Fundusze też nie uniknęły wpadek

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-06-17 07:33

Toora, Euromark, Groclin - to tylko część inwestycji, o których zarządzający chcą zapomnieć.

Wielu inwestorów lokujących w ostatnich kilku latach oszczędności w krajowych funduszach akcyjnych, głęboko wierzyło w nieomylność zarządzających. Tymczasem autorytety, choć mają liczne certyfikaty (np. doradcy inwestycyjnego czy CFA), to też ludzie. Im także zdarza się popełniać błędy. Podobnie jak drobni inwestorzy, jedni zarządzający bardziej poddają się emocjom, podczas gdy inni ufają wyłącznie modelom matematycznym. Jedni kupowali akcje, bo wierzyli zarządom na słowo, podczas gdy inni chłodno kalkulowali.


Okazuje się, że czasem warto opuścić biuro, ruszyć w Polskę, aby przekonać się, jak rzeczywiście wygląda sytuacja w spółce i poczytać regionalną prasę. Dzięki temu „PB” pierwszy napisał o wniosku o upadłość i kłopotach Toory. Warto też z dystansem podchodzić do wielkich nazwisk, jak Leszek Czarnecki i Roman Karkosik (ich spółki to nr 4 i 5 w naszym zestawieniu).


Kiedy indeksy szły do góry, , a prawie wszystkie papiery dawały płynność, patrzenie na fundamenty firm, ich perspektywy oraz możliwe scenariusze rynkowe schodziło na dalszy plan. Trwające od listopada mocne spadki kursów większości spółek obnażyły wiele nietrafionych inwestycji, jakich dokonali zarządzający funduszami. Papiery kupione przez nich przed dwoma-trzema laty, nawet po ostatnich spadkach, wciąż mogą być sprzedane z dużym zyskiem. Jednak nieskuteczna selekcja spó-łek w pierwszej połowie 2007 r., kiedy wyceny często bujały już w obłokach, oznacza dziś duże straty, dochodzące nawet do 90 proc. Dodatkowo nie wszyscy zarządzający funduszami przewidzieli trendy na rynkach surowców czy walut, co diametralnie zmieniło wartość fundamentalną firm, których akcje kupili. Niektórzy, inwestując miliony złotych, nie wiedzieli także, co tak naprawdę w danej firmie się dzieje.


Aby stworzyć subiektywny ranking największych wpadek inwestycyjnych funduszy akcyjnych (TFI i OFE), przeanalizowaliśmy zeszłoroczne transakcje krajowych instytucji finansowych. Pod uwagę wzięliśmy subiektywne odczucie łatwości, z jaką można było uniknąć błędu, wartość zaangażowania oraz procentowe straty — zarówno zrealizowane, jak i te na razie papierowe, ale z nikłymi szansami na szybki wzrost kursów.


Warto zauważyć, że nietrafione inwestycje zarządzających przekładają się wprost na wyniki ich funduszy. Najwięcej, bo pięć na dziesięć wpadek w naszym zestawieniu, zaliczył Pioneer Pekao Investment Management. Fundusz PPIM Małych i Średnich Spółek Rynku Polskiego uzyskał przy tym w ciągu roku najgorszy wynik w swojej klasie, tracąc ponad 48 proc. Wpadek nie udało się uniknąć specjalistom z ING (TFI i OFE zaliczyło cztery z naszego zestawienia). Zarządzane przez nich fundusze straciły jednak mniej niż 40 proc. Również w czterech nietrafionych inwestycjach z naszego rankingu uczestniczyli zarządzający z Commercial Union.

Oto subiektywna "10" największych wpadek naszych funduszy:

1. Toora

2. Euromark

3. Groclin

4. LC Corp

5. Boryszew

6. ACE

7. TelForceOne

8. Mostostal Export

9. Gant

10. PolRest

Jakie fundusze na nich straciły i ile straciły? Dowiesz się z wtorkowego "Pulsu Biznesu". Zapraszamy do lektury!