Na koniec lipca krajowe TFI zarządzały aktywami o wartości 130,7 mld zł. Wzrost o 1,2 proc. to skutek dodatniego bilansu sprzedaży. Według obliczeń Analiz Online, w ubiegłym miesiącu do funduszy wpłacono 1,3 mld zł netto. Jednak gros tej kwoty to napływy do zaledwie kilku produktów niepublicznych. Fundusze zamknięte nie bez powodu biją rekordy popularności. W lipcu na czysto wpłaconodo nich 1,6 mld zł, a od początku roku prawie 10 mld zł. Przewagą tych rozwiązań są możliwości optymalizacji podatkowej, korzystne szczególnie dla osób majętnych. Dzięki zastosowaniu FIZ można kumulować zysk i reinwestować go bez bieżącego rozliczania się z urzędem skarbowym.
— Zwiększone zainteresowanie funduszami niemetalicznymi powinno jeszcze przez dłuższy czas być spore. Wynika to z regulacji prawnych, czyli możliwości odroczenia płatności podatkowych. Tak długo, jak będzie to możliwe, firmy będą z takich rozwiązań korzystać — uważa Łukasz Kędzior, dyrektor biura sprzedaży TFI PZU.
Fundusze otwarte zakończyły miesiąc z ujemnym saldem sprzedaży w wysokości minus 0,3 mld zł. Problemy kilku TFI z papierami korporacyjnymi spółek budowlanych cieniem rzuciły się na cały segment funduszy pieniężnych i gotówkowych. Z tej grupy produktów ewakuacja inwestorów trwa już od trzech miesięcy. W lipcu przewaga wypłat nad wpłatami wyniosła 0,7 mld zł. Hossa na polskim rynku obligacji skarbowych sprzyjała funduszom dłużnym, które pozyskały 1,3 mld zł. Nadal w odstawce są produkty akcyjne. Choć w lipcu bilans sprzedaży w tej grupie był dodatni i wyniósł 0,7 mld zł, to jednak wyłącznie dzięki napływomdo jednego z funduszy, utworzonego na potrzeby grupy PZU. Gdyby nie to, saldo sprzedaży wyniosłoby minus 0,3 mld zł. Już kilka miesięcy z rzędu zła passa towarzyszy także produktom mieszanym. W lipcu klienci wypłacili z nich 0,5 mld zł, a od początku roku 2,2 mld zł.
Eksperci uspokajają, że marazm i zniechęcenie nie potrwa wiecznie.
— Sytuacja Idea TFI czy Union Investment TFI wymusi zmiany na rynku funduszy inwestycyjnych. Nie spodziewam się, aby ta sytuacja zniechęciła klientów do funduszy inwestycyjnych na trwałe. Spowoduje jednak konieczność bardziej selektywnego podejścia do funduszyuważanych do tej pory za bezpieczne i identyfikowania ryzyka inwestycyjnego także po stronie instrumentów dłużnych. Ważniejsze również stanie się to, jakiemu partnerowi powierza się pieniądze w zarządzanie. Do tej pory klienci w mniejszym stopniu zwracali uwagę na wielkość TFI czy jego właścicieli — ocenia Łukasz Kędzior, dyrektor biura sprzedaży TFI PZU.
Podobnego zdania jest też Grzegorz Zatryb, główny strateg grupy Skarbiec, który uważa, że z punktu widzenia przeciętnego inwestora fundusze inwestycyjne są mało przejrzyste i nie do końca zrozumiałe. Tym samym trudno oczekiwać, że ich możliwości zostaną wykorzystane.
— Nie bałbym się natomiast tego, że klienci odwrócą się od funduszy. Spadające oprocentowania lokat i gorsza koniunktura na giełdzie w okresie spowolnienia gospodarczego skłonią oszczędzających do poszukiwania alternatywy do bezpośrednich inwestycji i częściowego przynajmniej powrotu do instytucji wspólnego inwestowania. Mam nadzieję, że obecne problemy przysłużą się edukacji finansowej społeczeństwa, a im wyższy będzie poziom tej wiedzy, tym większą popularnością będą się cieszyć fundusze inwestycyjne — mówi Grzegorz Zatryb.