Fundusze śmiało zarzucają sieć

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 27-10-2006, 00:00

Fundusze zaczęły się interesować dystrybutorami dodatków do żywności. Chcą stworzyć grupę, którą potem wprowadzą na giełdę.

Po producentach żywności fundusze inwestycyjne wzięły na celownik kolejną grupę firm związanych z przemysłem spożywczym. Zaczęły się właśnie mocno interesować dystrybutorami niezbędnych w pro- dukcji dodatków do żywności, takich jak np. barwniki, przeciwutleniacze czy konserwanty.

Poufne rozmowy

— Niedawno otrzymaliśmy od dwóch zachodnich funduszy inwestycyjnych działających w Polsce zapytanie o gotowość wzięcia udziału w projekcie konsolidacji sektora dystrybucji dodatków do żywności. Branża ta jest rzeczywiście bardzo rozdrobniona — mówi Tomasz Kowalewski, właściciel firmy Hortimex, a także wiceprezes Polskiej Izby Dodatków do Żywności.

Nie ujawnia zbyt wielu szczegółów ani też, z uwagi na klauzulę poufności, nazw funduszy.

— Projekt jest bardzo ciekawy. Fundusze chcą połączyć potencjał 3-4 liczących się w tej branży firm, a docelowo wprowadzić powstałą grupę na giełdę — ujawnia Tomasz Kowalewski.

Podkreśla, że jego firma nie wyklucza żadnego scenariusza rozwoju i rozważa otrzymane propozycje.

Z drugiej strony fundusze badają możliwości finansowe jego firmy.

— Hortimex daje roczne obroty wysokości około 30 mln zł. Firma jest rentowna, choć od pewnego czasu za dużym ilościowym wzrostem obrotów (około 20 proc. rocznie) nie idzie wzrost wartości sprzedaży z uwagi na spadek cen rynkowych — mówi Tomasz Kowalewski.

Nie wiadomo, które jeszcze firmy z branży otrzymały propozycje od funduszy. Przedstawiciele kilku firm pytani przez „PB” w tej sprawie nie chcieli się wypowiadać.

Rynek z potencjałem

Fundusze mogą jednak napotkać poważną przeszkodę w realizacji swoich planów. Tomasz Kowalewski podkreśla, że oprócz nich polskimi firmami z sektora dodatków coraz bardziej interesują się także globalni gracze z branży, którzy dzięki akwizycjom chcą rozszerzyć działalność w Polsce.

Według analityków branża ma dobre perspektywy rozwoju, bowiem zużycie dodatków do żywności systematycznie rośnie, wraz ze wzrostem produkcji żywności przetworzonej i pojawianiem się kolejnych nowości.

— Ważnym motorem rozwoju dla rynku dodatków będzie m.in. rosnąca produkcja tzw. żywności funkcjonalnej, zwłaszcza tej o działaniu prozdrowotnym — zaznacza Tadeusz Pokrywka, szef Krajowej Izby Gospodarczej Przemysł Spożywczy.

Co ciekawe, większość (około 80 proc.) dodatków do żywności stosowanych w Polsce pochodzi z importu. Do barier w rozwoju ich produkcji w kraju dystrybutorzy zaliczają najczęściej wysoki koszt technologii, a także silną konkurencję producentów światowych. W segmencie masowych dodatków, takich jak kwas cytrynowy, konserwanty czy witamina C, bezkonkurencyjni są producenci z Azji, głównie z Chin. W Polsce produkuje się głównie skrobię ziemniaczaną, pektyny i dodatki na bazie jaj.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu