Gaspol poluje na rywali

Paweł Janas
opublikowano: 2009-04-10 00:00

Dystrybutor LPG myśli o przejęciach. Kryzysu się nie boi. Na wszelki wypadek zrezygnował jednak ze sponsorowania Tour de Pologne.

Jest kilka firm, które wspomagały rozwój kredytem, a nie osiągnęły efektu skali — na ich zakup liczy dystrybutor gazu

Dystrybutor LPG myśli o przejęciach. Kryzysu się nie boi. Na wszelki wypadek zrezygnował jednak ze sponsorowania Tour de Pologne.

Gaspol to jedna z największych w kraju firm zajmujących się dystrybucją gazu płynnego. Spółka deklaruje, że choć bacznie obserwuje załamanie gospodarki, to kryzys jej niestraszny. Chce wręcz wykorzystać obecne czasy do wywalczenia dla siebie większego kawałka tortu. A jest o co walczyć. Sam rynek detalicznej sprzedaży LPG w Polsce Gaspol szacuje na około 6 mld zł rocznie. Najszybszą drogą do osiągnięcia tego celu są przejęcia.

— Przypatrujemy się kilku spółkom. Jedną z transakcji chcemy sfinalizować do końca pierwszego półrocza — twierdzi Sylwester Śmigiel, prezes Gaspolu.

Rozmowy o zakupach

Szef Gaspolu nie ujawnia, z kim prowadzi negocjacje. Zapewnia natomiast, że w grę na pewno nie wchodzi Krak Gaz. Ofertę na jego zakup lub dzierżawę majątku wysłała kilka miesięcy temu do firm z branży Grupa Lotos. Na razie chętnych nie ma. Dlaczego? Tajemnicą poliszynela jest, że Krak Gaz jest obciążony dużymi zobowiązania- mi. Pochodzą one jeszcze z czasów, gdy jeszcze nie znajdował się pod skrzydłami Lotosu.

Sylwester Śmigiel tłumaczy natomiast, dlaczego firma poszła na zakupy. Jego zdaniem, w kraju jest obecnie kilka firm, które wspomagały swój rozwój kredytem i mogą mieć kłopoty. Jest też grupa takich, które nie osiągnęły efektu skali lub zmieniły strategię.

— Tak jak Orlen Gaz, od którego niedawno odkupiliśmy przydomowe instalacje grzewcze — mówi Sylwester Śmigiel.

Zaznacza, że w grę wchodzi zarówno zakup całej spółki, jak i wybranych segmentów działalności. Ze względu na toczone rozmowy nie chce ujawnić kwoty przeznaczonej na przejęcia. Na pewno w grę wchodzi kilkadziesiąt milionów złotych.

Cięcia na wyścigu

Prezes Gaspolu przyznaje, ze niektóre segmenty rynku (np. butli dla wózków widłowych) będą w najbliższych miesiącach się kurczyły. Zagrożeniem mogą być zmniejszone zamówienia ze strony budownictwa, przemysłu motoryzacyjnego czy meblowego. Generalnie jest jednak optymistą co do rozwoju rynku gazu płynnego w Polsce w tym roku. Jego zdaniem, jest duża szansa, że nie będzie większych różnic w porównaniu z 2008 r., gdy sprzedano około 2,4 mln ton LPG.

Gaspol też spodziewa się sprzedaży na poziomie ubiegłego roku (choć liczb nie ujawnia). Spadek w części segmentów może zrekompensować spółce nieco większa sprzedaż autogazu.

Gaspol nie prowadzi specjalnych działań antykryzysowych.

— Od wielu lat zmagamy się z wyjątkowo silną w branży konkurencją. Przyzwyczailiśmy się do życia na "głodowych marżach"— twierdzi Sylwester Śmigiel.

Firma zawsze ostrożnie korzystała z kredytów, a obecnie niemal nie jest zadłużona. Zwolnień nie będzie. Wręcz przeciwnie, 400-osobowa załoga może powiększyć się o kilka procent. Prezes przyznaje się do jednego dużego cięcia. Gaspol zrezygnował bowiem z dalszego udziału w sponsoringu wyścigu kolarskiego Tour de Pologne.

— Cele marketingowe już zrealizowaliśmy — mówi szef Gaspolu.

Paweł Janas