Fundacje i manipulacje

Dawid Tokarz
opublikowano: 24-11-2008, 00:00

Kolejny raz "Nasz Dziennik" odniósł się do artykułu "PB", w którym ujawniliśmy, że fundacje ojca Tadeusza Rydzyka: Lux Veritatis i Nasza Przyszłość naruszają ustawę o fundacjach, bo zajmują się głównie działalnością biznesową, a nie statutową. Stanowisko, zawarte w artykule pod wszystko mówiącym tytułem "Fundacje przestrzegają prawa", "ND" wsparł wywiadem z medioznawcą Maciejem Iłowieckim. Dziennikarz i były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a dziś wiceszef Rady Etyki Mediów, uznaje artykuł "PB" za niewiarygodny i zarzuca nam: manipulację emocjami, polityczne i publicystyczne oceny, a nawet posługiwanie się, cokolwiek by to znaczyło, "znanymi metodami".

Szanowny Panie! Za manipulację uznaje Pan m.in. to, że cytowani przez nas profesorowie Henryk Cioch i Andrzej Kidyba nie odnoszą się do konkretnego przypadku obu fundacji o. Rydzyka, a jedynie stwierdzają, że nadużyciem i naruszeniem prawa jest sytuacja, w której fundacje zajmują się głównie działalnością gospodarczą. Tymczasem opinie te dotyczą wszystkich fundacji, a więc także tych zarządzanych przez o. Rydzyka. Obaj eksperci od prawa fundacyjnego zastrzegli sobie, że nie chcą wypowiadać się w sprawie konkretnych fundacji, bo po prostu nie mają wglądu w ich dokumenty.

My do nich zajrzeliśmy. I w tym, Pana zdaniem niewiarygodnym artykule, wyłuszczyliśmy, że w latach 2006-07 na działalność gospodarczą Fundacja Lux Veritatis wydała odpowiednio 82,3 proc. i 76,9 proc., a Fundacja Nasza Przyszłość nawet 91,5 proc. i 86,3 proc. wszystkich kosztów. Mimo to twierdzi Pan, że nie udowodniliśmy głównej tezy tekstu, że obie fundacje bardziej niż działalnością statutową zajmują się robieniem interesów. Przy tym twierdzi Pan to "zdecydowanie", przyznając się zarazem: "nie znam się na prowadzeniu fundacji ani działalności gospodarczej".

Inny pański zarzut to zaprezentowanie poglądu tylko jednej strony. Rozumiem, że tą drugą, której zabrakło, jest o. Rydzyk. Opisaliśmy w tekście, że chcieliśmy, by on lub jego współpracownicy, odnieśli się do artykułu. E-maile, telefony i odwiedziny siedziby obu fundacji nie przyniosły skutku. "Druga strona" nie chciała z nami rozmawiać…

Pan natomiast, choć zastrzegł, że "nie zna się na prowadzeniu fundacji ani działalności gospodarczej", obficie dzielił się swymi krytycznymi opiniami. Przy tym "ND" podpisał Pana jako "wiceprzewodniczącego Rady Etyki Mediów (REM) i eksperta w dziedzinie manipulacji dziennikarskich". W wywiadzie zaznaczył Pan, że nie wypowiada się w imieniu REM. Pozostał "ekspert w dziedzinie manipulacji dziennikarskich".

Dawid Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu