Fundusze obligacji zarabiająna rynkach wschodzących

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 26-04-2012, 00:00

Tajemnica zysków to stabilny poziom zadłużenia i restrykcyjna polityka pieniężna krajów rozwijających się. Typów ryzyka jednak nie brakuje

Groźba niewypłacalności kilku państw strefy euro sprawiła, że obligacje rynków wschodzących stały się istotną alternatywą dla inwestorów międzynarodowych. Bank HSBC szacuje, że w 2012 r. do funduszy papierów dłużnych, inwestujących na emerging markets, napłynie 40 mld USD. Poszukiwaczy zysków przyciągają dobre perspektywy długoterminowe i konkurencyjne wyceny.

— Obligacje krajów wschodzących kuszą wyższym oprocentowaniem. Wynika ono z dwóch przyczyn, które są składową każdego instrumentu dłużnego, czyli oczekiwań dotyczących stóp procentowych i premii za ryzyko — tłumaczy Michał Ferenc, zarządzający funduszami Idea TFI.

Jak podkreśla specjalista, dynamiczny wzrost gospodarczy w tych krajach skutkuje wyższą inflacją i przekłada się na wysokie nominalne stopy procentowe oraz rentowności papierów denominowanych w lokalnej walucie. Gorsze postrzeganie emitenta przez inwestorów, którego miarą może być cena CDS, również znajduje odzwierciedlenie w rentowności obligacji.

Nowe spojrzenie

Jeszcze 20 lat temu pojęcie „rynek wschodzący” kojarzyło się z czymś egzotycznym i wiązało się z ograniczonymi możliwościami inwestycyjnymi. Od tamtej pory sytuacja diametralnie się zmieniła.

— Upłynnienie kursów walutowych w połączeniu ze zwiększeniem rezerw walutowych i bardziej wyrafinowaną polityką pieniężną przyczyniły się do poprawy wskaźników fundamentalnych krajów rozwijających się. To zaowocowało wyższymi ocenami wiarygodności kredytowej. Obecnie 57 proc. rynków wschodzących posiada rating inwestycyjny — mówi Amanda La Marca, specjalista ds. długu rynków wschodzących HSBC Global Asset Management.

Liczba krajów wschodzących o rosnącym ratingu powinna nadal przewyższać liczbę tych, którym nota zostanie obniżona — oceniają analitycy HSBC. W 2012 r. oczekują 22 przypadków podwyższenia ratingu, co powinno zachęcić do inwestycji na tych rynkach.

Solidne fundamenty

Argumenty przemawiające za rynkami wschodzącymi są bardzo mocne, szczególnie w porównaniu ze słabszym potencjałem wzrostu krajów rozwiniętych.

— Biorąc pod uwagę wskaźniki, takie jak saldo obrotów bieżących, bilanse płatnicze czy stosunek zadłużenia do PKB, gospodarki rynków wschodzących prezentują się bardzo dobrze. Ponadto w ostatnim dziesięcioleciu polityka pieniężna tych krajów uległa znacznej poprawie, a osiąganie celu inflacyjnego przez banki centralne jest raczej regułą niż wyjątkiem — mówi Istvan Fritsche, specjalista portfeli obligacji rynków wschodzących ING IM.

W 2008 r. rezerwy walutowe krajów rozwijających się przekroczyły wielkość ich zadłużenia zagranicznego, co oznacza, że po raz pierwszy w historii stały się wierzycielami netto.

Obecnie rezerwy walutowe tych państw dwukrotnie przewyższają rozmiar rezerw gospodarek rozwiniętych. — W ciągu ostatnich trzech lat gospodarki rozwijające się utrzymywały nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących na poziomie średnio 3 proc. PKB — dodaje Amanda La Marca. Rentowności obligacji skarbowych rynków wschodzących denominowanych w walutach lokalnych są o ponad 5 pkt proc. wyższe od rentowności 5-letnich amerykańskich papierów skarbowych.

— Oczekujemy, że rentowności obligacji skarbowych i obligacji korporacyjnych rynków wschodzących zmaleją w stosunku do obecnych wysokich poziomów, co powinno zaowocować wysoką ogólną stopą zwrotu w 2012 r. — dodaje Amanda La Marca.

Korzyści z inwestycji już teraz są spore. Średnia stopa zwrotu z funduszy rynków wschodzących, oferowanych w Polsce, wyniosła 11,2 proc. Lepiej w opisywanym okresie radziły sobie produkty ze stajni zagranicznych TFI (lider zarobił prawie 25 proc.), ale te korzystały na ruchach walutowych. Najlepszy polski fundusz PZU Dłużny Rynków Wschodzących przyniósł 7,5 proc. zysku.

Nie ma róży bez kolców

Za wyższe zyski trzeba jednak zapłacić zwiększonym ryzykiem.

— Zagrożenie to niższa płynność aktywów na emerging markets, czego konsekwencją jest większa zmienność notowań. Są one silnie skorelowane z nastrojami na giełdach, więc w okresie wzrostu awersji do ryzyka inwestorzy momentalnie zmniejszają zaangażowanie na rynkach wschodzących.

Ponadto inwestor ryzykuje odkrytą ekspozycją walutową — aby zarabiać na wyższym oprocentowaniu waluty kraju rozwijającego się, nie może zabezpieczać ryzyka walutowego,inaczej koszt zabezpieczenia niweluje różnicę w oprocentowaniu. Inwestycja w tego rodzaju aktywa wiąże się również z akceptacją podwyższonego ryzyka związanego z niewypłacalnością emitenta — tłumaczy Michał Ferenc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu