Gazprom pali się do polskich mediów

Gazprom-Media, kontrolowana przez Kreml i oligarchów spółka, przymierza się do inwestycji nad Wisłą

Tisze jediesz, dalsze budiesz — ta zasada w rosyjskim biznesie obowiązuje od dekad, w czasach obecnej gospodarczej zimnej wojny z Zachodem stała się kanonem. Dlatego nie dziwi, że po cichu od miesięcy Gazprom-Media, spółka należąca do m.in. Gazprombanku (ten z kolei należy do Gazpromu, obłożonego sankcjami przez USA) i bliskich przyjaciół Władimira Putina, negocjuje ważną transakcję w Polsce.

Zobacz więcej

Pieniądze nie mają narodowości — tak komentują prawdopodobna transakcje z udziałem Gazprom-Media, społki kierowanej przez Michaiła Lesina, konkurenci działajacy nad Wisła. Wola jednak wypowiadac sie anonimowo — cien Kremla robi wrażenie. East News

Rozmowy, znajdujące się na finiszu, dotyczą przejęcia jednego z polskich brokerów reklamowych z rynku telewizyjnego i internetowego. Jeszcze dwa lata temu Atmedia, bo o nich mowa, były liderem na rynku pośrednictwa sprzedaży czasu reklamowego w kanałach tematycznych.

Przez spółkę, działającą także w Czechach i na Węgrzech, przechodziły budżety reklamowe na poziomie wyraźnie ponad 100 mln zł. Broker przynosił sowite zyski do czasu, gdy na rynek kanałów tematycznych nie weszły spółki zależne Polsatu i TVN. Wówczas przychody Atmediów spadły kilkakrotnie, a broker został wystawiony na sprzedaż przez amerykański koncern AMC.

Londyński szyk

— Nie komentuję — mówi tylko Marcin Boroszko, prezes Atmediów, pytany o bliski finał negocjacji z Gazprom-Media. W takich samych, żołnierskich słowach odpowiadają pozostałe strony transakcji. I nic dziwnego — rosyjski kapitał w polskich mediach to temat więcej niż drażliwy.

Bo według informacji „PB”, Gazprom-Media kupuje Atmedia w konkretnym celu — by mieć na lata przyczółek inwestycyjny w Europie Środkowo-Wschodniej. Choćby w Polsce nie brakuje takowych okazji na stole. Jedną z nich jest choćby TVN.

— Część inwestycyjna Gazprom-Media to nie zielone ludziki czy kremlowscy weterani z rodowodem w KGB. To finansiści z doświadczeniem w Londynie, myślący na poziomie Excela, a nie politbiura — twierdzi jeden z menedżerów, który mieli okazję poznać inwestycyjną część Gazprom-Media. Jednak na razie nie można nic powiedzieć o tym, jak poza granicami Rosji działa rosyjska spółka. A to dlatego, że nie ma ona tego typu doświadczeń w historii. Natomiast od lat rozdaje karty na medialnej scenie w Rosji.

Doktor z Kremla

1,7 mld USD — tyle wyniosły przychody Gazprom-Media w 2012 r. Wyników za 2013 r. nie znamy (spółka zrezygnowała z ich publikowania), ale wobec przejęcia kilku stacji telewizyjnych od oligarchy Władimira Potanina można założyć, że kwota ta oscyluje w tym roku na podobnym poziomie. Według informatora „PB”, Gazprom- -Media kupuje Atmedia z długofalowym pomysłem na inwestycje w regionie. W tym kontekście pada nazwa nie tylko TVN, o kupno którego stara się kilka koncernówz USA jak i Niemiec. Mówi się też o TV Puls.

— TV Puls nie jest w takim momencie, w którym rozważałbym jej sprzedaż, nawet kosmitom z górą pieniędzy. Jeśli bym szukał, to partnera branżowego do rozwoju biznesu, przy czym nie jest tak, że kapitał nie ma żadnej narodowości. Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce, stacja ma ofertę skierowaną do szerokiej, polskiej widowni i te fakty muszę brać pod uwagę — komentuje Dariusz Dąbski, właściciel TV Puls.

