Piątkowa sesja w USA zakończyła się na plusach mimo fatalnych danych makro, obniżeń rekomendacji i ostrzeżeń przed atakami terrorystycznymi. Jedynie indeks nastroju Uniwersytetu Michigan pokazał wzrost, co po obniżce stóp i przyjęciu przez Irak rezolucji ONZ nie jest niczym dziwnym. Takie zachowanie rynku wzmocniło morale byków. Wczoraj jednak już tak dobrze nie było. Indeksy w USA próbowały z początku wzrostów, ale trwało to bardzo krótko. Potem inwestorzy nie bardzo wiedzieli, co mają robić. Z jednej strony kusił szczyt na NASDAQ i S&P 500 i dalsze wzrosty, a z drugiej powstawała obawa o podwójne szczyty.
Z pewnością wpływ miało to, że Eliot Spitzer, prokurator Nowego Jorku, powiedział, iż nie będzie w tym tygodniu ugody ze spółkami, które są oskarżone o konflikt interesów. Mało tego Spitzer zasugerował, że zebrane dowody prowadzą do wielu firm. W ten sposób wróciła „enronitis” i to w momencie, gdy indeksy są w bardzo ważnych miejscach. Atmosferę ochłodziła też zapowiedź Wal-Mart, że sprzedaż w jego sklepach będzie w dolnej granicy oczekiwań. Przeciwwagą był sektor farmaceutyczny: Bristol-Myers oświadczył, iż jego lek na schizofrenię został zatwierdzony do sprzedaży, co może zwiększyć roczną sprzedaż o 700 mln USD, a Merck oznajmił, że sprzedaje część spółki zajmującą się chemią kliniczną. Nie wystarczyło to jednak to zahamowania spadku indeksów.
Wczoraj w Eurolandzie indeksy mocno wzrastały, ale tylko do czasu, kiedy inwestorzy zobaczyli, że sytuacja w USA jest niepewna. Owszem zakończenie było po północnej stronie, ale niezbyt przekonujące. Poza tym obroty były niewielkie. Dzisiaj należy oczekiwać niepewnego początku po południowej stronie – nadzieje ciągle będą, ale obawa o możliwość wykreowania podwójnych szczytów na indeksach amerykańskich powinna nakazywać ostrożność.
Nasz rynek nadal zachowywał się relatywnie słabo, mimo tego, że od 11.00 trwał trend wzrostowy. Obroty były małe, co podważa wartość całego wzrostu. Fundusze wyraźnie czekają na rozwój sytuacji. Nie pomagała piątkowa informacja o dziwnej transakcji PKN. Wygląda na to, że spółka wydała prawie 50 proc. zysku netto z tego roku tylko po to, żeby „zaparkować” akcje dla Kulczyk Holding. Wczoraj była to jedna ze słabszych akcji. Podobnie było z TP SA. Zdecydowanym liderem była za to reszta sektora TMT (wpływ NASDAQ?).
Myślę, że inwestorów niepokoił też przebieg procesu akcesyjnego. Rynek czekał na informację o terminie wejścia, a ostatnie wzmocnienie przeciwników Unii też tworzyło atmosferę niepewności. Po sesji dowiedzieliśmy się, że datą wejścia do UE ma być 1.05.2004. Oczywiście, że przesunięcie terminu o 4 miesiące nie ma znaczenia, ale informacja, że w sprawach finansowych Unia nie ma zamiaru ustępować są wodą na młyn eurosceptyków. To nie jest dobra wiadomość dla giełdy.
Dzisiaj o 14.30 dostaniemy dane makro z USA. Przed piątkowym raportem o PPI informacja o inflacji byłaby z całą pewnością zlekceważona. Jednak teraz rynki powinien z niepokojem czekać na te dane. Gdyby ceny surowców i ceny u producentów przełożyły się na inflację to byłoby pewne, że już żadnej obniżki stóp nie będzie. Mało tego – możliwa jest podwyżka. Prognozy mówią o wzroście CPI o 0,3 proc., a bazowej o 0,2proc. W tym samy czasie dowiemy się jak wyglądał deficyt handlowy w USA (prognoza 37,3 mld USD). Rynek zazwyczaj nie reaguje na ten raport, ale struktura import/eksport dużo będzie mówiła o stanie gospodarki USA. Inwestorzy w Europie podejmą ostateczne decyzje dopiero po 14.30.
Wzrost indeksów na WGPW na małym obrocie oczywiście nie jest sygnałem kupna. Zazwyczaj wręcz przeciwnie. Po wczorajszym spadku w USA nastroje będą słabe, ale wielkich przecen nie oczekuję, o ile nie dojdą nowe informacje. Przełamania oporu na 1162 też trudno oczekiwać. Zapewne na WIG-20 pozostaniemy w przedziale 1125 – 1162 pkt.