Funduszom gratulujemy, ale wytykamy braki

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 11-12-2006, 00:00

Fundusze mają kodeks, który mówi, jak powinny wypełnić rolę inwestora.

Szkoda, że nie ma w nim nic o prywatnych inwestycjach zarządzających.

 

Po długich i momentami burzliwych pracach udało się przyjąć dokument sankcjonujący sposób, w jaki fundusze powinny pełnić rolę inwestora instytucjonalnego: kodeks dobrych praktyk. Niewątpliwy udział w jego powstaniu miał „Puls Biznesu” — seria artykułów o grupie trzymającej giełdę, w której opisywaliśmy nieprawidłowości w działaniu zarządzających funduszami, była dla środowiska inspiracją do działania.

Koniec lenistwa

Najszerzej w kodeksie poruszone są zapisy o ładzie korporacyjnym oraz o relacjach między inwestorem instytucjonalnym a spółką.

— To istotny krok w budowaniu ładu korporacyjnego w Polsce — mówi Michał Szymański, członek zarządu Commercial Union PTE, które w tworzeniu kodeksu odegrało niemałą rolę.

Tym krokiem ma być m.in. jasne określenie, że udział w WZA dla funduszy mających udział na poziomie 5 proc. to obowiązek. Do tej pory bywało z tym różnie — niektóre fundusze nie monitorowały zbyt aktywnie bieżącej działalności spółki, co na pewno nie leżało w interesie klientów.

Są też wytyczne o sposobie głosowania. Fundusze powinny głosować za wprowadzeniem w spółkach programów motywacyjnych dla pracowników w postaci przyznania pakietów akcji, ale z zastrzeżeniem, że nie mogą one prowadzić do nadmiernego wzrostu emisji akcji lub cena przyznania opcji czy akcji nie powinna być niższa od wartości rynkowej. Zdecydowanie mają się sprzeciwiać działaniom skierowanym przeciw przejęciu kontroli nad spółką i ograniczeniom odpowiedzialności finansowej członków zarządu.

— Kodeks podnosi poprzeczkę wymagań dla funduszy jako inwestorów instytucjonalnych — uważa Andrzej Sołdek, wiceprezes zarządu PZU PTE.

O tym można pogadać

W kodeksie zapisano też kwestie sankcjonujące wymianę poglądów między instytucjami przed WZA i po nich. Mogą porozumiewać się m.in. w kwestii zmian statutu spółki, łączenia lub podziału spółki, emisji akcji, oceny pracy lub zmiany zarządu. Opisane, choć krótko, są również zasady dokonywania transakcji niestandardowych, czyli kupna lub sprzedaży instrumentów w trybie innym niż na rynku regulowanym. Dopuszcza się wówczas wymianę informacji i wspólne negocjacje kilku instytucji, ale rozmowy muszą być ściśle udokumentowane. Sprzeczne z zasadami będzie uzależnienie rozpoczęcia negocjacji od przyjęcia zobowiązania zawarcia transakcji lub określenia ceny minimalnej.

Zabrakło jednej, acz znaczącej kwestii. W kodeksie nie ma ani słowa na temat tego, czy i w jaki sposób pracownicy funduszy mogą inwestować prywatne pieniądze. Towarzystwa mają tu własne zasady. Zapewne dlatego nie udało się osiągnąć porozumienia.

— Ustalenie jednolitych standardów w zakresie inwestycji zarządzających aktywami byłoby z pewnością korzystne dla rynku. Pozwoliłoby uniknąć niejasności związanych z tym, które działania są dozwolone, a które nie — mówi Piotr Kuba, wiceprezes Skarbiec TFI.

Jednak generalnie środowisko cieszy się z kodeksu.

— Ważne, że dokument został przyjęty. Polska wyróżnia się tu na tle Europy, bo nie we wszystkich krajach takie dokumenty istnieją — podkreśla Michał Szymański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane