Gastronomia sprawdzi Morawieckiego

Kolejna odsłona problemów z interpretacjami podatkowymi. Tym razem cierpi branża gastronomiczna i liczy, że fiskus uważnie wsłucha się w słowa swojego szefa

Przedsiębiorca nie będzie traktowany przez państwo jak przeciwnik. Przedsiębiorcy to nie są kombinatorzy, a państwo to nie jest łupieżca i krwiopijca. Tworzymy cos na wzór dekalogu i chciałbym, żeby on wisiał w każdym urzędzie skarbowym — mówił na Kongresie 590 w Rzeszowie wicepremier Mateusz Morawiecki. To była zapowiedź Konstytucji biznesu — jednego z flagowych projektów Ministerstwa Rozwoju.

DANIE Z DOPŁATĄ:
Zobacz więcej

DANIE Z DOPŁATĄ:

Według danych GUS, rynek gastronomiczny w Polsce to ponad 70 tys. lokali generujących przeszło 30 mld zł przychodu. Ponad połowa tego rynku to fast foody, bary i punkty sezonowe sprzedające żywność na wynos. Dla wielu z nich starcie z fiskusem w najlepszym przypadku oznacza koniec rozwojowych ambicji, a w najgorszym — plajtę. Bloomberg

Przedsiębiorcom obiecano stabilne przepisy, przyjazną interpretację, rozstrzyganie wątpliwości na ich korzyść oraz niedziałanie prawa wstecz. Tyle w teorii. W praktyce branża gastronomiczna jest pierwsza, która powiedziała: sprawdzam. Chce, aby fiskus przestał nękać ją kontrolami i nie zmieniał reguł gry w jej trakcie.

Nagła zmiana reguł

Przypomnijmy. Od 2011 r. przy sprzedaży dań gotowych firmy gastronomiczne stosowały 5-procentowy VAT. Taką możliwość dawały im interpretacje podatkowe oraz nastawienie administracji skarbowej, która nie kwestionowała tego w trakcie kontroli. W czerwcu natomiast fiskus wydał interpretację ogólną, która wywróciła do góry nogami wszystko, do czego przywykły. Zgodnie z nowym stanowiskiem dania gotowe od zawsze powinny być objęte 8-procentowym VAT. Efekt?

— Notujemy bardzo dużą intensywność kontroli podatkowych i skarbowych w gastronomii, a szczególnie w lokalach prowadzących sprzedaż na wynos — podkreśla Sylwester Cacek, przewodniczący Krajowej Rady Gastronomii i Cateringu (KRGiC) oraz prezes Sfinks Polska. Jego zdaniem, skarbówka przychodzi z gotową tezą, która kwestionuje prawidłowość stosowania 5-procentowej stawki. Fiskus żąda zapłaty zaległości wraz z odsetkami. Firmy jako tarczy próbują używać interpretacji indywidualnych oraz opinii statystycznych potwierdzających, że sprzedawali asortyment w zgodzie z przepisami. Bezskutecznie. — Tłumaczenie, że przez ostatnich 5 lat stosowanie 5-procentowej stawki VAT było akceptowane przez organy skarbowe, nie daje rezultatu — mówi Iwona Olbryś, zarządzająca siecią TelePizza w Polsce.

Słowo przeciw słowu

Resort finansów odrzuca zarzuty branży gastronomicznej i twierdzi, że działa w interesie przedsiębiorców. „Ministerstwo Finansów zdecydowało się wydać interpretację ogólną w tej sprawie, gdyż pojawiały się rozbieżności co do klasyfikowania tej konkretnej sprzedaży. W wielu przypadkach przedsiębiorcy dokonywali błędnego klasyfikowania, co wiązało się z przyjęciem niewłaściwej stawki VAT. Interpretacja ogólna rozwiewa wątpliwości w tej sprawie” — wyjaśnia biuro prasowe resortu, podkreślając, że nie ma mowy o naruszeniu zasady niedziałania prawa wstecz, gdyż interpretacja nie zmienia prawa, lecz wskazuje, jak należy je interpretować. Zdaniem branży, takie podejście nie jest zgodne z duchem tego, co głosił wicepremier Morawiecki.

