Gazele ostrzegają, że zbliża się spowolnienie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-12-2011, 00:00

Coraz więcej Gazel Biznesu obawia się powrotu kryzysu — wynika z badania „Pulsu Biznesu”. Niestety, praktyka dowodzi, że przeczucia tej grupy przedsiębiorców się sprawdzają.

Puls Biznesu nie tylko pisze o Gazelach Biznesu, ale analizuje ich nastroje i skłonność do różnego rodzaju działań. Od dziesięciu kwartałów cyklicznie ankietujemy po około 200 Gazel, zadając im zestaw tych samych, powtarzalnych pytań, związanych z sytuacją firmy i dotyczących planów na przyszłość.

„Gazelowy Indeks Tendencji” (GIT), bo tak nazywa się nasz projekt badawczy, pokazuje, jak zmienia się koniunktura w gospodarce i co czeka nas w przyszłości. Zwykle badane przez nas Gazele Biznesu przynosiły nam optymistyczne wieści — zapowiadały, że koniunktura będzie się poprawiać. I te zapowiedzi zawsze się potwierdzały. Niestety, najnowsza edycja badania nie nastraja optymistycznie. Sugeruje, że druga fala kryzysu gospodarczego właśnie staje się faktem.

Zawiniła strefa euro

Niestety, ankietowani przez nas przedsiębiorcy jeszcze nigdy w historii badania nie oceniali perspektyw dla swoich firm tak źle, jak pod koniec 2011 r. Wystarczyło pół roku, by optymizm przedsiębiorców prysł. Jeszcze w drugim kwartale 2011 r. prawie połowa przepytanych przedsiębiorców uważała, że sytuacja ich firm będzie się poprawiać.

Pod koniec czwartego kwartału odsetek ten jest o prawie połowę niższy — wynosi tylko 25 proc. Znacznie powiększyło się natomiast grono pesymistów, spodziewających się pogorszenia sytuacji. Urosło ono z 9 do 26 proc. Jeszcze nigdy w historii naszego badania pesymistów nie było więcej niż optymistów.

— Czeka nas powrót kryzysu, choć trudno dziś wyrokować, jaki będzie jego zasięg. Według naszych założeń, tylko dzięki wcześniej zrealizowanym inwestycjom unikniemy pogorszenia się wyników finansowych — twierdzi Ewa Kowalska, prezes spółki Inwestel, Gazeli z branży spożywczej. Zarówno przedsiębiorcy, jak i ekonomiści przyczyn tego postępującego marazmu dopatrują się na zewnątrz polskiej gospodarki — w kryzysie finansowym strefy euro.

— Kryzys jest przed nami. Tym razem nie wywołają go banki, a rządy państw, które nadmiernie się zadłużyły — zaznacza Janusz Remlein, prezes Arka-Trans, Gazeli z branży transportowej. Przedsiębiorcy spodziewają się, że problemy zachodnich gospodarek będą w najbliższych miesiącach coraz mocniej odbijać się na sytuacji ich firm.

Przygotowują się przede wszystkim na nasilenie się problemów ze sprzedażą. Dziś spadek popytu prognozuje 41 proc. firm, a jeszcze kwartał wcześniej było ich tylko 21 proc. Grono firm, które spodziewają się umocnienia popytu, zmniejszyło się natomiast z 27 do 17 proc. To najgorsze wyniki w historii badania. Według Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Kredyt Banku, obawy przedsiębiorców są niestety uzasadnione.

— Strefa euro, gdzie trafia większość polskiego eksportu, weszła już w stagnację. Ponadto, firmy tam działające odnotowują nasilający się spadek zamówień. To musi skutkować osłabieniem popytu w Polsce — mówi Jakub Borowski.

Strach przed rozwojem

Szefowie firm Gazel nie czekają na kryzys z założonymi rękami. Już od kilku miesięcy przygotowują się na nadchodzące problemy. Przede wszystkim szukają oszczędności w inwestycjach. Odsetek firm, które zamierzają ograniczyć plany inwestycyjne, wzrósł przez pół roku z 16 do 30 proc. Tak mocny odwrót od inwestycji Gazele deklarowały ostatni raz w trzecim kwartale 2009 r.

— Te wyniki to kolejny sygnał, że w najbliższych kwartałach nie należy spodziewać się w polskiej gospodarce odbicia inwestycji. Coraz więcej firm czuje, że nie ma sensu zwiększać mocy produkcyjnych. Będą raczej modernizować i naprawiać posiadany sprzęt oraz jak najmocniej pompować swoją poduszkę finansową — mówi Jakub Borowski.

Przedsiębiorcy odpowiadają na kryzys również mrożeniem zatrudnienia. Odsetek firm, które zamierzają tworzyć nowe miejsca pracy, spadł przez pół roku z 33 do 18 proc. Liczba przedsiębiorców planujących redukcję etatów wzrosła natomiast z 7 do 21 proc.

— Skłonność firm do zwiększania zatrudnienia wygasła, ale na szczęście nie przerodziła się jeszcze w skłonność do masowych zwolnień. Odsetek deklaracji zwiększania i zmniejszania zatrudnienia jest zbliżony — mówi Monika Kurtek.

Prognozy Gazel Biznesu są więc mało optymistyczne. Miejmy nadzieję, że po raz pierwszy w ponad dwuletniej historii badania rozminą się z rzeczywistością.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu