Geniusz niezbyt uzdolniony

Agnieszka Ostojska-Badziak
opublikowano: 2011-02-21 17:04

Wciśnij guzik, a my zajmiemy się resztą – pod takim hasłem George Eastman wypuścił na rynek pierwszy podręczny aparat fotograficzny. W 1888 r. skomplikowane procesy fotograficzne stały się dostępne dla każdego. I tak już zostało…

George Eastman, kto zacz? Urodził się 12 lipca 1854 r. - w wiosce Waterville, w stanie Nowy Jork - jako najmłodsze z trojga dzieci Marii Kilbourn i Georga Washingtona Eastmana. Początkowo mieszkał z rodzicami w posiadłości rodziny Eastmanów. Gdy miał 5 lat, rodzina przeniosła się do Rochester: ojciec Georga założył tam szkołę kupiecką Eastman Commercial College. Niestety, nagle zmarł. Szkoła okazała się niewypałem i rodzina została bez środków do życia. Dlatego George jr uczył się tylko do 14. roku życia. Może przyczyniła się też do tego belferska ocena, zachowana w szkolnych aktach: „niespecjalnie uzdolniony”… Cóż, chłopak musiał znaleźć sobie pracę. Na jego utrzymaniu znalazły się owdowiała matka i dwie siostry, w tym jedna upośledzona.

Amerykański start
Zaczął jako chłopiec na posyłki w lokalnym towarzystwie ubezpieczeniowym – za 3 dol. tygodniowo. Po roku - już w innym towarzystwie - dzięki inicjatywie zdobył uprawnienia do wystawiania polis. I tygodniówka wzrosła do 5 dol.. Potrzeby rodziny wciąż jednak przekraczały dochody. Wieczorami zgłębiał księgowość, by zdobyć lepszą pracę. W 1874 r., po pięciu latach pracy w ubezpieczeniach, został zatrudniony jako młodszy urzędnik w Rochester Savings Bank. Tygodniowo dostawał 15 dol.
Przełom przyniosła przyjacielska rada. Kiedy 24-letni Eastman planował wakacje w Santo Domingo, jego współpracownik poprosił o uwiecznienie tego słonecznego miasteczka na zdjęciach. Eastman mógł już sobie pozwolić na pełne wyposażenie fotograficzne za 5 dol. Aparat, wielkości kuchenki mikrofalowej, potrzebował trójnożnego stojaka. Amator fotografii musiał też tachać ze sobą namiot, w którym smarował szklane wkłady-klisze odczynnikami fotograficznymi, a potem szybko je wywoływać - zanim wyschły. Musiał zatem mieć też pod ręką chemikalia fotograficzne, szklane pojemniki, wkłady-klisze, pojemnik na nie, galon wody… Całość przypominała, jak to określił  Eastman, „ładunek dla jucznego konia”.
Zrezygnował z wycieczki do Santo Domingo. Za to fotografia pochłonęła go bez reszty. Jego idee fixe to: jak wszystko uprościć? Zainspirowany przepisem z brytyjskiego, fachowego magazynu, zaczął wytwarzać własne emulsje fotograficzne.
Ale nadal pracował w banku - emulsje preparował nocą, w matczynej kuchni. Po trzech latach domowych eksperymentów - do 1880 r. - opracował nie tylko suchą kliszę, opatentował też maszynę do jej produkcji. Mógł już zarabiać na sprzedaży klisz innym fotografom.
