Fundusze zdrowia mają szansę ozdrowieć

opublikowano: 13-12-2017, 22:00

Cykl działalności biotechnologiczno-farmaceutycznej sprzyja poprawie wyników funduszy inwestujących w tej branży. Zapowiadane zmiany podatkowe za oceanem również

W połowie 2015 r. fundusz PZU Energia Medycyna Ekologia miał 1,26 mld aktywów. Na koniec listopada 2017 r. zostało z tego 251 mln zł. Z PZU FIZ Medycznego wyparowało w tym czasie ponad 150 mln zł, co oznacza, że zmalał o 61 proc. Gorzką pigułkę musiał też przełknąć Marcin Szuba, który kładł podwaliny pod fundusze PZU i w aureoli gwiazdy przeszedł w 2014 r. do Trigonu TFI, by rozwijać tam podobne produkty.

Człowiekiem, który rozkręcił segment medyczny w polskich TFI, jest Marcin Szuba. Zaczął w TFI PZU, teraz jest w Trigonie TFI.
Zobacz więcej

OJCIEC SEGMENTU:

Człowiekiem, który rozkręcił segment medyczny w polskich TFI, jest Marcin Szuba. Zaczął w TFI PZU, teraz jest w Trigonie TFI. Marek Wiśniewski

Trigon Medyczny Publiczny FIZ zmienił się właśnie w Trigon Medycyny i Innowacji, a zarządzać nim będą jeszcze dwie osoby, które w nowej odsłonie zajmą się doborem do portfela aktywów z innych sektorów niż medycyna czy biotechnologia. Powód w zasadzie taki jak w PZU. Od końca 2015 r., kiedy zaczął działalność, aktywa funduszy spadły o 46 proc., a w szczytowym momencie i tak nie były duże — wynosiły około 30 mln zł.

W Trigonie Globalnym Funduszu Medycznym FIZ z zebranych 227 mln zł pozostało 79 mln zł. Klienci najwyraźniej nie mają cierpliwości do funduszy, które 2016 r. zakończyły na minusie (PZU stracił ponad 20 proc.), a w 2017 r. z trudem walczą o pojedyncze procenty zysku. Podobnie jest z Uniakcje Biopharma, uruchomionym pod koniec 2015 r. i przekazującym pieniądze klientów do zagranicznego funduszu biotechnologicznego Union Investment. W 2016 r. zdołał wyczołgać się nad kreskę, ale w tym roku ma problem z tym, by chociaż nie przynieść strat. W efekcie jego aktywa to symboliczne 8 mln zł.

Pękło, ale się nie rozlało

Na wyniki funduszy poszukujących zysku w biotechnologii jakiś wpływ mogły mieć kursy walut, bo sektor ten jest skoncentrowany w Stanach Zjednoczonych. Ruchów walutowych nie można jednak przeceniać. Rzut oka wystarczy, by zauważyć wyraźną korelację wyników funduszy PZU (jako jedyne mają kilkuletnią historię) i indeksu Nasdaq Biotechnology. Gdy indeks szedł do góry, fundusze przyzwoicie zarabiały. Gdy w połowie 2015 r. zaczął spadać, notowania funduszy wraz z nim. W 2015 r. pękła zaś swoista bańka sektora biotechnologicznego. Nie odbiło się to jednak szerzej na rynkach.

— W latach 2004-10 Nasdaq Biotechnology relatywnie niewiele się zmieniał. Spółki prowadziłybadania, a inwestorzy podchodzili do wyceny spółek biotechnologicznych jak pies do jeża, bo tylko słyszeli o pierwszym, drugim, trzecim etapie badań i widzieli bardzo duże koszty. Później jednak spółki z tego indeksu zaczęły wchodzić w fazę komercjalizacji swoich pomysłów. Wtedy inwestorzy zorientowali się, że można na takich spółkach bardzo dobrze zarobić. Z niedoważania tego sektoru, przeszli do przeważania, wiele małych spółek pozyskało kapitał przy gigantycznych wycenach. Obecnie za pozyskane wtedy pieniądze spółki prowadzą badania, ale inwestorzy nic z nich na razie nie mają i kursy małych spółek biotechnologicznych są pod presją — tłumaczy Arkadiusz Bebel, zarządzający Quercus Global Growth, który również interesuje się sektorem biotechnologiczno-medycznym.

— W trakcie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych Hillary Clinton i Donald Trump prześcigali się w pomysłach na obniżenie cen leków. Inwestorzy obwiali się, że nowa administracja zaraz weźmie się do działania. W rezultacie, wyceny wielu firm z tego sektora zeszły poniżej poziomu gotówki, jaką miały w kasie — dodaje Marcin Szuba.

Zwiastuny poprawy

Zdaniem Arkadiusza Bebela, od biotechnologicznej hossy z lat 2013-15 minęło jednak tyle czasu, że w latach 2018-19 można się spodziewać wejścia w kolejną fazę komercjalizacji prowadzonych badań, a tym samym wyższych wycen tych spółek, które naukowe badania przekują w komercyjny sukces. Arkadiusz Bebel uważa też, że sektor farmaceutyczny może wesprzeć reforma podatkowa zapowiadana przez Donalda Trumpa.

