Fundusze będą czekały na próżno

opublikowano: 02-04-2014, 00:00

W pierwszym dniu okresu wybierania przez Polaków emeryckiej przyszłości między prywatnymi otwartymi funduszami emerytalnymi (OFE) a państwowym Funduszem Ubezpieczeń Społecznych deklaracje wpływające do oddziałów Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dałoby się policzyć na palcach ręki.

Słychać było natomiast deklaracje polityków, że oni zdecydowanie wybierają świadczenia wypłacane przez ZUS. Co najciekawsze — padały one nie tylko z ust ministrów, naśladujących premiera Donalda Tuska. W tej sprawie identyczne zdanie mają przywódcy opozycji, na co dzień tak różniący się nie tylko od rządu, lecz również od siebie, jak Jarosław Kaczyński i Leszek Miller.

Pustka w siedzibach ZUS nie ma jednak nic wspólnego ze zjawiskiem, znanym z corocznej operacji składania zeznań PIT. Tam wiadomo, że 2 stycznia zjawiają się w skarbówce tylko hobbyści, potem fala systematycznie wzbiera i przelewa się w ostatnich dniach kwietnia. W kwestii rozdysponowania składek emerytalnych przyjęto identyczny okres czteromiesięczny, ale OFE daremnie mogą oczekiwać, że 31 lipca odegra rolę podatkowego 30 kwietnia. Nie będzie żadnych kolejek na pocztach, nie będą grzały się i blokowały serwery. Przepis ustawy, że od 1 kwietnia do 31 lipca członek otwartego funduszu „może” złożyć pisemnie lub elektronicznie oświadczenie o przekazywaniu do OFE części jego składki — oznacza po prostu koniec systemu, o czym zdecyduje wielomilionowa milcząca większość. Dla przetrwania funduszy konieczny byłby zapis, że brak deklaracji oznacza automatycznie utrzymanie podziału składki. Trzeba jednak pamiętać, że ci sami politycy, którzy teraz postanowili praktycznie zlikwidować OFE — w roku 1998 równie arbitralnie je powołali. Gdyby wtedy przyjęto dobrowolność, a nie obligatoryjność przystępowania do funduszy — drugi filar zaistniałby w Polsce na poziomie filaru trzeciego, czyli zerowym.

W kontekście losów OFE przypominam tytuł komentarza sprzed roku. Przed poprzednią Wielkanocą ukazała się szokująca społeczeństwo propozycja Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych (IGTE), by świadczenia z OFE przyjęły formę tzw. wypłaty programowanej w miesięcznych ratach tylko przez określony z góry czas. Wysokość emerytury miałaby wynikać z podzielenia sumy na koncie przez liczbę miesięcy tzw. przeciętnego trwania życia. Czyli jeśli np. 67-latek miałby przed sobą statystycznie lat 16, to limitem jego emerytury z OFE byłby wiek 83. A dalej…

Z perspektywy czasu wypada ocenić, że tamten dokument był strzałem OFE nie we własną stopę, lecz w głowę. Od pierwszych chwil wyjątkowo jednolite było oburzenie wszystkich partii reprezentowanych w Sejmie. Niezależnie od oczywistości skoku budżetu państwa na kasę OFE, tamta bezmyślność branży była okolicznością bardzo sprzyjającą społecznej akceptowalności dokonanego później zaboru.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Fundusze będą czekały na próżno