Gdy zabraknie prezesa

opublikowano: 25-07-2019, 22:00

Po zatrzymaniu Wojciecha Kwaśniaka chyba dla wszystkich stało się jasne, że każdego można wziąć za wszystko — mówi w podcaście „Puls Biznesu do słuchania” Mirosław Kachniewski, szef Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych

„PB”: Zdarza się, że nagle spółka giełdowa zostaje bez prezesa…

Mirosław Kachniewski: Przyczyn tego może być kilka. Jedna to potrzeba uprawiania różnego rodzaju sportów ekstremalnych, a wiadomo, że góry, morze czy sporty walki to ryzyko.

I przykłady: Michał Sołowow jest rajdowcem, a Leszek Czarnecki ma zamiłowanie do nurkowania głębinowego.

Myślę, że ktoś, kto siedzi tylko za biurkiem, nie byłby w stanie normalnie funkcjonować. Ten sport jest mu niezbędny. Drugą przyczyną może być mocno dojrzały wiek, czyli czynniki czysto biologiczne. Trzydzieści lat zarządzania firmą to dla organizmu czas ekstremalnego wysiłku. Trzecią jest to, co dzieje się od niedawna, ale za to na coraz większą skalę: społeczna potrzeba zatrzymania kogoś znanego i nielubianego, a bogaty prezes znanej spółki giełdowej nadaje się do tego najlepiej. Widzieliśmy już prezesów, czy to obecnych czy byłych, których zatrzymywano z przyczyn niekoniecznie merytorycznych.

Sprecyzujmy, że chodzi o akcje policyjne i prokuratorskie.

Właśnie o takie „wycieczki” po Polsce mi chodzi. Po zatrzymaniu Wojciecha Kwaśniaka chyba dla wszystkich stało się jasne, że można każdego wziąć za wszystko. Widzimy więc, że nawet jeśli ktoś o siebie dba, to w każdym momencie praktycznie w każdej spółce giełdowej może się zdarzyć nagła nieobecność prezesa. Jeśli prezes pojechał na wspomnianą już „wycieczkę” po kraju i nie wiadomo, kiedy wróci, albo jeśli w ogóle opuścił ten padół, to konsekwencje mogą być bardzo poważne. Tym większe, im mniej przewidziana była wcześniej taka sytuacja. Mogą to być problemy z podejmowaniem decyzji, także natury formalnej, złożenie podpisów tam, gdzie wymagany jest podpis kierownika jednostki. No i jest problem. Kolejnym może być walka o władzę, szczególnie jeśli w zarządzie jest kilka osób, które mają silny „ciąg na bramkę”. No i wreszcie rzecz dość szczególna — jeśli prezes jest jednocześnie istotnym akcjonariuszem, to możliwa jest walka o spółkę jako taką.

Sposoby zapobiegania tym problemom? Pierwszy, najprostszy — wieloosobowy zarząd z możliwością podejmowania decyzji bez udziału prezesa. Drugi — pilna reakcja rady nadzorczej, która może powołać do zarządu lub ewentualnie oddelegować kogoś z własnego składu. Wreszcie, jeśli prezes jest istotnym akcjonariuszem, to warto zawczasu zadbać o pełnomocnictwo do wykonywania prawa głosu z tych akcji, które są w jego posiadaniu. Potencjalnie największe problemy mogą wystąpić, gdy spółką zarządza „ojciec założyciel”, który nie tylko dysponuje kontrolnym pakietem akcji, olbrzymią wiedzą, kontaktami, charyzmą, ale często nie chce się z nikim dzielić władzą. Co gorsza, często jest to osoba, która nie jest skłonna do snucia planów na czarną godzinę, bo uważa, że jeśli zaszła tak daleko, to może chodzić po wodzie, nie imają się jej prawa fizyki ani biologii.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Co spółka powinna raportować?

Z jednej strony rozporządzenie MAR wymaga, by ujawniać inwestorom wszystkie informacje, które mogłyby choćby w części wpływać na ich decyzje inwestycyjne. Jest to tak szeroka, gumowa definicja, że tam wszystko można wrzucić. Z drugiej strony są to na tyle wrażliwe i delikatne sprawy, że raczej należałoby je chronić przed konkurencją. Może się okazać, że inwestorzy może wiedzieliby więcej, ale zarobiliby mniej. To niekoniecznie jest coś, na czym by im zależało.

Ale w sytuacji, kiedy prezes jest znaną osobą i właśnie został aresztowany, jego dalsze losy stoją pod znakiem zapytania, a media już o tym informują, wyjścia nie ma. Komunikat musi być.

To duże wyzwanie, zwłaszcza gdy sama spółka może się o tym dowiedzieć z telewizji. Ale proszę znaleźć mądrego, który będzie w stanie natychmiast puścić raport, nie znając tak naprawdę faktów. Widzi wprawdzie w telewizji, że wyprowadzają zakutego prezesa, ale nie wie, w jakiej sprawie, na jak długo jest zatrzymany, pod jakim zarzutem i o co w ogóle chodzi. Do tego kto miałby sformułować i zaakceptować ten raport? Może powinien to zrobić prezes, który właśnie został zatrzymany?

Cała rozmowa w najnowszym odcinku podcastu „Puls Biznesu do słuchania”: https://www.pb.pl/kiedy-prezes-zagraza-swojej-spolce-966746

Sprawdź program konferencji "Odpowiedzialność członków zarządu", 17-18 października 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu