Gdzie po kredyt na akcje

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-12-16 07:24

Oferta lewarów na wtórnym rynku akcji jest bogata i mocno zróżnicowana.

Wielu ekspertów wieszczy głęboką korektę indeksów w pierwszej połowie przyszłego roku. Jednocześnie jednak nic nie wskazuje na to, by trend wzrostowy miał się załamać. Ewentualny spadek kursów o 15 czy 25 proc. powinien więc jawić się jako okazja inwestycyjna. Z pewnością szczególnie liczą na nią ci inwestorzy, którzy przegapili wiosenne odbicie, a później jedynie przyglądali się rosnącym indeksom. Czy można nadrobić stracony czas poprzez zwielokrotnienie przyszłych zysków z trwającej hossy? Można, dzięki kredytom pod zastaw już posiadanych papierów wartościowych lub gotówki. Przy ich używaniu trzeba jednak kontrolować ryzyko i posiadać pieniądze na dodatkowe zabezpieczenie, by w przypadku krótkoterminowych zawirowań na rynku utrzymać zajętą pozycję tak długo, jak długo spodziewamy się trendu wzrostowego.

Oferta brokerów w zakresie kredytów na nową hossę jest coraz bogatsza. Nie warto jednak pochopnie podpisywać umowy, gdyż różnice w kosztach kredytu i możliwej do uzyskania jego wartości mogą z nawiązką zrekompensować koszty ewentualnego przeniesienia portfela do konkurencyjnego biura maklerskiego. Pod lupę wzięliśmy sześciu największych (wg obrotów akcjami w listopadzie) brokerów z GPW, którzy na większą skalę obsługują klientów detalicznych (ING Securities, DM BZ WBK, DI BRE, DM PKO BP, CDM Pekao, KBC Securities) oraz dwa podmioty, które dopiero niedawno wystartowały (BM Alior Banku i DM BPS). Teoretycznie to te ostatnie powinny mieć znacznie lepszą ofertę, dzięki której mogłyby zagrozić pozycji rynkowej większych biur. Na razie jednak nie jest ona mocno konkurencyjna.

Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"