Za liderem rosyjskiego rynku medialnego stoją trzy nazwiska, dysponujące potężnymi wpływami i kapitałem oraz wsparciem Kremla. O kogo chodzi? O Aleksieja Millera (szefa rady dyrektorów Gazpromu) oraz Michaiła Lesina, byłego spin doktora Putina, twórcy idei telewizji Russia Today, byłego szefa największego rosyjskiego domu mediowego, a dziś prezesa Gazprom-Media. Trzecie nazwisko to Jurij Kowalczuk, objęty sankcjami USA oligarcha.

Kowalczuk uważany jest za bankiera Władimira Putina, jego nazwisko widnieje też wśród udziałowców Banku Rosji (również objętego sankcjami) jak i kilku koncernów medialnych z Moskwy, w tym oczywiście Gazprom-Media (poprzez niepaństwowy fundusz emerytalny Gazfond).

Moneta bez flagi

Dla przedstawicieli polskiego rynku reklamy i mediów rosyjskie inwestycje w Polsce to drażliwa kwestia. Wolą wypowiadać się anonimowo. Wyczulone na kwestie prawne i formalne jest np. państwowe, brytyjskie BBC (według informacji „PB”, BBC ze względów prawnych i powiązań potencjalnych udziałowców wycofało się ostatnio z otwarcia nowego kanału w Rosji), jednak generalnie uczestnikom rynku nie przeszkadza pochodzenie kapitału.

— Liczy się pieniądz, to jest biznes, a nie polityka. Nie mamy żadnych wytycznych w kwestii kontaktów z rosyjskim biznesem — zaznacza prezes jednego z czołowych domów mediowych w Polsce, należących do międzynarodowej korporacji. W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele mniejszych kanałów telewizyjnych z np. amerykańskim rodowodem. Te liczą się także z tym, że współpraca z rosyjskim gigantem w Polsce może pomóc w ekspansji w Rosji, gdzie ostatnio zachodnie media znajdują się na cenzurowanym. Pierwsze efekty cichej, rosyjskiej jazdy mamy poznać jeszcze w tym roku.

Znani, nielubiani

Jedną z niewielu udanych rosyjskich inwestycji w Polsce jest Luxoft, spółka IT, która ma oddziały w Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku i zatrudnia kilkaset osób. Nie udało się Intrallowi, producentowi samochodów dostawczych, który w 2007 r. zbankrutował w Lublinie i nigdy nie uruchomił zapowiadanego w 2011 r. centrum inżynieryjnego w woj. zachodniopomorskim. W 2012 r. Acron chciał przejąć tarnowskie Azoty, ale rząd zablokował transakcję, łącząc je z Puławami. Rosjanie skupowali akcje i mają blisko 20 proc. MSP uznało Grupę Azoty za spółkę strategiczną i pracuje nad projektem ustawy o kontroli zagranicznych inwestycji kapitałowych spoza UE. Rosjanie usłyszeli też „nie” przy próbie przejęcia: Banku Millennium, Alior Banku czy Grupy Lotos. [MAG]

Hegemon z misją

Powstały 16 lat temu Gazprom-Media to zdecydowany lider rynku rosyjskich mediów, do którego spływa co trzeci rubel wydawany na reklamę w mediach elektronicznych. Tę pozycję poprawia co roku, połykając kolejne, mniejsze spółki z rynku. Obecnie to m.in. operator największej rosyjskiej platformy satelitarnej, właściciel najpopularniejszych stacji radiowych, największego domu mediowego, sieci kinowej oraz wydawnictw i oczywiście najpopularniejszych i najszerzej dostępnych stacji telewizyjnych. A to wszystko poprzetykane jest gęstą siatką ludzi Kremla, łączących interes ekonomiczny z interesem politycznym. Ostatnio koncern znalazł się w centrum zainteresowania wobec prób pacyfikacji dziennikarzy Echa Moskwy, ostatniej masowej stacji radiowej prezentującej także opinie niezgodne z linią Kremla.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Gazprom pali się do polskich mediów