Gazownicy walcząo kadry

Anna Bytniewska
18-11-2011, 00:00

PGNiG musi dopieszczać pracowników, bo boom na gaz z łupków sprawił, że rywale mu ich ją podbierają

Spółki poszukiwawczo–wydobywcze PGNiG zaczynają odczuwać pojawienie się konkurencji na krajowym rynku. Muszą bardziej dbać o najcenniejszych specjalistów, by nie podkupiła ich konkurencja.

— W tym roku z naszej kadry wyselekcjonowaliśmy 250 osób najbardziej narażonych na odejścia. Przyznano im dodatek do pensji w wysokości 10–30 proc. wynagrodzenia — mówi Maciej Górski, prezes Geofizyki Toruń.

Rosną potrzeby

Geofizyka Toruń zatrudnia 1,7 tys. osób, z czego 350 to najcenniejsza kadra inżynieryjno–techniczna. Właśnie na nią poluje konkurencja. Prezes Geofizyki Toruń przyznaje, że w ostatnich dwóch latach odeszło ze spółki prawie 80 osób.

— Oczywiście nie wszystkie odejścia należy wiązać z działaniami firm konkurencyjnych, wynikają one też z innych przyczyn. Nasiliły się już 4 lata temu kiedy ceny ropy naftowej były bardzo wysokie. Wówczas nasi pracownicy znajdowali zatrudnienie za granicą. Teraz przechodzą do firm posiadających koncesje na poszukiwania gazu w łupkach lub do firm serwisowych — mówi Maciej Górski.

A tych jest coraz więcej.

— W skali roku Geofizyka Toruń i Geofizyka Kraków są w stanie zaoferować klientom usługi ośmiu-dziesięciu grup sejsmicznych, z tego połowę dla PGNiG. To nie wystarcza, bo krajowy rynek potrzebuje dodatkowo czterech grup sejsmicznych. I nowe firmy oferujące takie usługi już się pojawiają. Podobnie jest w wiertnictwie — stwierdza Maciej Górski. Geofizyka Toruń ściągnęła do Polski ludzi z zagranicznych oddziałów.

— W 2011 r. zatrudniliśmy tymczasowo 500 pracowników niewykwalifikowanych w rejonach, w których prowadzimy prace — mówi Maciej Górski. Przyznaje, że spółka próbuje też uzupełniać wakat na stanowiskach inżynieryjno–technicznych.

— Jest problem ze znalezieniem pracowników z dużym doświadczeniem, łatwiej o młodych z krótszym stażem i absolwentów. W tym przypadku jednak konieczne są szkolenia — mówi Maciej Górski. Spółki wiertniczne PGNiG też musiały poprawić warunki pracy, bo konkurenci poszukujący gazu w łupkach rozpoczęli wiercenia testowe. Na razie wykonują je spółki wiertnicze z grupy gazowego giganta, ale…

— Pojawiły się dwie nowe spółki wiertnicze: jedna z Czech — MND, i jedna ze Szkocji — KCA Deutag. Zdajemy sobie sprawę, że nasza kadra jest narażona na pokusy ze strony konkurencji, więc by zapobiec odejściom, musieliśmy zastosować różne rozwiązaniaz zakresu HR. Nie mogę ujawnić, jakie kwoty za tym idą. Na razie sobie radzimy, bo do konkurencji odeszły tylko trzy osoby, ale zobaczymy, jak będzie dalej — mówi Przemysław Baciak, rzecznik PNiG Jasło.

Kolejka po ludzi

W internecie bez trudu można znaleźć ogłoszenia rekrutacyjne KCA Deutag. Firma nie potrafi oszacować, ilu pracowników będzie potrzebowała, bo zależy to od liczby urządzeń wiertniczych, które uda się wprowadzić na rynek.

— Jesteśmy w trakcie rekrutacji. Do końca 2012 r. chcemy obsadzić jedną wiertnię wyłącznie polskim personelem. Będzie to 30 osób — mówi Jaap van der Sijp, menedżer w KCA Deutag. Także Schlumberger, światowy potentat usług serwisowych dla przemysłu wydobycia węglowodorów, intensywnie szuka kadry, m.in. na uczelniach technicznych. Podobnie Halliburton, koncern, który świadczył usługi szczelinowania hydraulicznego, m.in. dla PGNiG. Spółki PGNiG nie tylko muszą się bronić przed odejściami, ale również rekrutować — PNiG Jasło będzie miało kolejną maszynę wiertniczą.

— To sprawi, że potrzebnych nam będzie kolejnych 20 osób — mówi Przemysław Baciak.

OKIEM EKSPERTA

Pieniądze to nie wszystko

PIOTR WIELGOMAS prezes Bigram, grupy firm doradztwa personalnego

Lider jest zawsze odzierany z szat, czyli najlepszych kadr. Ta stara prawda w epoce gazu łupkowego (a w tej branży może pracować nawet 60 tys. osób) dotyczy też spółek grupy PGNiG. Nie oznacza to, że gazowy potentat stoi na przegranej pozycji. Po pierwsze, powinien dokonać ewaluacji kadr i wyłonić te osoby, których wiedza jest kluczowa do funkcjonowania firmy. Kolejnym krokiem jest zaproponowanie im nie tylko odpowiednich warunków finansowych, ale przede wszystkim możliwości rozwoju w strukturze grupy (szkolenia, ścieżka kariery). Po drugie, grupa powinna zawierać jak najwięcej umów ze szkołami wyższymi, które przygotowują młode kadry dla wydobywczych firm. Po trzecie, można też rozważyć ściągnięcie już wykształconych spoza Polski — z Indii czy Pakistanu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Gazownicy walcząo kadry