Gazowa ofensywa w PGE

PGE Energia Ciepła, ciepłownicze ramię energetycznego giganta, szykuje inwestycje gazowe i geotermalne. W węglu przyszłości nie widzi

— Czy tego chcemy, czy nie, Europa dąży do wyeliminowania węgla. Nie możemy więc zaklinać rzeczywistości — mówi Wojciech Dąbrowski, prezes PGE Energia Ciepła, największego producenta ciepła systemowego w Polsce.

Wojciech Dąbrowski, prezes PGE EC, był wcześniej prezesem warszawskiej
PGNiG Termiki. Prowadził w niej inwestycję w blok gazowy na Żeraniu, w PGE EC
też stawia na gaz.[
Zobacz więcej

CIEPŁOWNIK OD GAZU:

Wojciech Dąbrowski, prezes PGE EC, był wcześniej prezesem warszawskiej PGNiG Termiki. Prowadził w niej inwestycję w blok gazowy na Żeraniu, w PGE EC też stawia na gaz.[ Fot. Marek Wiśniewski

Poprzez PGE spółka jest kontrolowana przez państwo. Po przejęciu przez energetycznego giganta aktywów francuskiego EDF PGE EC stała się największą firmą na rynku ciepła w Polsce, z około 25-procentowym udziałem w rynku ciepła z kogeneracji. Ma 14 elektrociepłowni i sieci ciepłownicze o długości 538 km.

Ciepło, które produkuje, pochodzi w 70 proc. z węgla. Tak dłużej być nie może.

Węgiel ustąpi gazowi

— Bloki węglowe będą stopniowo wyłączane, a ponadto paliwo węglowe jest w Polsce coraz trudniej dostępne, trzeba je wydobywać z coraz głębszych pokładów, jest też go coraz mniej — mówi Wojciech Dąbrowski.

PGE EC, według zapewnień prezesa, nie ma wprawdzie żadnych problemów z dostawami węgla, ale zarząd bierze pod uwagę dane płynące z całego rynku. Z liczb zbieranych przez Agencję Rozwoju Przemysłu wynika, że produkcja węgla kamiennego spadła w 2018 r. do historycznego minimum. Kopalnie wydobyły blisko 63,4 mln ton węgla wobec prawie 65,5 mln ton w 2017 r. (spadek o 2,1 mln ton, czyli 3,2 proc.). Polska Grupa Górnicza, największy w kraju producent węgla kamiennego, wydobywa około 30 mln ton węgla rocznie i nie zamierza tego poziomu zwiększać. W tej sytuacji PGE EC sięgnie po inne paliwo.

— Nasza strategia inwestycyjna koncentruje się na budowie kogeneracyjnych źródeł gazowych. W ten sposób przygotowujemy się do realizacji europejskiej polityki ograniczania emisji gazów cieplarnianych — informuje Wojciech Dąbrowski.

Do 2027 r. PGE EC chce zbudować 1000 MW źródeł, głównie gazowych.

— Takie inwestycje mamy zaplanowane we Wrocławiu, Gdyni, Bydgoszczy, Kielcach i Zgierzu. Na razie jest za wcześnie na rozmowy na temat dostaw gazu, ale rozmawiamy już z Gaz-Systemem na temat budowy infrastruktury dostarczającej surowiec — mówi Wojciech Dąbrowski.

Efektem będzie zmiana struktury produkcji. W 2025 r. połowa produkcji ciepła w PGE EC będzie pochodzić ze źródeł innych niż węglowe.

Geotermia kusi

Poza inwestycjami gazowymi władze PGE EC analizują też inwestycje w zielone źródła energii.

— Myślimy przede wszystkim o geotermii. Analizujemy geologię i wodę w okolicach Zgierza. Woda ma tam temperaturę 70-80 stopni, więc jest w niej potencjał. Będziemy się starali o zewnętrzne dofinansowanie, m.in. z NFOŚiGW — twierdzi Wojciech Dąbrowski.

Dotychczas PGE EC była w geotermii raczej obserwatorem. W Toruniu podpisała list intencyjny w sprawie współpracy i wykorzystania wód geotermalnych, w które inwestuje założona przez Tadeusza Rydzyka fundacja Lux Veritatis, Plan zakłada wykorzystanie wód głębinowych do ogrzewania miasta.

— Czekamy na decyzję inwestora w sprawie wybudowania ciepłowni. Geotermia nie da nam wprawdzie w tym mieście znaczących wolumenów, ale da efekt ekologiczny i poprawi bezpieczeństwo dostaw — podkreśla Wojciech Dąbrowski.

PGE EC analizuje też wykorzystanie energii słonecznej, choć operacyjnie zajmuje się tym siostrzana spółka, czyli PGE Energia Odnawialna.

