Gant tłumaczy się ze spięć z audytorem

eg
22-03-2013, 14:49

Za tydzień sądny dzień dla Ganta. Wtedy przypada spłata niezabezpieczonych obligacji spółki o wartości 26 mln zł.

- Wczoraj spłaciliśmy ich pierwszą część, ponad 4 mln zł. Wygląda na to, że uda nam się spłacić wszystkie pozostałe, po części je rolując. Nie mam tych pieniędzy jeszcze na koncie, ale jestem dobrej myśli. Uważam, że Gant mimo strat jest w stanie obsługiwać swoje zadłużenie - mówi Grzegorz Antkowiak, prokurent spółki i jeden z głównych akcjonariuszy.

Gant zakończył zeszły rok z 403,4 mln zł przychodów oraz stratą netto przekraczającą 450 mln zł. Jej gros stanowiły przeszacowania majątku, z działalności operacyjnej spółka straciła 14 mln zł. Sprawozdanie nie zostało jednak podpisane przez audytora. Deloitte stwierdziło w nim, że nie uzyskało dowodów, że spółka jest w stanie przy obecnych założeniach, kontynuować działalność. Zastrzeżenia budzi też odpisanie 140 mln zł pożyczek, weksli i obligacji na rzecz danej spółki z grupy Gant – Kantor.

- Zrealizowaliśmy wszystkie zalecenia, jakie dał nam Deloitte, czasem księgując odpisy nawet bardziej konserwatywnie, niż audytor wskazywał. Jednak wczoraj o 21.40 Deloitte zażądało od nas podpisów wszystkich członków zarządu, również tych, którzy ustąpili, i to w oryginale. To zaskakujące, bo prawo tego nie wymaga, a wcześniej nie dawali takich sygnałów. Dla nas to skandal, audytor szukał tylko pretekstu, by nie podpisywać tego dokumentu – mówi Grzegorz Antkowiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: eg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Gant tłumaczy się ze spięć z audytorem