach), w jakiej walucie, a także po jakim kursie.

Całej sprawie smaczku dodaje fakt, że pozwany ING BSK jest bankiem, który bardzo długo nie wychodził z ofertą kredytów walutowych, trzymając się zasady, że długi hipoteczne powinno się zaciągać w walucie, w jakiej się zarabia. „Złamał się” dopiero w kwietniu 2008 r., żeby powstrzymać odpływ klientów do konkurencyjnych banków. Zrobił to w fatalnym momencie, kiedy kurs franka zbliżył się do 2 zł. Bank Śląski ma jeden z najmniejszych portfeli frankowych, o wartości 1 mld zł.

Nie udało nam się skontaktować z mecenasem Robertem Mazurem. © Ⓟ

144 mld zł Taka jest wartość detalicznych mieszkaniowych kredytów walutowych.

252 mld zł Tyle pieniędzy winni są bankom klienci „złotowi”.

600 tys. Tyle osób spłaca kredyty walutowe.

1,021 mld zł Taka jest wartość walutowych hipotek na bilansie ING Banku Śląskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Frankowy precedens w Śląskim