Fundusz przegrał z dentystami

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 30-03-2007, 00:00

NFZ nabawił się ostrego bólu głowy. A wszystko zaczęło się od zębów, za których leczenie płacił dentystom grosze.

NFZ nabawił się ostrego bólu głowy. A wszystko zaczęło się od zębów, za których leczenie płacił dentystom grosze.

Kto nie boi się dentystów? Do niedawna wydawało się, że każdy oprócz Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Wczoraj prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) ogłosił swoją decyzję z początku marca: NFZ złamał prawo. UOKiK stwierdził, że fundusz proponował dentystom z Krakowa rażąco niskie stawki za wykonywane usługi, czym nadużył swojej pozycji dominującej.

7 zł za ekstrakcję

Sprawa jest poważna. Z dwóch powodów. Po pierwsze decyzja ma charakter precedensowy. UOKiK dość długo miał wątpliwości, czy kontrola funduszu leży w jego kompetencjach, bo NFZ nie jest przedsiębiorstwem. Ostatecznie prezes urzędu uznał, że tak.

Drugi powód zmartwień dla funduszu to dentyści, którzy nie zamierzają poprzestać na decyzji, bo poza stwierdzeniem faktu nie przynosi im ona żadnych korzyści. Zapowiadają, że będą borować dotąd, aż odzyskają stracone pieniądze.

Spór stomatolodzy kontra NFZ trwa już trzy lata. W grudniu 2003 r. prezes funduszu określił maksymalną cenę za jeden punkt stomatologiczny na 7 groszy. Różnym usługom dentystycznym przypisano określoną liczbę punktów. Przykładowo: usunięcie zęba ma wartość 100 pkt., czyli 7 zł. Tyle za ekstrakcję w każdym razie płaci NFZ.

— Za takie pieniądze nawet fryzjer włosów nie podetnie — irytuje się Robert Stępień, wiceprzewodniczący z Okręgowej Izby Lekarskiej (OIL) w Krakowie, która jeszcze w tym samym roku złożyła w UOKiK skargę na NFZ, zarzucając mu narzucanie rażąco niskich stawek.

Urząd przyznał im rację.

„W opinii urzędu – czytamy w oficjalnym piśmie – zapłata za świadczenie powinna gwarantować pokrycie jego kosztów i zapewnić uczciwy zysk. Działanie NFZ zmusiło jego kontrahentów do dofinansowania usługi z własnych środków”.

Przecieranie szlaków

Decyzja UOKiK cieszy stomatologów, ale ich nie satysfakcjonuje. Odnosi się ona tylko do stawek z 2004 r. Tymczasem, zdaniem dentystów, rażąco niskie ceny to praktyka trwająca do dzisiaj. Zmieniło się tylko to, że stawek nie narzuca centrala, ale oddziały funduszu. W październiku 2004 r., prezes NFZ zmienił bowiem zasady gry z dentystami — zrezygnował z maksymalnej ceny, obowiązującej w całym kraju i dał wolną rękę regionalnym oddziałom funduszu w ustalaniu wartości punktu.

Jaki to miało wpływ na ceny? W 2005 r. w Krakowie punkt wyceniono na 7,5 gr, Rok później na 7,2 gr. I tak zostało do dzisiaj. W innych regionach ceny spadły nawet poniżej 7 gr.

OIL ostrzega, że jeśli nie zostaną zaspokojone roszczenia finansowe stomatologów, które szacuje na około 4-5 mld zł w skali kraju, to zwróci się do trybunału w Luksemburgu.

— Przecieramy szlaki dla innych środowisk poszkodowanych przez fundusz: anestezjologów, chirurgów i wszystkich, którym płaci się grosze, twierdząc, że takie są realia rynkowe — mówi Robert Stępniak.

NFZ odwołał się od decyzji UOKiK do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu