G20 nie będzie interweniować

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2013-02-15 08:21

Globalni liderzy zapewne woleliby rozmawiać na inne tematy niż kursy walutowe, ale jest pewnym, iż to właśnie spektakularna przecena jena i jej konsekwencje zdominują rozpoczynający się dziś szczyt.

Nie jest jasnym, czy G20 wyda w tej kwestii komunikat, nawet jednak jeśli tak się stanie, nie będzie on ani trochę bardziej klarowany, niż ten wydany przez G7.

Polityka prowadzona przez banki centralne od 2009 budzi sporo kontrowersji. Do tej pory najczęściej adresatem krytyki był amerykański Fed, jednak jego poczynania wyglądają bardzo umiarkowanie przy tym, co dzieje się na chwilę obecną w Japonii. Nie chodzi nawet o podniesienie celu inflacyjnego, czy też agresywną politykę kupowania aktywów przez bank centralny. Szczególnie niebezpiecznym jest fakt, iż premier Abe przejął władzę wywołując kryzys polityczny w kraju i idąc do wyborów pod hasłem, iż wystarczy wydrukować więcej pieniądza, aby wszystkim żyło się lepiej. Idąc tym tropem, skoro taka kampania wyborcza sprawdziła się w Japonii, dlaczego miałaby się nie sprawdzić gdzie indziej, a stąd już tylko krok do kolejnego poważnego kryzysu w wymiarze globalnym. Wydaje się zatem, iż globalni liderzy powinni być zaniepokojeni tą tendencją i dążyć do wydania komunikatu, który karciłby takie uproszczone podejście do sprawy. Wszystko wskazuje jednak, iż tak nie będzie.

Opublikowany w tym tygodniu komunikat G7 w zasadzie mógł równie dobrze w ogóle nie ujrzeć światła dziennego. Liderzy napisali w nim, iż krajowa polityka gospodarcza nie powinna mieć na celu osłabiania waluty. Japończycy przyklasnęli, uznając, iż oni przecież celują w wyższą inflację, nie słabszego jena, jej przeciwnicy utrzymywali, iż komunikat wymierzony był w Tokio, tak więc komunikat nie zmienił w zupełności niczego. Podobnie będzie na G20. Tak naprawdę sprzeciw podnosić będzie jedynie Korea Południowa. Do protestu być może dołączyłyby się Chiny, mając ku temu powody polityczne. Jednak kluczowi gracze już zdetonowali jakiekolwiek upomnienie Tokio (nie mówiąc o interwencji). USA powtarzają swoją mantrę o silnym dolarze, zaś Niemcy, którzy mogliby stanąć w obronie południa Europy, pouczają o znaczeniu reform strukturalnych. Czy Japonia będzie w tej sytuacji wygranym? To się dopiero okaże. Wygranymi będą z pewnością inwestorzy, którzy będą mogli kupować USDJPY i EURJPY bez obawy o interwencję. Przegranymi mogą być za to kraje południa Europy, którym trudniej będzie się podźwignąć poprzez eksport.