Furtka do raju dla pieniędzy

OPR. WK
opublikowano: 2009-11-06 00:00

Podatki w Polsce do niskich nie należą. Nic dziwnego, że bogaci coraz chętniej zerkają w stronę podatkowych enklaw.

Podatki w Polsce do niskich nie należą. Nic dziwnego, że bogaci coraz chętniej zerkają w stronę podatkowych enklaw.

Raj podatkowy to potoczne określenie krajów lub terytoriów, zapewniających zwolnienia lub ulgi w podatku dochodowym.

Według utworzonego przez grupę G-7 Forum Stabilizacji Finansowej na świecie istnieje około 42 rajów podatkowych. Oprócz takich egzotycznych miejsc, jak Wyspy Św. Krzysztofa, Nauru, Samoa, czy Barbuda, na profity można liczyć w Szwajcarii, Holandii, Luksemburgu, Rosji i Izraelu.

Istnieje kilka modeli preferencji podatkowych, do których zalicza się: brak opodatkowania dochodów oraz przyrostu kapitału i majątku, niską stopę oprocentowania lub preferencje podatkowe dla określonych przedsięwzięć.

Państwa, których nie da się zaliczyć do podatkowych rajów krytykują fiskalne enklawy. A w grę wchodzi prawie jedna trzecia dochodów uzyskanych na świecie.

Unia Europejska podejmuje działania skierowane przeciwko rajom podatkowym (np. Księstwu Liechtenstein, Monako i San Marino). Jednym z nich jest dyrektywa dotycząca oszczędności odsetkowych (Dyrektywa Rady 2003/48/EC w sprawie opodatkowania dochodów z oszczędności w formie wypłacanych odsetek). Regulacja ma na celu m.in. wymuszenie na rajach podatkowych przekazywanie do krajów Unii Europejskiej informacji o zgromadzonych tam przez osoby fizyczne oszczędnościach, a tym samym wykazanie konkretnych kwot do opodatkowania.

Raje podatkowe znalazły się także na cenzurowanym OECD, a grupa G-7 powołała komisję do walki z przestępczością finansową. Mimo to raje, w większości przypadków, nie korygują polityki fiskalnej.

Osoby pragnące uniknąć płacenia wysokich podatków w ojczyźnie, a chcące działać zgodnie z prawem mogą skorzystać międzynarodowego planowania finansowego. To usługa polegająca na zapewnieniu klientowi optymalnego i nienaruszającego przepisów wyboru zagranicznych rozwiązań podatkowych w celu obniżenia kwoty podatku. Taką usługę świadczą już największe firmy konsultingowe: PricewaterhouseCoopers, Arthur Andersen, Deloitte, Ernst Young.

A co powinien zrobić Polak pragnący uniknąć płacenia daniny rodzimemu fiskusowi?

Przede wszystkim sporo uciułać.

Do polskiego urzędu skarbowego podatek muszą odprowadzać osoby, które mają miejsce zamieszkania, a więc i tzw. centrum interesów osobistych, w naszym kraju lub przebywają w Polsce dłużej niż 183 dni w roku podatkowym. I to jest furtka, przez którą za granicę uciekło ze swoimi dochodami sporo grubych ryb polskiego biznesu. Wystarczy bowiem przedstawić w urzędzie skarbowym stosowne zaświadczenie z państwa, w którym się rezyduje. Polskie elity finansowe szczególnie upodobały sobie Monako, gdzie nie istnieje podatek dochodowy. Rezydencja w tym księstwie uzależniona jest od uzyskania prawa stałego pobytu na terenie Francji, posiadania co najmniej miliona euro na koncie w jednym z monakijskich banków oraz kupionego lub wynajętego mieszkania. Za kawalerkę trzeba tam zapłacić nie mniej niż 280 tys. EUR A zatem, kogo stać, niech rozważa rezydencję, kogo jeszcze nie stać — niech odkłada pieniądze…

255

mld USD Przynajmmniej tyle tracą co roku budżety różnych krajów świata za sprawą ucieczek ich obywateli do rajów podatkowych.