Mowa o zasiłku pogrzebowym, który rodziny otrzymują od państwa po śmierci bliskiej osoby. Aktualnie to 6,487 zł, rząd chce zmniejszyć zasiłek do 3,500 zł, co według szacunków może dać budżetowi oszczędność w wysokości 1 mld zł rocznie. Według ministerstwa finansów nowa stawka będzie bliższa europejskim normom.
- W Polsce mamy bardzo wysokie standardy narodzin i zgonów. Ludzie pracują ciężko przez całe życie i zasługują na piękny pogrzeb – mówi Magdalena Rolska, której ojciec prowadzi zakład pogrzebowy w Warszawie.
Zakłady pogrzebowe obawiają się pomysłu ministerstwa, bo jak przekonuje Rolska, oznaczają one dla nich katastrofę, ludzie będą mieli teraz proste pogrzeby. – Oczywiście, że ministerstwo finansów będzie oskarżane o okradanie zmarłych, ale te rzeczy muszą być zrobione – uważa z kolei prof. Witold Orlowski z PwC.
Cała historia opisana przez „Financial Times” pokazuje polską mentalność, która hołduje zasadzie „zastaw się, a postaw się”. Zasiłki, które mają służyć pomocy osobom żyjącym pozostawionym przez zmarłych, często są trwonione na luksusowe pogrzeby.
Potwierdza to Bartlomiej Lindner, szef firmy produkującej 11 tys. trumien
miesięcznie, w większości tanich. Na polskim rynku ma jednak małe szanse, bo
Polacy uwielbiają drogie modele trumien. Na tanie Lindner kupców znajduje w
Niemczech, bo tam ludzie preferują skromniejsze pogrzeby.
