Gant mocny także w rachunkowości

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2007-02-21 00:00

Historycznym rekordem giełda przyjęła prognozy Gant Development. Euforia nie trwała długo. W tym roku grupa ma zarobić 83,5 mln zł netto. To o ponad 60 mln zł więcej niż w 2006 r., gdy wynik znacznie podreperowało przeszacowanie wartości nieruchomości inwestycyjnych. Tym razem 80 proc. zysku ma pochodzić z działalności deweloperskiej. Wprawdzie spółka dynamicznie i skutecznie weszła w nową branżę, ale taki skok zysku to skutek zastosowanie bardziej liberalnych, choć jak najbardziej dopuszczalnych, zasad rachunkowości (inwestycje będą rozliczane proporcjonalnie do stopnia zaawansowania, a nie dopiero w momencie zakończenia projektu). Ta zmiana zawyży tegoroczny wynik aż o 62,5 mln zł.

Gant może jeszcze pobić zaprezentowane prognozy, bo nie można wykluczyć kolejnych przeszacowań aktywów i wyższej niż zakładana w prognozie (na 25 proc.) marży netto z działalności deweloperskiej. Grupie zależy przecież na zaprezentowaniu dobrych rezultatów w perspektywie planowanej emisji 1,9 mln nowych akcji. Większość wpływów zapewni finansowanie dopiero planowanych projektów, które — przy nowej metodzie księgowania — mogą poprawić wynik jeszcze w 2007 r.

Dla fundamentalnej wyceny Ganta, którego kapitalizacja sięga już 1 mld zł, ważne są właśnie nowe projekty. Te planowane na lata 2007-09, choć bardzo atrakcyjne, są już z nawiązką uwzględnione w obecnym kursie. Problem w tym, jak szybko spadać będzie rentowność deweloperów. To, że będzie spadać — przy rosnących cenach gruntów i kosztach budowlanych oraz rosnącej konkurencji w branży — jest pewne. Gant ma wprawdzie w grupie wykonawcę, ale Budopol wydaje się zbyt małym podmiotem. Na dodatek kupionym — jak znaczna część przejmowanego ostatnio majątku — dość drogo. Ale przy obecnych nastrojach na GPW rynek deweloperom wybacza wszystko.

Przemek

Barankiewicz