W kwietniu 1880 r. Eastman wynajął III piętro budynku przy State Street w Rochester. Ruszył z produkcją. Wnet zaczął pracę nad aparatem fotograficznym. Chciał – jak sam to określił - stworzyć urządzenie równie poręczne, jak ołówek. Jednocześnie pracował nad jakością kliszy.
Nowy rozdział fotografii
Rok 1888 to punkt zwrotny: powstał aparat marki Kodak (w zestawie z filmem na setkę zdjęć), który można było trzymać w ręce i nosić. Kosztował 25 dol. Po wykorzystaniu wszystkich klatek, aparat zwracano do siedziby firmy w Rochester. Tam film wywoływano, robiono odbitki i montowano nowy film – wszystko za 10 dol. Film i papier fotograficzny produkowano w tempie około 640 km miesięcznie. Już w 1896 r. wypuszczono na rynek stutysięczny aparat. Kieszonkowy kodak kosztował wtedy 5 dol., z czego Eastman nie był zadowolony - rozpoczął prace nad prostym i wydajnym aparatem za dolara. I tak, w 1900 r. na rynek wprowadzono pierwszy model z linii aparatów Brownie.
Z początku wszystkie produkty montowano w Rochester. Wnet popyt przewyższył możliwości fabryki. Dystrybucją poza USA zajęła się, założona w 1889 r. w Londynie, firma Eastman Photographic Materials Company; w 1891 r. zbudowano fabrykę w Harrow pod Londynem. Do roku 1900 biura dystrybucji wyrosły we Francji, w Niemczech, we Włoszech i w innych krajach europejskich, w Kanadzie zaś trwała budowa fabryki i organizacja firmy Canadian Kodak Company.
Firma była obecna w każdej dziedzinie, w której pojawiła się fotografia. Pięć lat po wynalazku Thomasa Edisona (pierwsza kamera filmowa) na rynku pojawiły się klisze Kodaka do produkcji filmów (1896 r.). Koncern 9 razy zdobył Oskara za osiągnięcia w dziedzinie kinematografii, m.in. w 1924 r. za technologię kliszy do filmów dźwiękowych.
Rok po tym, jak w 1895 r. Wilhelm Roentgen odkrył promienie X, Kodak zaprezentował pierwszy papier fotograficzny do zdjęć rentgenowskich. Biorąc zaś pod uwagę zawodowe doświadczenia George'a Eastmana, nie dziwi, że w 1928 r. spółka zależna — Recordak —  zaprezentowała nowy system mikrofilmowania, upraszczający obsługę archiwów bankowych.
Eastman od początku stawiał na reklamę. Sam wymyślał nośne hasła: „Wciśnij guzik, a my zajmiemy się resztą” w ciągu roku stało się sloganem. Firma prezentowała się na światowych wystawach - co roku charakterystycznie ubrana „Dziewczyna Kodaka” trzymała w ręku inny model aparatu, uśmiechając się zachęcająco do fotografów. W 1897 r. słowo „Kodak” rozbłysło neonem na londyńskim Trafalgar Square.
Nazwa firmy: Eastman Kodak Company weszła w użycie w  1892 r. Zrodziło się mnóstwo spekulacji, co słowo Kodak oznacza. A prawda jest taka, że Eastman wymyślił je na poczekaniu. Potem dopisał do tego ideologię.
- Litera K jest moją ulubioną. Tkwi w niej siła. Dlatego szukałem słowa, które zaczynałoby się i kończyło tą literą - tłumaczył dociekliwym dziennikarzom.

