Gazela Biznesu gra w zielone. Polbud Eko Energia, deweloper z Bielska Podlaskiego, który w 2011 r. miał 125,9 mln zł przychodów i 2,8 mln zł zysku, zapowiada, że buduje największy i najnowocześniejszy w Europie zakład turbin wiatrowych małejmocy — docelowo ma ich tu rocznie powstawać 1500.
![Turbina wiatrowa o pionowej osi obrotu ma kilka atutów, m.in. działa już przy minimalnym wietrze. Eko Energia współpracowała nad rozwiązaniem z ośrodkami naukowymi w Polsce. Obecnie rejestruje patent. [FOT. ARC] Turbina wiatrowa o pionowej osi obrotu ma kilka atutów, m.in. działa już przy minimalnym wietrze. Eko Energia współpracowała nad rozwiązaniem z ośrodkami naukowymi w Polsce. Obecnie rejestruje patent. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/77b7ef05-d243-43e4-b536-a3e97316db23/762a6087-773a-50c9-ba26-8123c6418458_w_830.jpg)
— Cała inwestycja będzie warta blisko 24 mln zł. Na infrastrukturę przeznaczamy 20 mln zł, a na prace badawcze ponad 3,6 mln zł — mówi Agnieszka Domańska-Ławicka, dyrektor Eko Energii. Firma już w ubiegłym roku zakończyła budowę pilotażowego zakładu Małych Elektrowni Wiatrowych. Powstały dwie hale produkcyjne o łącznej powierzchni 600 mkw. Kosztowały 6,6 mln zł, a na inwestycję Eko Energia dostała wsparcie z Funduszu Kredytu Technologicznego.
Budowa głównego zakładu, która ruszyła w tym roku, będzie kosztować 14 mln zł. Także w tym przypadku firma dostała wsparcie — blisko 6 mln zł z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podlaskiego. Na początek w zakładzie ma pracować 10 osób. Przedstawiciele firmy są pełni optymizmu co do popytu.
— Rynek turbin przeznaczonych do systemów małej energetyki wiatrowej w Polsce, jak również na świecie, jest rynkiem wschodzącym o dużym potencjale wzrostu. Chcemy sprzedawać w Unii Europejskiej, w tym na Litwie i w Estonii, a także w Rosji, Argentynie, Brazylii, Chile, USA i Kanadzie — wymienia Agnieszka Domańska-Ławicka. Eksperci radzą nastawić się na eksport.
— Rozpoczyna się epoka mikrowiatraków z pionową osią obrotu, tzw. VAWT (Vertical Axis Wind Turbine). Koszt wytwarzania energii z takiego wiatraka jest już dziś niższy od kosztu energii systemowej. Jednak bez odpowiednich regulacji prawnych szybkie pojawienie się tych urządzeń na dachach jest mało prawdopodobne. Firma będzie zatem produkować na eksport — ocenia Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
Eko Energia otrzymała wsparcie na prace R&D, potem na budowę prototypu fabryki, a następnie na główny zakład, jednak bez wsparcia, które wykreuje popyt wewnętrzny na przydomowe wiatraki, może mieć kłopot ze sprzedażą urządzeń w kraju. Ustawa o OZE jest, oprócz ustaw prawo energetyczne i prawo gazowe, jednym z elementów tzw. trójpaku energetycznego, który niedawno został wycofany z Komitetu Rady Ministrów. Ministerstwo Gospodarki obiecuje, że sporne kwestie zostaną rozwiązane do końca I kw. Jeśli trafią do kwietnia do Sejmu, jest szansa, że wejdą w życie od początku przyszłego roku.
Polska jest ewenementem
W Polsce około 90 firm oferuje małe elektrownie wiatrowe, większość to importerzy, kilkanaście z nich, np. firma Dr Ząber czy Enwia, to producenci. Polska jest ewenementem, bo małe elektrownie wiatrowe ze względu na koszty przyłączenia do sieci i prowadzenia działalności koncesjonowanej nie współpracują z siecią elektroenergetyczną.
Pracują wyłącznie na potrzeby gospodarstwa domowego, kumulując energię w akumulatorach bądź zamieniając ją np. w ogrzaną wodę. Dziś na 3 tys. takich instalacji mamy tylko 25 przyłączonych do sieci. Koszt małej elektrowni wiatrowej o mocy 3-5 kW to 20-40 tys. zł. Ceny urządzeń będą spadać. W przypadku małych instalacji koszt urządzenia stanowi 50-60 proc. wartości inwestycji. Mimo takich samych cen urządzeń np. w Niemczech koszt instalacji fotowoltaicznej jest dwukrotnie niższy niż w USA. Niemcy mają tu 20-letnie doświadczenie, USA — kilkuletnie.
OKIEM EKSPERTA
Stworzyć popyt
GRZEGORZ WIŚNIEWSKI
prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej
Problemem jest brak rynku krajowego, który zapewniłby producentom małych elektrowni wiatrowych efekt skali i obniżenie kosztów. Na razie produkują prototypy. W takiej sytuacji urządzenia muszą być drogie. Ustawa o OZE jest bardzo ważna, bo promuje energetykę prosumencką poprzez zwolnienie najmniejszych elektrowni z kosztów przyłączeniowych i kosztów administracyjnych. Jak widać, wdrażanie dyrektyw UE nie zawsze jest kosztem, czasem może pomóc stworzyć rynek, na którym polscy producenci będą budować silną pozycję.
W oczekiwaniu na ustawę warto skorzystać z doświadczeń wspierania kolektorów słonecznych z dotacji UE i mikrodotacji z NFOŚiGW dla właścicieli domów. Dzięki temu Polska jest czwartym rynkiem kolektorów w Europie. Małym elektrowniom wiatrowym mogą pomóc także rosnące ceny energii. Taką technologią interesują się rolnicy — to kilkaset tysięcy gospodarstw produkcyjnych, a więc wielki rynek.