Fundusze zaspały i nie weszły do rady PKO BP

BT
opublikowano: 2007-03-07 00:00

Mniejszościowi akcjonariusze banku wykazali się skrajnym brakiem refleksu. Mogli mieć przedstawicieli w radzie nadzorczej.

Mniejszościowi akcjonariusze banku wykazali się skrajnym brakiem refleksu. Mogli mieć przedstawicieli w radzie nadzorczej.

Wczoraj rozpoczęło się nadzwyczajne walne PKO BP, największego w Polsce banku. Jego celem miało być uzupełnienie składu rady nadzorczej spółki. Po kolejnych rezygnacjach zasiada w niej tylko sześciu członków. Z tego grona przewodniczący Marek Głuchowski został oddelegowany do zarządu.

Zgodnie ze statutem PKO BP, rada może liczyć jedenaście osób, w tym sześciu wybiera skarb państwa, który posiada w banku 51,51-procentowy udział. Tyle że obecnie wszyscy członkowie to właśnie przedstawiciele skarbu. Dlatego wczoraj nie zgłosił on kolejnych osób do władz spółki. Pozostali akcjonariusze wydali się tym kompletnie zaskoczeni. Jak się okazało, też nie mieli swoich kandydatów. Udziałowcy mniejszościowi, wśród których jest czternaście otwartych funduszy emerytalnych, przespali okazję umieszczenia w radzie pięciu przedstawicieli. Na taką okoliczność nie był także przygotowany skarb państwa. Jego reprezentanci zaproponowali przerwę w obradach do 19 marca. Do tego czasu skarb ma znaleźć brakujące osoby.

Tymczasem wybranie rady jest dla PKO BP bardzo ważne, gdyż to ona spośród kandydatów, którzy składają właśnie swoje oferty, ma wybrać szefa banku i dwóch wiceprezesów.