W ciągu pierwszych dwóch miesięcy 2013 r. fundusze 40 razy informowały o zmianach w akcjonariacie spółek wokół progów 5,10 i 15 proc. Wzięciem zarządzających cieszyły się m.in. walory Protektora, Compu, ATM Grupy, Sfinksa i Sonela. W niełasce znalazły się City Interactive, Decora i Qumak.

— Przed nami co najmniej kilka dobrych kwartałów na giełdzie. Awersja do ryzyka spadła i rozpoczyna się prawdziwe, fundamentalne inwestowanie. Widać, że zarządzający wykorzystują aktualną korektę na GPW do zwiększania zaangażowania w akcje i budowania pozycji pod oczekiwane zwyżki. Większa płynność pozwala im także na wyjście z inwestycji, których nie zaliczają do udanych — tłumaczy Andrzej Lis, zarządzający funduszami Noble Funds TFI.
— Zwykle na początku roku zarządzający przebudowują portfele i dostosowują je do oczekiwań rynkowych. Napływy klientów do funduszy sprzyjają tej aktywności — dodaje Wojciech Zych, zarządzający z Quercus TFI.
Akcja — ewakuacja
Pod koniec ubiegłego roku zarządzający funduszami Quercus TFI zwracali uwagę na producentów gier komputerowych jako dobry kierunek inwestycyjny na 2013 r. Wśród spółek wymieniany był City Interactive, który kolejną edycją „Snajpera” miał podbić rynek i zdobyć serca inwestorów. Dziś, choć opinia na temat całej branży pozostaje pozytywna, to miłość do City Interactive przygasła. Na początku grudnia fundusze Quercusa dokupiły akcji spółki, które w ciągu kilku dni zdrożały o 16 proc. Zarządzający Aviva Investors wykorzystali to odbicie do sprzedaży walorów i zejścia poniżej 5 proc. głosów na WZA. Następnie, na ten sam krok zdecydował się... Quercus. Wszystko dlatego, że giełdowy wydawca gier komputerowych podał wstępne wyniki za IV kwartał, mówiące o znaczącym spadku przychodów ze sprzedaży. Czary goryczy dopełniły odpisy za nieudane projekty wysokości 11,6 mln zł. Jednak to niejedyna inwestycja, z której fundusze wycofały się rakiem, gdy tylko nadarzyła się okazja. W niełaskę popadła również Decora. Wyprzedaż jej walorów rozpoczęły TFI z grupy ING i PKO, które w połowie stycznia zeszły poniżej progu 5 proc. Wkrótce to samo zrobiło Aviva Investors. Zarządzający z Noble Funds TFI pozbyli się natomiast akcji Optizen Labs.
— Spółka nie spełniła naszych oczekiwań, dlatego zdecydowaliśmy się na sprzedaż walorów — tłumaczy Andrzej Lis.
Po stronie sprzedających znalazło się także Altus TFI, które zredukowało udział m.in. w Energopolu-Południe.
— Decyzja podyktowana była chęcią wzięcia zysku. Zmaterializowały się nasze założenia, zarobiliśmy pieniądze i po prostu zrealizowaliśmy zysk z tej inwestycji — tłumaczy Piotr Osiecki, prezes Altus TFI.
Gdzie dwóch kupuje...
Gdy Altus TFI na życzenie klienta jednego z funduszy dedykowanych zwiekszył z 0,5 do ponad 9 proc. udział w Sfinksie, walory spółki w ciągu zaledwie dwóch dni wzrosły o 27 proc., a dziś są droższe już o 43 proc. Tak zwykle reaguje kurs akcji, gdy w akcjonariacie nagle pojawia się duży gracz. Na taki scenariusz liczą zarządzający z Noble Funds, którzy w ciągu ostatnich tygodni do 6,1 proc. zwiększyli udział w Protektorze. Producent obuwia technologicznego niedawno wybrał doradcę inwestycyjnego, który ma mu pomóc znaleźć inwestora strategicznego.
— Liczymy na to, że inwestor strategiczny zapłaci premię za przejęcie kontroli nad spółką — tłumaczy Andrzej Lis.
W portfelach funduszy Noble Funds przybyło też akcji Rank Progress i Vantage Development. Pierwsza z tych firm razem ze spółką Waste to Energy Canada poinformowała niedawno, że będzie budować sieci spalarni śmieci w średnich i małych miastach za 200 mln EUR. Na początek w Polsce, potem także w innych krajach regionu, jak Chorwacja. — Zwiększamy udział w akcjach, nastawiając się na inwestycje długoterminową. W tym przypadku wierzymy w fundamentalnywzrost wartości tych spółek — dodaje Andrzej Lis.
Na przeciwnych biegunach
Notowania Qumak-Sekomu od początku września urosły o 90 proc. Dobrą atmosferę wokół firmy wytworzyły m.in. solidne wyniki finansowe. W 2012 r. przychody wzrosły o 25 proc., do 481 mln zł. Portfel zamówień na lata 2013-14 wynosi 470 mln zł i jest najwyższy w historii. W ostatnich dniach impulsem dla kupujących była zapowiedź rekordowo wysokiej dywidendy — nawet 1,25 zł na jeden papier. Potencjał firmy dostrzegł Allianz OFE, który w połowie stycznia zwiększył udział do 5,67 proc. głosów na walnym. Dziś fundusz emerytalny zarobił na jej akcjach już ponad 20 proc. Pluć sobie w brodę mogą zarządzający z ING OFE, którzy pod koniec stycznia zredukowali zaangażowanie w informatycznej spółce z 5,72 do 2,33 proc. W styczniu i w lutym bardzo aktywne na warszawskim parkiecie był też Aviva OFE, który kupił akcje dziewięciu spółek giełdowych, m.in.: Ferro, PKO BP i Sonelu, Echo Investment i Inter Cars. Na liście znalazł się także Comp. Na zakup walorów zarządzający zdecydowali się na początku stycznia, płacąc za jeden papier 54 zł. Po publikacji komunikatu o przekroczeniu progu 5 proc. przez emerytalnego giganta, kurs wzrósł o ponad 7 proc. w ciągu jednego dnia i rósł nieprzerwanie do końca stycznia. Potem akcje zaczęły dołować. Przyczyną mogła być informacja, że konsorcjum Compu wykluczono z przetargu na partnerstwo publiczno-prywatne dla budowy sieci szerokopasmowej województwa mazowieckiego. Może też dlatego w firmę przestało wierzyć bratnie Aviva Investors, które cztery dni po transakcji zarządzających z OFE zeszło poniżej progu 5 proc.
44% Tyle od początku roku wzrósł kurs informatycznej spółki Qumak-Sekom.