— Zapowiedzi przepisów naprawdę brzmiały interesująco, ale rzeczywistość okazuje się inna. Wprowadzenie ich nic nie da, jeśli na rynku już jest prowadzona zmasowana akcja — od kilku miesięcy branża jest nękana kontrolami, które zmierzają wyłącznie do domiaru podatku — twierdzi Iwona Olbryś.

Fiskus i na to ma odpowiedź: „MF nie zlecało podległym organom kontroli w zakresie stosowania niewłaściwych stawek VAT dla sprzedaży posiłków i dań przez placówki gastronomiczne. Co do zasady organy podatkowe koncentrują się na kontroli bieżących okresów rozliczeniowych, aby nie dopuścić do powstawania zaległości podatkowych”. Inaczej to widzą przedsiębiorcy.

— Dla firm gastronomicznych pracujących legalnie na podstawie interpretacji podatkowych konieczność zapłaty podatku wynikającego z różnicy pomiędzy 5 a 8 proc. za jeden tylko rok to rzecz niemal niewykonalna — mówi Sylwester Cacek, podkreślając, że to mocno uderzy w inwestycje gastronomii i przyczyni się do rozwoju szarej strefy. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Przepisy kontra urzędnicy

MACIEJ KACYMIROW

doradca podatkowy w kancelarii Greenberg Traurig Grzesiak

Ochrona wynikająca z interpretacji indywidualnej bywa w kontaktach z fiskusem iluzoryczna. Jest ona coraz częściej podważana z powodu rzekomych różnic między stanem faktycznym opisanym we wniosku a rzeczywistym. Nierzadko takie różnice — o ile w ogóle występują — są obiektywnie nieistotne. Z takimi praktykami borykają się w ostatnim czasie podatnicy z różnych branż, np. w obrocie nieruchomościami. Sednem problemu pozostaje jednak niestabilna wykładnia prawa przez fiskusa, który potrafi w krótkim czasie o 180 stopni zmienić stanowisko wobec prawidłowej, jego zdaniem, interpretacji przepisów. W parlamencie trwają prace nad kolejnym rozwiązaniem mającym chronić podatników — nad tzw. utrwaloną praktyką interpretacyjną. Treść projektowanych przepisów nastraja sceptycznie co do ich realnej wartości. Istnieje duże ryzyko, że organy podatkowe będą je stosować równie często, jak klauzulę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, czyli praktycznie nigdy. Nawet najlepiej skonstruowane przepisy pozostaną bezużyteczne, jeżeli zabraknie dobrej wiary urzędników w ich stosowaniu.

OKIEM EKSPERTA

Odwieczny problem

RADOSŁAW PIEKARZ

doradca podatkowy i partner w kancelarii A&RT

Duża część interpretacji podatkowych wydawanych przez resort finansów to de facto interpretacje warunkowe. Oznacza to, że organ podatkowy potwierdza stanowisko podatnika, lecz w uzasadnieniu interpretacji kryje pewien warunek, który podatnik musi wypełnić, aby interpretacja go chroniła. Świetnym tego przykładem są interpretacje stawek dla gastronomii. Każda z nich potwierdzała niższą stawkę VAT, pod warunkiem że świadczona usługa posiadała odpowiednią klasyfikację statystyczną. Jednocześnie organ wydający interpretację takiej klasyfikacji nie weryfikuje, zasłaniając się tym, że to kompetencja GUS. To sprawia, że ochrona podatnika jest jedynie pozorna, bowiem podczas kontroli organ podatkowy często kwestionuje prawidłowość klasyfikacji danej usługi lub też zgodność klasyfikacji z faktycznymi działaniami podatnika. W konsekwencji kwestionuje stan faktyczny opisany w interpretacji, a tym samym całą interpretację. Konstytucja biznesu, niestety, tej kwestii nie rozwiązuje, choć sprawa jest znana od wielu lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gastronomia sprawdzi Morawieckiego