Na reformie skorzystają jednak głównie globalne duże koncerny biotechnologiczne, które mają ugruntowaną pozycję i zdążyły zakumulować spore ilości gotówki. Nie są to z pewnością uczestnicy Nasdaq Biotechnology. W podobnym tonie wypowiada się Sławomir Kościak, zarządzający funduszami medycznymi PZU. Zwraca uwagę, że w zapowiadanej reformie jest kilka punktów ewidentnie niekorzystnych dla branży farmaceutycznej.

Chodzi m.in. o zniesienie ulg dla firm rozwijających terapie chorób rzadkich, co mimo spadku nominalnej stawki podatkowej akurat w branży medycznej może doprowadzić do wzrostu efektywnej stopy podatkowej. Uważa jednak, że przeważą zmiany skłaniające wielkie koncerny do transferu kapitału zgromadzonego poza Stanami Zjednoczonymi. Potentaci, nawet jeśli centralę mają w Stanach Zjednoczonych, sporą część zysków osiągają w innych krajach. Ze względów podatkowych nie transferują jednak tych pieniędzy do centrali. Po reformie podatkowej może się to zmienić.

— Tzw. repatriacja kapitału będzie głównym czynnikiem determinującym zachowanie rynku w 2018 r. — uważa Sławomir Kościak. Jakie mogą być jednak sposoby wykorzystania gotówki poza skupem akcji i dywidendą? Arkadiusz Bebel i Sławomir Kościak wskazują na przejęcia. Ich celem są firmy młode, małe i mające unikalne aktywa (wiedzę, technologię, patenty). Po przejęciu przez dużych graczy mogą zostać w efektywny sposób wykorzystane, prowadząc do licznych synergii.

Takimi relatywnie małymi firmami o unikalnych aktywach wypchany jest zaś portfel Nasdaq Biotechnology. Wyceny spółek z tego indeksu są zaś umiarkowane, gdyż potencjalne korzyści z reformy podatkowej równoważyły w ich przypadku obawy o wycofanie się z tzw. Obamacare, czyli systemu finansowania służby zdrowia wprowadzonego za poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych. W ramach tego systemu spore pieniądze przeznaczono na refundowanie cen leków. Dlaczego jednak dużym koncernom miałoby zależeć na przejmowaniu mniejszych graczy?

— Rozwój leków trwa wiele lat i w wielu przypadkach nie da się go istotnie przyspieszyć. Oznacza to, że jeżeli lek przechodzi kolejne fazy i rośnie prawdopodobieństwo jego wejścia na rynek, to dużym spółkom może bardziej opłacać się kupno zaawansowanego projektu niż rozpoczynanie swoich badań od zera, mając na przykład 3 lata opóźnienia. Tym bardziej że o ile w innych branżach technologicznych można dyskutować,czy zatrudnienie większej liczby inżynierów przyspieszy proces innowacyjny, to w przypadku biotechnologii badania muszą trwać i nie można ich istotnie skrócić — uważa Arkadiusz Bebel.

Co fundusz ma w portfelu

Zarządzający w Quercus TFI zwraca uwagę, że nowe, innowacyjne leki objęte są ochroną patentową, a w sektorze farmaceutycznym pierwszy na rynku często utrzymuje dominującą pozycję, nawet po wygaśnięciu patentu.

— Duże spółki biotechnologiczne, takie jak Gilead Sciences, Pfizer, Merck, Amgen czy inne, posiadają kilkadziesiąt miliardów dolarów, które mogą być przeznaczone na akwizycje. Są to spółki, które historycznie dokonały już wielu akwizycji, choć nie zawsze udanych — mówi Arkadiusz Bebel. Należy też pamiętać, że zachowanie kursów wielkich koncernów i ich mniejszych konkurentów może się różnić.

— Spółki z sektora medycyny i biotechnologii to z jednej strony spółki wzrostowe, które na końcu cyklu gospodarczego zachowują się najlepiej, a z drugiej strony wielkie koncerny farmaceutyczne, w które inwestuje się z nastawieniem na dywidendę i utrzymanie wartości — przypomina Marek Straszak, menedżer portfela Unikacje Biopharma. Fundusz docelowy Union Investment ma niewątpliwie największy udział w aktywach spółek, których marka jest dość powszechnie znana klientom aptek. Pfizer, Merck, Glaxo Smithkline, Roche czy szwajcarski Novartis stanowią niemal jedną czwartą portfela funduszu.

Analiza ostatnich dostępnych sprawozdań finansowych konkurencyjnych funduszy wskazuje, że dużo mocniej stawiają na spółki mniejsze. W połowie 2017 r. taki gigant jak Pfizer odpowiadał za zaledwie 0,5 proc. portfela PZU FIZ Medycznego. Swojski Mabion czy Medicalgorithmics przekraczały zaś 4 proc. Podobnie było w PZU Energia Medycyna Ekologia, gdzie największymi pozycjami portfela były Advaxis i Kayopharm Therapeutics — oba z około 6,5 proc. udziałem w aktywach. Trigon Medycyny i Innowacji FIZ — jeszcze pod starą nazwą — postawił głównie na farmaceutyczno-kosmetyczną Johnson & Johnson (61 proc.).

Roche, Merck czy węgierski Richter Gedeon razem wzięte miały zaś mniejszy udział w jego aktywach niż… PZU. Poza 5,8-procentowym udziałem w portfelu papierów ubezpieczyciela za niespodziankę funduszu wtedy jeszcze czysto „medycznego” można też uznać akcje Tesli Motors, produkującej samochody elektryczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze zdrowia mają szansę ozdrowieć