Leasing pojazdów przeżywa zastój. Z danych Związku Polskiego Leasingu (ZPL) wynika, że w 2012 r. odnotował spadek o 0,1 proc. w stosunku do 2011 r. Jednak wśród tych klientów, którzy w ub.r. korzystali z leasingu, dużym powodzeniem cieszył się full serwis leasing (FSL). Według raportu Keralla Research, w opcji FSL liczba pojazdów liczona rok do roku wzrosła o 2,3 proc.
Zdaniem Dariusza Tucharza, dyrektora pionu car fleet management w BRE Leasing, popularność tej usługi w czasie spowolnienia gospodarczego jest szczególnie uzasadniona.
— Przedsiębiorcy szukają oszczędności i jeszcze chętniej korzystają z rozwiązania, które daje im wymierne korzyści nie tylko jeśli chodzi o pieniądze, ale też czas, który zamiast na martwienie się o samochody firmowe mogą przeznaczyć na inne, bardziej strategiczne dla ich biznesów cele — mówi Dariusz Tucharz.
Według niego, w krajach Europy Zachodniej, gdzie FSL zdążył się na dobre rozwinąć, klasycznego leasingu samochodowegojuż się w zasadzie nie stosuje. Dlatego też zachodnie firmy otwierające u nas przedstawicielstwa chętniej wybierają FSL. Firma korzystająca z full service leasingu nie musi się martwić o swoją flotę — kompleksową obsługę aut zapewnia firma zewnętrzna.
— Oprócz finansowania FSL obejmuje również usługi serwisowania, assistance, samochodów zastępczych, ubezpieczenia, raportowania, kart paliwowych i wymiany opon — wylicza Michał Chudzik, ekspert Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP). Dodatkowy czas przedsiębiorca zyskuje dzięki wyeliminowaniu troski o dokumentację.
— Firma posiadająca flotę liczącą 100 samochodów otrzymuje dziesiątki faktur VAT za paliwo miesięcznie. Do tego trzeba doliczyć faktury za wymianę opon dwa razy do roku, naprawy, przeglądy, ubezpieczenia itd., podczas gdy w ramach FSL otrzyma jedną, zbiorczą fakturę obejmującą wszystkie działania związane z obsługą samochodów, od obsługi kart paliwowych, przez serwis i naprawy, po ubezpieczenia — zauważa Dariusz Tucharz.
Plusem jest także możliwość odliczenia podatku VAT od comiesięcznej raty wynajmu, która jest jedynym kosztem po stronie przedsiębiorcy w przypadku FSL, i która stanowi koszt uzyskania przychodu. Tylko czy wygoda nie kosztuje więcej? Zdaniem Dariusza Tucharza, oszczędności wynikające z wprowadzenia FSL mogą sięgać nawet 20-30 proc.
— Koszty FSL w porównaniu z samodzielnym finansowaniem i zarządzaniem flotą są ok. 20 proc. niższe — przyznaje Michał Chudzik. Z FSL nadal korzystają co prawda przede wszystkim firmyz liczną flotą, ale ta usługa może się opłacać już przy kilku pojazdach. Leasingodawcy coraz chętniej kierują swoją ofertę także do małych i średnich przedsiębiorców, nawet takich, którzy przychodzą z jednym samochodem.
— Nie stosujemy minimalnych limitów wielkości finansowanych przez nas flot. Wśród naszych klientów są firmy, które dziś korzystają z jednego auta firmowego, jednak już za kilka miesięcy zdecydują się na zwiększenie swojej floty i kolejne zakupy — mówi Konrad Karpowicz, dyrektor handlowy Masterlease.