Gdzie czas igra z wyobraźnią

Karolina Guzińska
28-02-2003, 00:00

W sypialniach wypełnionych meblami z epoki nie ma telewizorów. Z założenia. Tu ludzie mają odpoczywać, a nie chłonąć informacyjny szum. W niektórych pomieszczeniach brakuje zasięgu telefonii komórkowych. To kolejna atrakcja Pałacu Odrowąża w Chlewiskach.

— Urokliwe miejsce. Cisza i spokój. W świecie pięknych mebli, mruczących kominków i przyrody Gór Świętokrzyskich łatwo zapomnieć o rzeczywistości... Czas igra tu z wyobraźnią — wystarczy przyjechać na dwa, trzy dni, aby ulec złudzeniu, że minęły długie tygodnie. Goście relaksują się tutaj. Poszukują skarbów, uprawiają różne sporty. No i mogą skosztować staropolskiego jadła, napić się grzańca i pitnego miodu... — mówi Michał Ziembiński z działu marketingu firmy Manor House, właściciela Pałacu w Chlewiskach.

Mazowsze jest stosunkowo ubogie w pałace i dwory. Wiadomo — wojny, zniszczenia... Najwięcej tu dworków szlacheckich. Pałace znajdziemy raczej na zachodzie kraju. Na Mazowszu i Podlasiu — obok dobrze znanych biznesowi warszawskiemu Domu Polonii w Pułtusku i Pałacu PAN w Jabłonnie — mamy jeszcze Pałac w Teresinie, czy Pałac Radziwiłłów w Nieborowie, który w muzealnych wnętrzach organizuje konferencje. W odległości 40-50 km od Warszawy przycupnęło kilka kameralnych dworków, m.in. Dworek w Dłużewie czy Jaworowy Dwór w Trębkach koło Zakroczymia.

— Atutem jest rodzinna atmosfera. I nasze zwierzęta. Stały się sławne — dzwonią do nas ludzie pytając, czy to ten dworek z bernardynem Bekonem. Pies cały dzień chrapie przy kominku, a wieczorem przejmuje opiekę nad gośćmi. Towarzyszy im podczas spacerów. Czuje się potrzebny. Dworek otacza park, jest też stary staw. Schodzą się zające, bażanty, czaple... Wiosną i latem budzi nas ptasi koncert — opowiada Bożena Szok, właścicielka pensjonatu Jaworowy Dwór.

Odnowione pałace i dworki wypełniają autentyczne meble z epoki — żadne tam stylizacje. Właściciele starają się też o oryginalne tkaniny: dywany, gobeliny... Wyjątkową atmosferę hoteli historycznych tworzą także parki — ich przestrzeń i drzewostany.

— Rośnie tu kilkanaście pomników przyrody: stare cisy, 400-letnia topola, wiele drzew egzotycznych, np. tulipanowce. A do tego wspaniały okaz czerwonego buka... W parku mamy dwa stawy — mniejszy, widokowy, przecina mostek do spacerów. W ciepłe dni można sobie popływać łódką — zachęca Michał Ziembiński.

Kilkusetletnie pałace i zamki, szlacheckie dworki i stajnie, młyny i spichlerze, zabytkowe kamieniczki — coraz częściej w prywatnych rękach. Dla ponad 120 pieczołowicie odrestaurowanych obiektów — promujących się pod wspólną marką „Leisure & Heritage — Wypoczynek w zabytkach”, źródłem przychodów jest turystyka. Właściciele zapraszają gości na przejażdżki konne i powozami, kuligi z płonącymi pochodniami, biesiady przy ognisku. Proponują też wypoczynek aktywny: spacery, tenis, rowery, siłownię, basen. Są przejażdżki zabytkowymi autami, loty balonem, sportowe strzelnice, pokazy rycerskich walk... Zróżnicowane możliwości spędzenia wolnego czasu, kilkuhektarowe parki i wnętrza — urządzone z dbałością o każdy szczegół — to sprawia, że warto zakosztować niebanalnej atmosfery. Choćby podczas weekendu.

— Wypoczynek w zabytkach to po prostu inna bajka: są wyizolowane z otoczenia, budują specyficzny nastrój... Wiele z tych hoteli prowadzą rodziny — goście będą więc „dopieszczeni”. Stylowe pensjonaty zapewniają dobry i bardzo dobry standard pobytu. Leżą w atrakcyjnych zakątkach Polski — to okazja poznania dziedzictwa kulturowego kraju — przekonuje Nina Schwarzer-Isakiewcz, twórca marki Leisure & Heritage.

Polskie hotele historyczne zarabiają głównie na turystyce biznesowej. Pobyty motywacyjne pracowników, konferencje — to główne źródło ich dochodów. Gości indywidualnych jest mniej. Powód?

— Klasa średnia wciąż mało podróżuje po Polsce... A w Europie Zachodniej tzw. hotelarstwo pałacowe jest dobrze znane i uznawane za najbardziej prestiżowe. Ale pozyskujemy klientów indywidualnych z kraju i za granicy. Jednym ze sposobów są weekendowe pakiety pobytowe. Można je wykorzystać w ciągu 12 miesięcy w wybranym hotelu historycznym. W zależności od rodzaju (odkrywca, daleko od miasta, romantyczny, konesera) kosztują od 400 do 1 tys. zł — twierdzi Nina Schwarzer-Isakiewcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Gdzie czas igra z wyobraźnią