— Inwestujemy też w magazyny ciepła. W Gdańsku uruchamiamy właśnie pierwszy w Polsce projekt Power-to-Heat. Nadwyżką energii elektrycznej będziemy podgrzewać wodę. Rozważamy uruchomienie podobnych instalacji w innych naszych lokalizacjach — zapowiada Wojciech Dąbrowski.

Pod lupą jest również współspalanie biomasy. W niektórych lokalizacjach PGE EC mogłaby dostosować kotły do tego paliwa, ale liczy, czy to będzie się opłacało. Zarząd interesuje się też termicznym przetwarzaniem odpadów.

— To interesujący temat, ale wiąże się z pewnymi obowiązkami, tj. wpisaniem do Wojewódzkiego Planu Gospodarowania Odpadami oraz uzyskaniem akceptacji społecznej — przyznaje Wojciech Dąbrowski.

Samorządy nie mają czasu

Mimo że prezes PGE EC jasno stwierdza, że OZE to przyszłość energetyki, to na razie uważa tę technologię za relatywnie drogą.

— Chcemy zapewnić Polakom ciepło w akceptowalnej cenie. Nie możemy myśleć wyłącznie o maksymalizacji zysku — mówi Wojciech Dąbrowski.

Cena ciepła ma dla niego znaczenie, skoro firma planuje ekspansję — przyłącza odbiorców, chce też przejmować.

— W 2018 r. znacząco zwiększyliśmy, wspólnie z dystrybutorami, liczbę nowych przyłączeń. Nowo przyłączeni odbiorcy odpowiadają za około 180 MW mocy cieplnej. Nowych odbiorców pozyskaliśmy m.in. w Gdańsku i Krakowie. Mamy tam porozumienia z dystrybutorami ciepła i partycypujemy w kosztach rozbudowy sieci, czyli w rozwoju rynku — informuje Wojciech Dąbrowski. W sprawie przejęć trwają rozmowy.

— W zeszłym roku nie zrealizowaliśmy żadnej transakcji i trudno przewidzieć, jaki będzie wynik negocjacji prowadzonych w tym roku — przyznaje Wojciech Dąbrowski.

Według jego diagnozy, lokalne władze, świeżo po wyborach, nie zgłębiły jeszcze kwestii związanych z zaopatrzeniem w ciepło.

— Nie powinny jednak zwlekać, bo czasu mają mało, najwyżej trzy-cztery lata. Instalacje ciepłownicze trzeba dostosować do europejskich i krajowych wymogów środowiskowych, a wcześniej pozyskać na to pieniądze. Tymczasem sytuacja finansowa wielu samorządów jest trudna, a małe firmy ciepłownicze są często pod kreską. Wielu włodarzy nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, a przecież obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa dostaw ciepła spoczywa właśnie na nich — mówi prezes PGE EC.

Spółka ma dla samorządów ofertę współpracy.

— PGE jest grupą finansowo silną, więc możemy wesprzeć samorządy w tych inwestycjach. Dlatego apeluję o odpowiedzialne podejście do sprawy — mówi Wojciech Dąbrowski. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Lokalne ciepłownie potrzebują szybkich decyzji

ANDRZEJ RUBCZYŃSKI, dyrektor ds. badań i analiz w Forum Energii

Nie ulega wątpliwości, że dobrze zaprojektowana instalacja kogeneracyjna na gaz będzie produkować ciepło w atrakcyjnej cenie. Jeśli będzie dobrze wykorzystana, czyli będzie pracować wiele godzin w roku, a ponadto wygra wsparcie w ramach aukcji, to lokalni odbiorcy odczują korzyści. Będą to korzyści ekonomiczne, m.in. dlatego, że „gazówki” są elastyczne i mogą dobrze współpracować z magazynami energii, ale też środowiskowe, bo gaz jest surowcem mniej emisyjnym niż węgiel. Minusem strategii opartej na gazie jest to, że to surowiec jest w dużej mierze importowany. Niezależnie od kierunku dostaw, sami go sobie nie zapewnimy. Dlatego warto analizować inwestycje w instalacje OZE, np. oparte na biomasie. Warto też zastanawiać się nad specjalnymi instrumentami wsparcia dla zielonych źródeł ciepła. Z naszych analiz wynika, że w Polsce jest około 400 lokalnych systemów ciepłowniczych, które mają moc powyżej 1 MW i są nieefektywne, czyli wymagają modernizacji i dostosowania do europejskich regulacji, a stanowią one 40 proc. krajowego rynku ciepła systemowego. Potrzebna im jest pomoc, wzmożona uwaga, a także szybkie decyzje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy