Operator popularnego komunikatora wybiera się na giełdę. Głównie po to, by zostać operatorem wirtualnym.
W ramach publicznej emisji akcji planowanej od 2 do 12 lutego 2007 r. operator komunikatora Gadu-Gadu chce uzyskać 75 mln zł. Za tę kwotę właściciele komunikatora są skłonni odstąpić nowym akcjonariuszom niespełna 30 proc. firmy, której przychody w 2006 r. wyniosły około 10,5 mln zł, a zysk netto 3,7 mln zł. Konstrukcja emisji opiera się na puli podstawowej i puli dodatkowej. W pierwszej znalazło się 4,4 mln akcji, zarówno nowej emisji, jak i sprzedawanych przez dotychczasowych udziałowców. W drugiej jest 625 tys. akcji znajdujących się w rękach obecnych udziałowców.
— Warunkiem uruchomienia puli dodatkowej jest osiągnięcie przynajmniej 18 zł za akcję w procesie book buildingu — informuje Piotr Pokrzywa, członek zarządu Gadu-Gadu.
Pieniądze z emisji mają pójść na przejęcia innych podmiotów (39 mln zł), wejście na rynek telefonii komórkowej (22,5 mln zł), ekspansję zagraniczną i wejście na rynek badań marketingowych.
— Jeśli nie uda się zdobyć 75 mln zł, to nasze plany inwestycyjne będziemy redukować proporcjonalnie do zdobytych środków. Priorytetem jest jednak projekt operatora wirtualnego i do cięć inwestycji dojdzie w nim w ostateczności —mówi Piotr Pokrzywa.
Raczej pewne jest zaoferowanie przez Gadu-Gadu komunikatora internetowego poza Polską. W pierwszej kolejności spółka chce zaistnieć na Ukrainie. Dopięła już kwestie techniczne. Znana jest też marka, pod którą będzie tam działać — Bałaćka.
— Nie chcemy robić z Gadu-Gadu marki międzynarodowej. Na Wschodzie uruchomimy nowy komunikator — zapewnia Piotr Pokrzywa.
Po Ukrainie firma chce wejść na rynki rosyjski, bułgarski i rumuński.