Anonimowe 20 milionów

Stawiał na ludzi. Wprowadził programy świadczeń emerytalnych, ubezpieczeń na życie, zasiłków dla niepełnosprawnych i dywidendy pracownicze: dodatkowe wypłaty w wysokości uzależnionej od cen akcji firmy. Naturalnie każdemu zależało, by akcje stały jak najlepiej, co przekładało się na efekty pracy.
W 1899 r. Eastman rozparcelował wśród załogi pokaźną sumę. Nie były to pieniądze firmowe, lecz jego własne. W 1919 r. oddał zaś pracownikom jedną trzecią akcji firmy -  były warte 10 mln dol.
Słynął z filantropii. I w tej dziedzinie był pionierem. Zaczął łożyć na organizacje charytatywne, gdy jego pensja sięgnęła 60 dol. tygodniowo. Pierwszy beneficjent? Instytut Mechaniki w Rochester, na który Eastman regularnie płacił pokaźne kwoty przez całe życie. Był wielbicielem Instytutu Mechaniki w Massachusetts. Dlaczego? Bo zatrudnił kilku absolwentów, którzy z czasem stali się jego najlepszymi pracownikami i asystentami (efekt: 20 mln dol. anonimowej dotacji; dar podpisano: od pana Smitha. Tożsamość owego „pana Smitha” przez lata była przedmiotem spekulacji, co znalazło nawet odbicie w popularnej uczelnianej piosence).
Systematycznie wspierał kliniki dentystyczne w Rochester, Londynie, Paryżu, Rzymie, Sztokholmie i Brukseli. Dlaczego akurat kliniki dentystyczne? Odpowiadał, że dzieci mają lepsze szanse w życiu i większą pewność siebie, gdy lepiej wyglądają. Angażował się też w edukację Afroamerykanów. Pewnego dnia wypisał czek na 30 mln dol. na rzecz Uniwersytetu w Rochester, instytutów Hampton i Tuskegee, gdzie mogli wówczas studiować. Kiedy odłożył pióro, stwierdził z zadowoleniem: „Teraz czuję się znacznie lepiej”.
Twardy biznesmen to prywatnie cichy domator, z lubością przesiadujący w swojej bibliotece, zatopiony w lekturze. Żył w myśl zasady: „to, co robimy w czasie pracy determinuje to, co posiadamy. To, co robimy w czasie wolnym, wskazuje na to, kim jesteśmy”. Był małomówny i unikał rozgłosu. Paradoksalnie, człowiekowi, którego imię pozostaje synonimem fotografii, zrobiono mniej zdjęć niż innym ważnym ludziom jego czasów. Mógł samotnie przechadzać się główną ulicą Rochester - bez ryzyka, że ktoś go rozpozna.
Kiedy mógł już sobie pozwolić na kupno dzieła sztuki, i to najdroższego, stwierdził: „Nie mogę kupić sobie tego, bo nie wiem, jak się żyje w jednym domu z obrazem”. Sprawdził to - pojechał do Europy i metodycznie zwiedzał muzeum po muzeum. Spodobało się... Zgromadził jedną z największych na świecie kolekcji obrazów. Można ją podziwiać w Rochester, jego rodzinnym mieście.
14 marca 1932 r., w wieku 77 lat, George Eastman popełnił samobójstwo. Prześladowało go postępujące kalectwo, wynik stwardnienia komórek w niższych partiach rdzenia kręgowego. Frustracja, spowodowana brakiem możliwości prowadzenia aktywnego życia, pchnęła go w kierunku dramatycznego rozwiązania…
„Eastman miał ogromny wpływ na edukację na świecie”— pisał po jego śmierci „New York Times  -  „to, co zyskał w zamian za wielkie dary dla ludzkości, przekazywał hojnie dla jej dobra; wspierał muzykę, badania naukowe, edukację, promował zdrowie i starał się zmniejszyć ludzkie cierpienie; pomagał małym tego świata w ich codziennym życiu; uczynił ze swojego miasta ośrodek sztuki, sławiąc swój kraj w oczach świata”.

Spacer po Księżycu
Korporacja, która po nim pozostała, należy do najbardziej innowacyjnych firm świata. U jej sterów stoi - od 2006 r. - prezes Antonio M. Perez. Kodak ma fabryki w Ameryce Północnej i Południowej, w Europie i Azji. W 2008 r. przyniósł 9,5 mld dol. przychodów netto, z czego 339 mln dol. to czysty zysk (w 2007 r. było to 676 mln dol.).
Korporacja wchłania lub współpracuje z podmiotami, które umożliwiają jej pozostanie liderem na rynku technologii fotograficznych. I tak, w 2002 r. przejęto Encad Inc, spółkę specjalizującą się na szerokoformatowym druku atramentowym.
We współpracy z firmą Sanyo Electric Co. Kodak zaprezentował 15-calowy płaskoekranowy wyświetlacz nowej generacji, oparty na własnej technologii OLED (organiczne wyświetlacze elektroluminescencyjne).
Kodak wymienia się rezultatami badań, z takimi firmami, jak Sony, Motorola, Sony Ericsson Mobile Communications (przy pojedynczych produktach). Z drugiej strony, by zwiększyć rentowność, porządkuje dziedziny biznesowe. To, co odbiega od głównego nurtu działalności, usamodzielnia się, np. w 2007 r. Kodak odsprzedał grupę Health Group swej kanadyjskiej spółce córce Onex Corporation. Oddział kontynuuje działalność pod nazwą Carestream Health Inc.
Od ponad 40. lat korporacja współpracuje z NASA, uczestnicząc w programie badań kosmicznych i zaopatrując astronautów w najnowszy sprzęt fotograficzny. Towarzyszyła pierwszemu spacerowi po Księżycu, to dzięki technologiom Kodaka zrobiono skałom i zagłębieniom makrozdjęcia. Na potrzeby agencji firma skonstruowała pojazd, który fotografował powierzchnię Księżyca i przesyłał elektroniczny sygnał obrazu bezpośrednio na Ziemię. Czujniki w obiektywie pojazdu badającego powierzchnię Marsa w 1997 r. to także dzieło Kodaka.
Główną działalnością korporacji pozostaje jednak produkcja cyfrowego i tradycyjnego sprzętu fotograficznego, klisz, drukarek i maszyn do wywoływania zdjęć. Fakt – na tradycji i doświadczeniu robi się często najlepsze interesy.

Możesz zainteresować się również: